Alpy
Św. Pius X, PapieżBeatissima Virgo Maria. Dominare nostri Tu et Filius.Ultra montesHerb zakonu Kartuzów. Stat Crux dum volvitur orbisPapież Pius XII

W obronie papiestwa i nieomylności Kościoła rzymskiego


LATINITAS | MARIOLOGIA | MSZA ŚW. I KAZANIA | KSIĄŻKI W DJVU | ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W PDF | CYTATY ULTRA MONTES | "Pod sztandarem Niepokalanej"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MODLITWY I MEDYTACJE  |  PISMO ŚWIĘTE  |  OJCOWIE KOŚCIOŁA  |  ŚW. TOMASZ Z AKWINU  |  KATECHIZMY KATOLICKIE  |  HERETYCY I APOSTACI
WYZNANIE WIARY  |  DLA KATOLIKÓW RZYMSKICH  |  DEKLARACJA DOKTRYNALNA

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Habentes ergo pontificem magnum, qui penetravit caelos, Iesum Filium Dei, teneamus confessionem.
Mając tedy wielkiego arcykapłana, który przeniknął niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmyż przy wierze.
(Hebr. IV, 14)
 


"Nolite gloriari, et mendaces esse adversus veritatem: non est enim ista sapientia desursum descendens, sed terrena, animalis, diabolica".

(S. Jacobus Apostolus, Epistola catholica, III, 14-15)

-------------------

"Nie chciejcie się wynosić i być kłamcami przeciwko prawdzie. Nie jest to bowiem mądrość z góry zstępująca, ale ziemska, cielesna, diabelska".
(
Św. Jakub Apostoł, List katolicki, III, 14-15)

"Pod sztandarem Niepokalanej". Czasopismo rzymskokatolickie. Nr 126. Październik 2020 (nowość)

"The Reign of Mary". No. 177. Summer 2020 (nowość)

"Beiträge". Nr. 154. Oktober-November 2020 (nowość)

"Adsum". October 2020 (nowość)

Ks. Jakub Wujek SI, Bp Władysław Krynicki. Krótka nauka homiletyczna na Niedzielę dwudziestą pierwszą po Zielonych Świątkach ( PDF )

Ks. Ignacy Czechowski. Chrystus Król. Kazanie na uroczystość Chrystusa Króla ( PDF )

Zbigniew Załęski. Chrystus król społeczeństw

Dr M. A. Chrystus Król a czasy obecne

Bp Karol Ludwik Gay, Sufragan Diecezji Poitiers. 
Wykład tajemnic Różańca świętego

Ks. Rama P. Coomaraswamy. 1. Czy te rzeczy zostały przepowiedziane? PDF ) 2. Vaticanum II ( PDF ) 3. Bramy piekielne nie zwyciężą Kościoła PDF )

Ks. Michael Oswalt. Moje obserwacje. Osobiste spojrzenie na Nowy Kościół i Kościół katolicki ( PDF )

O. Marie Augustin Bellouard OP. 1. Odpowiedzi Chrystusa na pytania ludzi 2. Nie zabijaj! PDF )


NOWE ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W FORMACIE PDF:

Ks. Kevin Vaillancourt. Dlaczego moderniści przesunęli Święto Chrystusa Króla? HTM ) (nowość)

Ks. Julian Feliński. Bóg i wolność HTM ) (nowość)

Ks. Józef Archutowski. Encyklika w 1500 rocznicę św. Hieronima HTM ) (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Świętego Roberta Bellarmina historyczne znaczenie i naukowe dzieło HTM ) (nowość)

Ks. proboszcz Jan Krysiński. Świętość i wiedza kapłana HTM ) (nowość)

X. W. K..... W. Pesymizm czy optymizm? HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Papież Pius XII - w pięćdziesiątą rocznicę śmierci HTM ) (nowość)

Ks. Dr Aleksander Żychliński. Łaska uświęcająca a mistyczne Ciało Chrystusa HTM ) (nowość)

"Unia Apostolska". X. J. .......k. Umiejętność modlenia się HTM ) (nowość)

Dante Alighieri. Ostatnia pieśń pierwszej części poematu "La Commedia" pod tytułem "Piekło", przekład X. Zygmunta Goliana HTM ) (nowość)

Ks. Zygmunt Golian. O dziennikarstwie w stosunku do Kościoła HTM ) (nowość)

"Unia Apostolska". Akcja katolicka HTM ) (nowość)

"Unia Apostolska". Św. Pius X, Papież. Cześć dla Ojca Świętego. (Przemówienie) HTM ) (nowość)

"Unia Apostolska". ...... k. Jak trzeba pracować nad udoskonaleniem własnym HTM ) (nowość)

"Unia Apostolska". Łucjan H.... Eucharystia a kapłan HTM ) (nowość)

Ks. Dr Czesław Falkowski, Biskup Łomżyński. Św. Franciszek z Asyżu. W 700-ą rocznicę śmierci HTM ) (nowość)

Joannes Cardinalis Bona OCist. Manuductio ad coelum, continens medullam Sanctorum Patrum, et veterum philosophorum HTM ) (nowość)

Kardynał Jan Bona OCist. Droga do nieba HTM ) (nowość)

Bp Mark A. Pivarunas CMRI. O Przysiędze antymodernistycznej HTM ) (nowość)

Ks. Dr Fryderyk Klimke SI. Agnostycyzm HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Korzenie problemów: Vigano dotyka źródła posoborowych błędów HTM ) (nowość)

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *

OSTATNIO DODANE TEKSTY (22, 16, 7 PAŹDZIERNIKA 30, 25, 15 WRZEŚNIA 31, 29, 11 SIERPNIA 23, 16 LIPCA 30, 25, 9, 4 CZERWCA 31, 19, 9 MAJA 28, 18, 9 KWIETNIA 2020)

Ks. Julian Feliński. Bóg i wolność. PDF ) (Nie ma podobno człowieka na ziemi, któryby nie chciał być wolnym. Rozumiemy potrzebę mądrego swej wolności użycia, poddajemy więc swoją wolę pod jakieś prawa moralne, ale nie chcemy w żadnym razie przymusu, niewoli. I czyż nie słuszne to pragnienie? Czyż nie sam Bóg obdarzył nas rozumem, byśmy się nim w czynnościach swych rządzili, a tym samym działali z przekonania, z wyboru wolnej woli, a nie pod naciskiem przemocy? Czyż niewolnicza bojaźń nie jest pobudką niemoralną, hańbiącą?... Czyż nawet wolność ludzi dobrej woli, wolność czynienia tego co sprawiedliwe, co święte, nie może być osiągnięta na ziemi? Czy nawet jej pragnienie mamy z serca wyrzucić, kładąc je w poczet owych chorobliwych zachceń, którym im więcej dogadzamy, tym więcej powiększamy chorobę? Czy mamy przeto w biernej rezygnacji patrzeć na panowanie złego, i tylko mniejsze złe wybierać, aby większego uniknąć? A jeśli jest ratunek, to gdzie, na jakiej drodze? Na te pytania odpowiada nam Kościół, że wolność zgodna z wysokim przeznaczeniem człowieka, pragnieniom nieskażonego serca w pełni odpowiadająca, nie jest bynajmniej urojeniem. Bóg ją dał człowiekowi w chwili jego stworzenia, dla niego i dla jego potomków aż do skończenia świata, pod warunkiem dobrego jej użycia. Skutkiem grzechu człowiek rychło ją spaczył, ale przez łaskę Zbawiciela może na powrót odzyskać, choć nie bez trudu i bólu. W najszlachetniejszej części swej istoty, w duszy własnej, każdy z nas może się stać doskonale wolnym przez ścisłe z Bogiem zjednoczenie niezależnie od okoliczności zewnętrznych; z tej zaś duchowej wolności jednostek rodzi się miłość braterska i jednomyślność, na których się opiera wolność w życiu społecznym. Gdyby więc grzech nie był zapanował na ziemi, lub gdyby znowu całkiem z niej ustąpił, ludzkość cała przedstawiałaby nam rzeczywiście obraz społecznej wolności, podobny temu, jakiśmy wyżej nakreślili. A że grzech nie jest bezwzględną koniecznością, przeto i wolność powszechna nie jest niepodobieństwem. Byłoby to Królestwo Boże w pełni ziemskiego rozwoju, spełnianie woli Bożej jako w niebie tak i na ziemi. Wszak mamy rozkaz modlić się o to nieustannie, a modlimy się o to tylko, co być może; więc tak z pewnością być może, a nawet być powinno. Czy istotnie kiedy tak będzie przed skończeniem świata? Czy przyjdzie taka chwila, iżby już grzechu nie było i wszyscy ludzie bez wyjątku zupełnej używali wolności? Tego nam Bóg nie objawił, próżnym więc byłoby przenikać tajemnice przyszłości. Przypowieść o pszenicy i kąkolu, które róść mają razem aż do czasu żniwa, równie jak inne wskazówki każą nam raczej przypuszczać, że źli i dobrzy będą razem do końca świata; wolność zaś synów Bożych wtedy dopiero w pełni nastąpi, gdy Pan Bóg nowe niebo i nową ziemię dla nich stworzy. (Rzym VIII, 21; 2 Piotr. III, 13; Obj. XXI, 1)) (nowość)

Ks. Józef Archutowski. Encyklika w 1500 rocznicę św. Hieronima. PDF ) (30 września 1920 r. Kościół katolicki czcił 1500 rocznicę największego swego Doktora i tłumacza Pisma św. na język łaciński – Sofroniusza Euzebiusza Hieronima. Z powodu tej rocznicy Ojciec święty Benedykt XV wydał encyklikę, rozpoczynającą się od słów Spiritus Paraclitus. Fakt to nadzwyczajny, a posiada nader doniosłe znaczenie. Jak wydana przed kilku laty przez papieża Piusa X encyklika dla uczczenia św. Karola Boromeusza miała na celu zachęcić świat katolicki do reformy, wzorowanej na działalności tego świętego biskupa, tak również ogłoszona obecnie encyklika Spiritus Paraclitus ma na celu przypomnieć i zachęcić do umiłowania i badania ksiąg świętych – tego skarbu niebieskiego, w którym zawarte jest objawienie Boże. Życie i działalność św. Hieronima są w niej uwzględnione jako podkład i jednocześnie jako wzór do naśladowania dla dzisiejszych pokoleń. Nie ulega wątpliwości, że jak księgi Pisma św. są dowodem miłości i opatrzności Bożej względem ludzkości, tak również dziełem Bożym jest wzbudzanie mężów świętych i uczonych, którzy te skarby niebieskie swymi badaniami wyjaśniali i dawali nam dokładne ich rozumienie. Do tych mężów opatrznościowych należał też i Hieronim, któremu za jego przekład Pisma św. na język łaciński, jak również za prace egzegetyczne potomność dała słusznie tytuł Największego Doktora. Chwałą i uznaniem cieszył się on już u współczesnych; tym bardziej cieszy się nimi u późniejszych i dzisiejszych badaczy biblijnych. Św. Augustyn nazywał go najuczeńszym mężem, Sulpicjusz Sewerus – mężem najbardziej katolickim i najlepszym znawcą ksiąg świętych; Erazm Rotterdamski dawał mu zaszczytny tytuł – księcia teologów (princeps theologorum), a Kościół katolicki w modlitwie na 30 września przepisanej nazywa go "w wykładaniu ksiąg świętych Największym Doktorem") (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Świętego Roberta Bellarmina historyczne znaczenie i naukowe dzieło. PDF ) (Czy świadomie czy nieświadomie oddawali się złudzeniom pierwsi twórcy Reformacji, postawione przez nich zasady musiały konsekwentnie pochłonąć to wszystko, co chcieli zrazu uratować i zatrzymać: natchnienie Pisma świętego, Bóstwo Chrystusowe, odkupienie i łaskę, dogmat Trójcy i cały Skład Apostolski aż do wiary w osobowego Boga włącznie. W założeniach luteranizmu tkwił od początku ten bezgraniczny naturalizm liberalnego protestantyzmu dni dzisiejszych, który jest literalnie wysterylizowany z wszelkiego pozytywnego chrześcijaństwa. A jeśli gdzie jeszcze coś zostało z dogmatycznej czy etycznej nauki Chrystusowej, to zostało przez czystą niekonsekwencję, przez zaszczepienie na organizmach ewangelickich społeczności religijnych podstawowych zasad znienawidzonego katolickiego Kościoła... Zrozumiał więc Bellarmin, że do tych umysłów, dla jakich on przeznaczał swe Kontrowersje, trzeba było przemawiać inaczej. Zamiast dźwigać ich myśli od razu na najwyższe szczyty, aby z tych szczytów dopiero schodzić w bliskie doświadczeniu dziedziny, trzeba było im pokazać w tym świecie, który bezpośredniej obserwacji ich podlegał, jakąś potężną a łatwą do skonstatowania realizację nadprzyrodzonego porządku, która mogłaby służyć za punkt wyjścia do wszystkich dalszych nadprzyrodzonych poznań. Otóż tą rzeczywistością, bliską doświadczeniu, a jednak skupiającą w sobie wszystkie znamiona nadprzyrodzonego Bożego dzieła, jest dla Bellarmina Kościół. Jak cały bunt reformatorów uderzał wreszcie przede wszystkim w Kościół, tak dla niego Kościół jest dogmatem bezwzględnie centralnym, do którego odnoszą się w dziedzinie poznania wszystkie inne prawdy i rzeczywistości wiary. Chrystus jest dlań przede wszystkim głową Kościoła – w tym oświetleniu, omawiając Bóstwo Chrystusowe, traktuje o Bogu samym – łaska we wszystkich swych formach jest mu życiem Kościoła, sakramenty działalnością Kościoła, czyściec inną fazą istnienia Kościoła, niebo ostatecznym kresem ewolucji Kościoła, jednym słowem, koło Kościoła skupia się wszystko, a ten Kościół nie jest gdzieś daleko, w niepochwytnej sferze abstrakcji, tylko tu, na ziemi, mówiący o sobie tysiącem oczywistych dowodów, że jest istotnie dziełem działającej w naszym zjawiskowym świecie ręki Bożej... Ale po wtóre w samym ujęciu owego centralnego dogmatu Kościoła jest coś, co u Bellarmina nas szczególnie uderza. Oto, gdy przystępuje do traktatu o Kościele, myśl jego nie spoczywa najpierw ani na całej społeczności wiernych jako takiej, ani nawet na hierarchii owych "pasterzy i doktorów", których, wedle św. Pawła, dał Chrystus Kościołowi, aby mu byli ostoją prawdy. Dla wielkiego polemisty pierwszą i najważniejszą, logicznie i ontologicznie główną częścią Kościoła jest papież. Jak Chrystus w swej uroczystej zapowiedzi, danej Piotrowi w okolicy Cezarei Filippeńskiej, buduje cały Kościół swój na papieżu, chcąc żeby niejako z papieża wyrastał, tak Bellarmin całą rzecz o Kościele zaczyna od papieża, upatrując w papieżu, bezpośrednio opartym o Chrystusa, żywe źródło wszystkich sił i przymiotów i władz, jakie Kościołowi z woli Bożej przysługują... Bellarmin zrozumiał, że to ogromne pojęcie o papieżu, które sobie urobił i na niezmiernie potężnych dowodach ugruntował, nie może mieć wewnętrznej logiki i całkowitości, jeżeli ten najwyższy zwierzchnik i ta jedyna kolumna całego gmachu Kościoła nie ma zapewnionej sobie przez Boga nieomylności doktrynalnej, w urzędowym znaczeniu osobistej. On pojął, że tego dogmatu nieomylności bezwzględnie żąda i cały plan wewnętrzny dźwigniętej przez Chrystusa budowy i cała trwałość Królestwa Bożego na ziemi i cała harmonia funkcyj kościelnego organizmu. Papież musi być nieomylny – to postanowił sobie za wszelką cenę udowodnić, jakiekolwiek wywołałoby to żale i gniewy) (nowość)

Ks. proboszcz Jan Krysiński. Świętość i wiedza kapłana. PDF ) (Sama świętość jeszcze nie czyni kapłana plenum vas electionis. Gdyby sama świętość wystarczyła, można by ostatecznie na ambonę i do katechezy posłać prostego człowieka. Bez świętości kapłan jest nie dobry i niegodny swego stanu, ale bez wiedzy teologicznej staje się nieużytecznym. Kapłan musi multa studere, aby mógł vera docere. Dlaczego? Najprzód ze względu na Boga. Nieumiejętność kapłana jest wprost obrazą Majestatu Bożego. Kapłan bowiem jest posłańcem Bożym, przedstawicielem Boga w Jego królestwie na ziemi. Na przedstawicieli u państw zagranicznych wybiera się tylko najzdolniejszych mężów, którzy swoją wiedzą i roztropnością potrafią mocarstwom zaimponować i przez to od nich wymusić poważanie dla ojczyzny swojej. Kształcenie kapłana jest koniecznością ze względu na powagę Kościoła. Wrogowie Kościoła aż zanadto wysilają się w walce o zdobycie hegemonii na polu wiedzy i tak chętnie chcieliby zarzucić duchowieństwu katolickiemu ciemnotę i obskurantyzm. Jesteśmy świadkami, ile niechrześcijańskich inteligentów ofiaruje dzisiaj fałszywej nauce umysł i serce, aby jej utorować drogę do zwycięstwa. To jest pewne, że nieumiejętność kapłana w dzisiejszych czasach rewolucji umysłowej nie przyczyni się do podniesienia powagi Kościoła, ale łatwo jego autorytet u niewierzących obniży. Największe zło pojawiło się w Kościele, że przeciwnicy posiadali większą wiedzę od kapłanów. Nie bez przyczyny powiedział św. Franciszek Salezy, że Sacra doctrina jest ósmym sakramentem dla kapłana... Oczywiście nie od samej wiedzy kapłana zależy zbawienie jego i dusz jemu powierzonych. Już niejedne świeczniki nauki teologicznej padły ofiarą pychy i niedowiarstwa i wprowadziły w błąd cały szereg wiernych ludzi. Ci nieszczęśliwi kapłani zdobywali wiedzę, ale zaniedbywali modlitwy i uświęcenie siebie. Wiedzę ma też diabeł, mówił Pius X. Kapłan powinien łączyć w sobie obie zalety, być uczonym i świętym kapłanem. Kapłanowi bardzo jest potrzebna wiedza, ale jeszcze więcej świętość. Powiedział Ojciec św. Leon XIII: "Dajcie mi całą armię świętych matek, a ja zwyciężę świat". Jest w tym dużo prawdy. Ale śmiem twierdzić, że dzisiaj tylko armia świętych i umiejętnych kapłanów może uratować ludzkość przed ostatecznym upadkiem, gdyż świętych matek jest mało. Będzie ich na pewno więcej, jeżeli kapłani słowem i życiem swoim do świętości je pociągną. Zwycięstwo Kościoła katolickiego zawsze zależało od świętości i wiedzy kapłanów, od ich podobieństwa z Chrystusem, który w kapłanach żąda sobie podobnych narzędzi, aby przez nie działać przeciw duchowi zepsutego świata. Nie zewnętrznym blaskiem ani ogniem i mieczem, ale świętością i uczonością kapłanów może być zwyciężony antychrześcijański duch, który dzisiaj rządzi światem. Wiedzą i świętością Chrystus Pan pokonywał swoich nieprzyjaciół i zyskiwał sobie zwolenników i słuchaczy. Dopiero świętość uczonych Franciszków, Wincentych, Ignacych, Dominików umiała położyć tamę zgniliźnie moralnej i niedowiarstwu ówczesnego społeczeństwa i spowodować zwrot do miłości Boga i bliźniego) (nowość)

X. W. K..... W. Pesymizm czy optymizm? PDF ) (Nieraz się smucimy dlatego, że zbyt powoli zdobywamy serca ludzkie pomimo wielkiej gorliwości i pełnego poświęcenia. Oczywiście bywają nagłe nawrócenia, ale czyż częściej nie widzimy powolnego powrotu do domu ojcowskiego, jak go nam pięknie kreśli Chrystus Pan w przypowieści o synu marnotrawnym? Nie zapominajmy o tym, że Pan Jezus jest głębszym teologiem od nas. Kwas ewangeliczny powoli w ciągu wieków przeniknął świat. Zbyt optymistycznie patrzymy na wieki pierwszych chrześcijan i na wieki późniejsze. Obfite były wprawdzie owoce działań Apostołów, ogromne zdobyli Apostołowie przestrzenie, ale czy to były gminy rzeczywiście wielkie? Czy i tam nie było już kąkolu? Jakże opornie szła czasem praca! Gdy nam więc smutno na sercu, czytajmy listy św. Pawła, kazania średniowieczne, a stwierdzimy, że zawsze były skaliste serca, ludzie twardego karku. Lecz, może ktoś zauważy, dzisiaj wiele, tak bardzo wiele zła, tyle obrazy Bożej, a tak mało chwały Pana Najwyższego. Bezwątpienia jest wiele złego, niemniej trzeba przecież przyznać, że jest i wiele chwały Bożej... A ileż chwały i siły zadosyćczyniącej płynie chociażby z jednej Ofiary Mszy św.! Ku temu obrazowi światła i piękna zwróćmy oczy swe. Wpatrujmy się w całość wspaniałej budowy Kościoła Chrystusowego, a wzrośnie w nas zdrowy optymizm, płynący ze słów Zbawiciela: Ufajcie, jam zwyciężył świat!) (nowość)

Ks. Dr Aleksander Żychliński. Łaska uświęcająca a mistyczne Ciało Chrystusa. PDF ) (Chrystus jako Bóg-Człowiek jest wedle głębokiej nauki św. Pawła Głową owego wielkiego organizmu mistycznego, jakim jest Kościół. Bóg Ojciec "Jego dał, by był głową nad wszystkim Kościołem, który jest ciałem Jego, i pełnością Tego, który wszystko we wszystkich napełnia" (Efez. 1, 22-23). Chrystus jest głową mistycznego ciała mocą pełności łaski uświęcającej, jaką posiada Jego dusza połączona hipostatycznie ze Słowem Bożym; my zaś stajemy się członkami tego ciała mistycznego, kiedy "z pełności Jego bierzemy wszyscy, i łaskę za łaskę" (Jan 1, 16). Albowiem ta sama łaska, która uświęca człowieczeństwo Chrystusa, sprawia, że uświęca On innych jako głowa Kościoła (III, qu. 8, a. 5)) (nowość)

"Unia Apostolska". X. J. .......k. Umiejętność modlenia się. PDF ) (Jedną z przyczyn niedoskonałej modlitwy naszej jest modlitwa do Boga, ale bez Boga. Modlimy się, ale tylko wysiłkiem własnym bez szukania pomocy Bożej w tej czynności prawdziwie nieziemskiej jaką jest modlitwa. Wysiłek nasz modlenia się musi być wspartym łaską Bożą, dlatego przed modlitwą musimy się skupić należycie, skierować myśli do Boga i wezwać pomocy Bożej, aby modlitwa nasza była prawdziwie rozmową z Bogiem. Stąd bez poprzedniego skupienia się i wezwania pomocy Bożej, modlitwa nasza nie będzie wzniesieniem ducha do Boga, lecz będzie czynnością naszą, będzie czynnością ludzką. Sprowadzi to wiele zniechęcenia, nieraz zwątpienie i oziębłość serca. W tym tkwi nieraz źródło tak często napotykanego zdania, że modlić się mogą wybrane tylko dusze, że modlitwa przechodzi siły i usposobienie człowieka. Tymczasem modlitwa jest tą czynnością, która człowieka wynosi ponad inne stworzenia. Każdy człowiek ma duszę, stąd każdy czuje potrzebę modlitwy, nawet poganin nie znający prawdziwego Boga odczuwa potrzebę tej modlitwy i modli się na swój sposób. Pan Bóg udziela też tego daru modlitwy każdemu, który swoich sił nie szczędzi, aby wznieść się do Boga) (nowość)

Dante Alighieri. Ostatnia pieśń pierwszej części poematu "La Commedia" pod tytułem "Piekło", przekład X. Zygmunta Goliana. PDF ) (W tej pieśni Dante przedstawia Judasza i tych, którzy się skazili zbrodnią zdrady względem swoich dobroczyńców. Ukazanie się Lucyfera w zamarzłej rzece Kocyt... "Gdy myśl ze strachu prawie obumiera – Mistrz wystąpiwszy nieco naprzód, rzecze, «Oto masz straszną postać Lucyfera!». Czegom doświadczał naówczas – nie przeczę, Iż się bynajmniej wyrazić nie silę, Bo tego żadne słowo nie wywlecze – Z głębi wspomnienia. Powiem tylko tyle, Ile się w słowie człowieka pomieści – Że choć nie byłem jako trup w mogile – Nie żyłem przecież; z tej zaś opowieści – Wnoście czem byłem bez śmierci, bez życia. Cesarz wiecznego królestwa boleści – Z lodowatego wysunął ukrycia – Aż do pół piersi swą ohydną postać. Prędzej niemowlę dobyte z powicia – Wzrostem olbrzymom zdołałoby sprostać, Niźliby jemu olbrzymy zdołały – Od tej półpiersi do ramienia dostać. Jeśli w piękności taki był wspaniały – Jak jest ta jego straszliwa brzydota – I oczy jego archanielskie śmiały – Przeciwko Stwórcy podnieść wzrok zuchwały. O! cóż dziwnego, że wszelka sromota – Wzięła początek w tej pierwszej ohydzie, Że z niego wszelki błąd i zbrodnia idzie – A tuż za nimi idą wszystkie kary") (nowość)

Ks. Zygmunt Golian. O dziennikarstwie w stosunku do Kościoła. PDF ) (Dziennikarstwo jest dzisiaj jedną z sił poruszających wielką machinę społeczną. Dziennikarstwo katolickie jest warunkiem do wytwarzania zdrowych zdań i zbawiennych opinii w łonie społeczeństwa – jest ono pewnym rodzajem apostolstwa. Cóż jest bowiem przedmiotem dziennikarstwa w ogóle? Oto rozpowszechnienie idei – idea rozpowszechniona przez dziennik staje się popularną – idea popularna – to opinia publiczna, a opinia publiczna to siła poruszająca światem. Cóż znowu jest przedmiotem dziennikarstwa katolickiego? Oto rozpowszechnienie idei katolickiej, a tym sposobem uczynienie jej ruchem, życiem, czynem społeczeństwa. Że Kościół do działania w tej mierze obejść się może bez dziennikarstwa, jak się obchodził a posłannictwa swojego dopełni jak dopełniał sposobami wskazanymi raz na zawsze przez Tego, który jest jego życiem, siłą, pewnością – to rzecz niezawodna; ale, że to lub owo dane społeczeństwo potrafi osiągnąć dobro i utrzymać się w jego posiadaniu zaniedbując środków, jakie mu w czasach dzisiejszych Opatrzność zdarza, to rzecz zupełnie inna. Kościół bowiem ma Boską obietnicę nieomylności i trwania, a społeczeństwo jej nie ma, ma ją tylko o tyle o ile z Kościołem jest jedno; a że dziennikarstwo katolickie właśnie sprawę tego zjednoczenia z wielką korzyścią podnieść dzisiaj może i jest niezawodnie jednym z czynników danych ku naprawieniu tego co namiętności popsuły – więc dziennikarstwo to wobec potrzeb społecznych – i wobec Kościoła, działającego w celu natchnienia społeczeństwa swym życiem, ma swoje wielkie znaczenie i swe wielkie posłannictwo. Sam Kościół cóż upatruje dzisiaj w dziennikarstwie? Nic innego jak tylko formę, w której się objawia myśl ludzka. Dziennikarstwo więc jako forma myśli lub dążności może być dobrym albo złym według tej myśli lub dążności. Form przedstawiania i rozpowszechniania myśli Kościół nigdy nie potępiał, nigdy się o nią nie troszczył – ale jeśli skutecznie służyła ku rozpowszechnieniu dobrej myśli, wówczas i myśli i formie błogosławił) (nowość)

"Unia Apostolska". Akcja katolicka. PDF ) (Akcja katolicka jest zatem czymś innym niżeli często sądzą. Jest ona pogłębieniem życia religijnego i przepojeniem życia katolickiego duchem wiary katolickiej, wiary żywej i gorącej. Nie może wobec tego akcja katolicka mieć nic wspólnego ani z polityką ani z żadnymi dążeniami czysto materialnymi i doczesnymi. Pogłębienie ducha wiary, przeniknięcie tym duchem wiary całego życia społeczeństwa, aby wszystkie poczynania i wszystkie czyny ludzkie przejęte były duchem prawdziwie i szczerze pojętej chwały Bożej, oto zadanie akcji katolickiej. Nie będzie ona zatem jednolita wszędzie, nie będzie ona pod strychulec równa i ta sama, lecz będzie ona równa wszędzie w zastosowaniu do potrzeb stron i ludzi, gdzie się dokonywać będzie, jedno będzie równe w akcji katolickiej, zrozumienie, że wszystko podejmujemy i pracujemy dla chwały Bożej, w duchu prawdziwej wiary katolickiej, z miłości dla sprawy Bożej, dla pomnożenia tej chwały i tego Królestwa Bożego na ziemi, aby wszędzie zapanował pax Christi in regno Christi, aby Chrystus Król rządził i panował nie tylko w sercach wiernych synów Kościoła, lecz aby panował wszędzie na całym świecie, i aby Jego duch miłości ogarnął wszystkie dusze) (nowość)

"Unia Apostolska". Św. Pius X, Papież. Cześć dla Ojca Świętego. (Przemówienie). PDF ) (R. 1912 obchodziła Unia Apostolska swoje pięćdziesięciolecie. X. prałat Lebeurier zorganizował z tej przyczyny pielgrzymkę do Rzymu, w której brali udział członkowie Unii Apostolskiej z wszystkich diecezyj Francji. Na uroczystej audiencji dla wszystkich kapłanów-pielgrzymów miał Ojciec św. Pius X doniosłe do nich przemówienie. Było to nazajutrz po potępieniu modernizmu. Przemówienie to ma szczególniejsze znaczenie... "Jak bardzo pięknie powiedzieliście, że charakterystycznym dla kapłanów Unii Apostolskiej i ich odrębną cechą musi być i jest rzeczywiście miłować Ojca świętego, a to także przyczynia się do własnego uświęcenia. Aby zaś miłować Ojca świętego wystarczy zastanowić się nad tym, czym On jest. Ojciec święty jest stróżem dogmatu i moralności; jest On skarbnikiem zasad, które czynią rodziny cnotliwymi, wzmacniają narody i uświęcają dusze; jest On doradcą książąt i narodów; jest panującym, pod którym nikt nie odczuwa ucisku, ponieważ On jest zastępcą Boga samego; jest On Ojcem w całym tego słowa znaczeniu, który jednoczy w sobie wszystko, co miłujące, czułe i boskie, wszystko, co czyni Go godnym umiłowania, czułości i boskości. Zdaje się nie do uwierzenia, a mimo to jest bolesną rzeczywistością, że są kapłani, którym trzeba to dopiero przypominać; dzisiaj przecież jesteśmy w tym twardym i przykrym położeniu, iż musimy wołać do kapłanów: Miłujcie Ojca świętego! Jak zaś powinno się miłować Ojca świętego? Nie słowami tylko, ale czynem i ze szczerością: Non verbo neque lingua, sed opere et veritate. Miłując kogo staramy się dostosować do wszystkich myśli jego, staramy się wypełnić wolę jego i odgadnąć życzenia jego. Jeżeli zaś Zbawiciel nasz, Jezus Chrystus powiedział: «Si quis diligit me, sermonem meum servabit (kto mnie miłuje, będzie chował mowę moją)» podobnie trzeba dla okazania miłości Ojcu świętemu być Mu koniecznie posłusznym") (nowość)

"Unia Apostolska". ...... k. Jak trzeba pracować nad udoskonaleniem własnym. PDF ) (Udoskonalenie własnej duszy jest więc pracą niełatwą, wymagającą wiele wytrwałości i trudu, a przede wszystkim nie jest pracą, którą można wykonać samemu bez pomocy Bożej i bez porządku. Porządek przedziwny to cecha budowy świata całego widzialnego, porządek taki zachować trzeba i przy budowie może najtrudniejszego gmachu, czyli udoskonalenia i uświęcenia siebie samego. W pracy tej potrzeba nie tylko pracy własnej, potrzeba nauki i doświadczenia kierownika duszy, potrzeba także poznania tych dróg, jakimi prowadził Bóg wielu przed nami. Drogi te poznamy w pismach najpierw prostych ascetyki, następnie w żywotach świętych, powoli wczytując się w te żywoty, które przedstawią nam, że i święci pracą żmudną i trudną dochodzili powoli, nieraz po długich latach wielkich wysiłków oraz pracy drobnej dla duszy swej do tej doskonałości, jaką w nich podziwiamy słusznie. Łatwą praca ta nie jest, ale nie przekracza sił naszych i możemy ją wykonać, o ile wysiłki nasze nie ustaną przy pierwszych niepowodzeniach, ani też nie będziemy chcieli stać się od razu doskonałymi, lecz będziemy na wyżyny dążyć pracą stałą, mając bezustannie jeden cel nasz przed sobą: Boga) (nowość)

"Unia Apostolska". Łucjan H.... Eucharystia a kapłan. PDF ) (Eucharystia, powiada św. Tomasz (S. Th. III. qu. 82. a. 1), to sakrament tak wielkiej godności, tak cudownej i mistycznej wspaniałomyślności, że inaczej sprawowany być nie może, jak tylko w imieniu samego Chrystusa. Kto zaś działa coś w imieniu innego, mieć musi tym samym moc i władzę działania przez niego udzieloną, być przez niego upoważniony (upełnomocniony). Podobnie więc kapłan, gdy bywa wyświęcony przez biskupa odzywającego się do niego z troskliwą pieczołowitością ojcowską: "Accipe potestatem offerendi in Ecclesia sacrificium tam pro vivis quam pro defunctis" otrzymuje władzę i moc kapłańską od Chrystusa, aby sprawować w imieniu Chrystusa Sakrament Ołtarza. Moc bowiem przemieniania nie leży w samych słowach: "Hoc est enim corpus meum", ale w mocy kapłańskiej udzielonej przy święceniach. Przez święcenia więc staje kapłan w rzędzie tych, którym Chrystus rzekł: "To czyńcie na moją pamiątkę" i dlatego pierwszorzędną i wielkiej wagi właściwością kapłana jest sprawować ten sakrament ofiary Ciała i Krwi Pana Jezusa. Słusznie przeto mówi św. Izydor: "Do kapłana należy, by sprawował sakrament Ciała i Krwi Pana na ołtarzu Boga"... Kapłan, który ofiaruje na ołtarzu Boga Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, staje się bezpośrednio uczestnikiem ofiary Jezusowej. Eucharystia bowiem jest nie tylko sakramentem, ale i ofiarą – ofiarą przebłagania za grzechy (św. Tomasz, S. Th. III. qu. 82. a. 4 i 1). "Kto zatem sprawuje ofiarę, mieć musi w niej uczestnictwo, powiada św. Augustyn, albowiem ta zewnętrzna ofiara, jaką składa, oznacza gotowość wewnętrzną, przez którą siebie samego ofiaruje". Kapłan ofiarując Bogu hostię, ofiaruje tym samym serce swoje, wolę swoją i rozum, całego siebie ofiaruje, składa z siebie ofiarę Majestatowi Najwyższemu. Dlatego to uczestnicząc w ofierze okazuje, że wewnętrznie przynależy do ofiary. Uczestniczy zaś kapłan w ofierze, jeśli z tej ofiary spożywa. Sposób ten spożywania ofiar znany już w Starym Testamencie, gdzie kapłani spożywali dary złożone na ofiarę. Jakże jednak w Nowym Testamencie odmienny przedmiot ofiary, jak o całe niebo różny. Tam płód ziemi, tu Słowo wcielone Ojca Niebiańskiego ukryte pod postacią chleba, który przemienił kapłan mocą własną w Chrystusa Ciało. Sam kapłan bezpośrednio karmi się Ciałem Chrystusowym, które spoczęło w jego rękach. Czyż zdajemy sobie sprawę z tak wielkiego, przeogromnego zaszczytu, jaki spotyka kapłana? Zaprawdę podziwiać i kochać trzeba ustawicznie nieskończoną miłość Boga, Jego całkowite, nie znające granic oddanie się, ogrom Jego nieprzebytej mądrości, która tak cudownie wplotła życie Chrystusowe w pasmo bytowania ludzi-kapłanów po wszystkie czasy aż do skończenia wieków. – Oto królowanie!) (nowość)

Ks. Dr Czesław Falkowski, Biskup Łomżyński. Św. Franciszek z Asyżu. W 700-ą rocznicę śmierci. PDF ) (Franciszek znalazł swój ideał życiowy, który będzie realizował usilnie: misja jego wymagała całkowitego wyrzeczenia, ubóstwa, wymagała miłosnej troski o chorych i nieszczęśliwych, ale przede wszystkim – opowiadania Królestwa Bożego na wzór Chrystusa i apostołów. Powrót do całkowitego, możliwie doskonałego przestrzegania rad ewangelicznych, chęć wskrzeszenia w sensie dosłownym sposobu życia Chrystusa i powołania apostolskiego staje się podwaliną nowego ruchu, szczególną drogą, objawioną przez samego Boga. "A potem, kiedy Pan dał mi braci, nikt mi nie wskazywał, co mam czynić, lecz sam Najwyższy objawił mi, żem powinien żyć na modłę świętej Ewangelii" – pisze w swym Testamencie. Vivere secundum formam sancti Evangelii, – a więc prawem najwyższym i normą postępowania, drogowskazem życiowym będzie Ewangelia, rozumiana prosto, bez egzegezy sztucznej, która by zepchnęła ideał apostolski do kompromisu z warunkami życia. Za żadną cenę nie pozwoli Franciszek zszargać ideału ewangelicznego – rzeczywistości, nie chcąc by najmniejszych odchyleń, ugód, wygodnych tłumaczeń. "Szkołą jego jedyną była Ewangelia: żaden z ludzi wszystkich wieków tak jej żywo nie odczuł, tak się w nią nie wżył, tak jej nie przyjął za swoją sferę myślenia". Nigdy w całej historii Kościoła ewangelizm, tj. pełnienie rad ewangelicznych, idea najwierniejszego, możliwie literalnego naśladowania Chrystusa, życia apostolskiego, nie nabrały tak jaskrawego zabarwienia, takiej tężyzny, tryskającej życiem, tak wreszcie szerokiego zrealizowania, jak właśnie w ruchu, wytworzonym Franciszkową evangelica vocatio. Nic innego nie żąda Franciszek od Stolicy Apostolskiej, jak pozwolenia swemu bractwu na tryb życia, wskazany apostołom w Ewangelii: żyć w absolutnym ubóstwie, z pracy rąk własnych oraz jałmużny, nawoływać ludzi do zachowania prawa ewangelicznego... Wymowę Świętego cechuje nadzwyczajna prostota ewangeliczna, naturalność, łącząca się z oryginalnością, natchnienie, siła namaszczenia i uczucia. Posiadał wszelkie dane, by stać się mówcą ludowym, na wskroś popularnym: wyposażony był w inteligencję żywą, trzeźwą, pamięć dobrą, intuicję, polot wyobraźni, obdarzony hojnie głębią i szczerością uczucia oraz natchnieniem poetyckim. Czar jego płynął z łaski, co go przez pokorę wiodła do prostoty, nic wspólnego nie mającej z nieokrzesanym prostactwem. Wyrażenia: simplex et idiota, illiteratus oznaczały tylko, iż nie otrzymał wykształcenia teologicznego, nie był uczonym w ówczesnym pojmowaniu, że wreszcie do spekulacyj filozoficznych nigdy pretensyj nie rościł, usilnie dążąc w życiu do prostoty. Brak wykształcenia teologicznego zastępowała łaska i bystry, jasny umysł, którym umiał chwytać sedno rzeczy, a nawet w zawiłych kwestiach dać trafną, głęboką odpowiedź. Słusznie porównano jego teologię, płynącą z czystości umysłu i kontemplacji, do orła, co wysoko szybuje. "Słowa jego nie były czcze ani śmiechu godne, lecz pełne mocy Ducha Świętego, przenikające do głębi serca"... Celano w obrazie wewnętrznej postaci Franciszka pisze, iż był "słodki w obyczajach, z natury łagodny, miły w mowie... Miał umysł pogodny, ducha słodkiego, inteligencję trzeźwą... umysłu żywego, był obdarzony pamięcią, subtelny w dyskusji, roztropny, a we wszystkim prosty". W sylwetce "człowieka zewnętrznego", w tym portrecie historycznym, podkreśla wybitne zalety kaznodziejskie Franciszka: "Mąż wielce wymowny, o twarzy wesołej, obliczu łaskawym... mowa zjednywająca, ognista i przejmująca, głos silny, słodki, jasny i dźwięczny...". Tajemnica pociągania serc, tajemnica apostolstwa tkwi w miłości; nie rozum mędrca wstrząsa sumieniami mas, lecz zwycięskie serce świętego... "Powołanie ewangeliczne" harmonijnie złączyło pierwiastek kontemplacyjny z czynnym życiem apostolskim. Franciszek podzieli swój czas: jedną część poświęci sprawie połowu dusz ludzkich, drugą – samotności, w której chce otrząsnąć pył, co w stosunkach z ludźmi mógł przylgnąć do duszy. Obcowanie więc z Bogiem miało być dźwignią i siłą apostolstwa. Mawiał, iż źle czas dzielą ci, którzy całkowicie poświęcają go kaznodziejstwu, nic nie zostawiając na modlitwę, gdyż kaznodzieja przede wszystkim w modlitwie winien czerpać to, co głosić chce ludziom, ma "raczej wewnątrz płonąć, niż zimne słowa na zewnątrz wypowiadać". Sam z kontemplacji bierze wciąż nowe podniety gorliwości w apostolstwie: "z całego swego ciała tworzy język", odbywa dalekie i częste podróże misyjne, obchodząc nieraz w ciągu jednego dnia 4-5 zamków lub miast; po stygmatach, będąc chory i nie mogąc chodzić pieszo, na osiołku odbywa wędrówki; trawi go zapał o dusze, płynący z przeświadczenia, iż nie mógłby się uważać za "przyjaciela Chrystusa, gdyby nie miłował dusz, które On ukochał"; zapałem tym pragnie natchnąć zakon, który miał w duchu założyciela najściślej połączyć z kontemplacją apostolstwo. "Oddać się całkowicie ludowi, jak Chrystus i apostołowie, żyć dla ludu, wśród ludu, z ludem, stanowić jedno z ludem, wziąć udział we wszystkich jego sprawach, współczuć we wszystkich jego bólach i radościach, i wszystko to czynić tak, by przez to życie kontemplacyjne nie poniosło uszczerbku, lecz przeciwnie, by zostało wszechstronnie ożywione i pogłębione, oto jest jego program, jakiego nie postawił sobie żaden zakon dawniejszy". W tej trosce apostolskiej o dusze tkwi tajemnica wielkiej popularności ruchu franciszkańskiego. Ewangelizm i apostolstwo – właściwe podłoże ideału Franciszka, najbardziej charakterystyczna strona jego dzieła, splot życia kontemplacyjnego z wędrówkami misyjnymi uderzały swą nowością współczesnych. W św. Franciszku ujrzano nie tylko Poverella, nie tylko męża serafickiego, lecz przede wszystkim "nowego ewangelistę", który w epoce żywej tęsknoty ku ideałom ewangelicznym dokonał największego, najbardziej aktualnego dzieła, – "świętej nowości": odrodzenia Ewangelii i życia apostolskiego... Idealizm Franciszka spotkał się z realizmem rzymskiej organizacji Kościoła, który do jego ideałów odniósł się przychylnie, lecz zarazem ujął je bardziej trzeźwo i praktycznie. Szczerość przekonań katolickich Biedaczyny nie podlega wątpliwościom. Modlitwy jego, owiane rzewną prostotą i liryzmem, łączą się zawsze ze ścisłością dogmatyczną i dalekie są od sentymentalnych, nieokreślonych wylewów uczuć. W dziecięcym jego stosunku do Boga nie można znaleźć żadnych analogij do religijnego subiektywizmu protestanckiego lub adogmatycznej religii uczucia. Oryginalność ascezy Franciszka polegała nie na tworzeniu nowych form kultu, lecz na przepojeniu starych, tradycyjnych żarem miłosnego uczucia. Duch tej ascezy, a więc przede wszystkim kult Eucharystii, Matki Bożej, Świętych, aniołów – jest na wskroś katolicki. O przekonaniach Świętego może najwyraźniej świadczy zwłaszcza tak często i silnie podkreślany kult Eucharystii i płynąca stąd cześć dla ministrów ołtarza) (nowość)

Ks. Dr Fryderyk Klimke SI. Agnostycyzm. PDF ) (Jest to faktem niezaprzeczalnym, że filozofia agnostyczna prawie zawsze dochodziła i dochodzi do negacji Boga osobistego i stąd do ateizmu, monizmu lub panteizmu. Liczne pobudki, zwłaszcza psychologiczne i etyczne, zmuszają agnostyka do opuszczenia swego stanowiska chwiejnego, niejasnego i niezadawalającego. Na to samo wskazuje także życie praktyczne i cały ustrój psychiczny człowieka, jak niedorzecznym, niedostatecznym i nienaturalnym jest agnostycyzm. Można by go porównać do usposobienia nieprzyjemnego, w jakim człowiek się znajduje bezpośrednio przed chorobą; albo organizm zwycięży zarodki choroby i wróci do zdrowia, albo musi się poddać rosnącej sile choroby. Stąd pokazuje się dalej, jak niebezpiecznym jest postępowanie modernistycznych filozofów i teologów katolickich, opierających swą teologię i apologetykę na zasadach agnostycznych. Na razie nie chcą oni jeszcze odrzucić wiary w Boga; a ponieważ zdaje im się, że drogą rozumowania logicznego nie mogą udowodnić istnienia Boga, więc szukają źródła tego poznania i wiary w Boga i w cały nadprzyrodzony porządek w uczuciu, w woli, jednym słowem, w immanencji życiowej. Lecz oczywistą jest rzeczą, że taka teoria może być tylko przejściową, że jest pierwszym stopniem do ateizmu lub panteizmu. Skoro bowiem rozum nie może dojść do poznania Boga i tylko rzeczywistość otaczającego świata uznaje, to prędzej czy później dojdzie do przekonania, że uczucie bytu nieskończonego, uczucie religijne czysto subiektywne musi być czczą iluzją. Rzut oka na dzieje myśli ludzkiej przekona nas o tym, że nigdy nie utrzymało się na długo zdanie, mające wyłączną podstawę w uczuciu lub w ogóle w subiektywnej naturze człowieka, nie zaś w rzeczywistości przedmiotowej i ogólnych prawdach logicznych... Powiedzieliśmy, że możemy nie tylko poznać, że Bóg jest, ale po części także, kim Bóg jest: że możemy poznać nie tylko rzeczywistość, ale także naturę i istotę Boga. Jeżeli już poznanie istnienia Boga jest prawdziwym poznaniem, to poznanie istoty Bożej jest jeszcze doskonalszym i wyższym. Zaś poznanie istoty Boga jest podwójne, po części negatywne, po części pozytywne. Negatywne poznanie polega na wykluczaniu różnych możliwości jako nie nadających się do określenia istoty i własności Boga. W ten sposób dochodzimy do przekonania, że Bóg nie może być materią i w ogóle istotą złożoną. Dalej poznajemy, że Bóg nie może być sumą wszystkich rzeczy czyli całego świata, że nie jest duszą tego świata, że nie jest wynikiem odwiecznej ewolucji, że nie jest nieświadomą wolą ani też czystym rozumem bez woli itd. itd. Pozytywne poznanie istoty Bożej polega na tym, że Bogu przypisujemy różne doskonałości, jakich się Jego istota domaga. Jako pierwsza przyczyna Bóg jest sam z siebie, niestworzony, niezależny, wieczny. Z tego wynika znowu Jego nieskończona doskonałość pod każdym względem. Bóg jest bezwzględnie prosty, jest jeden tylko i niezmienny, jest doskonałym, osobistym duchem. Jego wiedza obejmuje jednym, niezłożonym i wiecznym aktem całą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość; przedmiotem tej wiedzy jest nie tylko byt rzeczywisty, ale także wszelki byt możliwy. Jego wola jest nieskończenie święta i można, wolna i niezależna od wszelkiej rzeczy nie będącej Bogiem samym. Jako duch nieskończenie mądry, święty i możny Bóg we wszystkich czynnościach swoich ma cel najwyższy i najdoskonalszy, jaki tylko jest możliwy, większą chwałę swoją. I dlatego poznajemy także, że celem wszystkich stworzeń wraz z człowiekiem może być tylko większa chwała Boża. Stąd wynika dziwnie jasne zrozumienie całego świata widzialnego; wszystko przedstawia się naszym oczom sub specie aeternitatis w całej swojej nicości, doczesności i zależności od Boga. Najwyższym zadaniem człowieka jest więc udoskonalenie moralne według praw Bożych wyrażonych w prawie przyrodzonym i prawie objawionym. Historia rodzaju ludzkiego przedstawia się w tym świetle jako droga do Boga, jako wychowanie człowieka do najwyższych swych zadań, jako walka o najwznioślejsze dobra, ale także zarazem jako księga sprawiedliwości Bożej. Istnienie zła fizycznego i moralnego otrzymuje tu jeżeli nie całkowite rozwiązanie, to przynajmniej dostateczne wytłumaczenie) (nowość)

"Róża Duchowna". Za przyczyną Maryi. Przykłady opieki Królowej Różańca św. (uzupełniono)

"Róża Duchowna". Złote ziarna. (Różaniec sztandarem Maryi. Ktokolwiek nie czci i nie miłuje Najświętszej Dziewicy szczególną czcią i miłością, nie jest prawdziwym chrześcijaninem. Ojciec Przedwieczny bowiem uczynił Maryję Królową i Współodkupicielką rodzaju ludzkiego! O! co za szczęście dla nas, iż możemy postępować drogą życia pod sztandarem tej najmilszej Niebios Królowej, trzymając w ręku naszym różaniec jako znak wyłącznej do Niej przynależności. – Różaniec jako zadośćuczynienie. Aby zachować świat grzeszny, sprawiedliwość Boża bezustannie równoważy występki grzeszników z zadośćuczynieniem ze strony sprawiedliwych. Jeśli winy nasze położymy na jednej szali, włóżmy na drugą różaniec, bo dzięki zasługom Jezusa Chrystusa i Przenajświętszej Dziewicy Maryi modlitwa różańcowa jest niewyczerpanym źródłem zadośćuczynienia. – Różaniec tarczą wiary. Różaniec jest tarczą naszej wiary, ponieważ jego tajemnice zawierają całą naukę katolicyzmu, to jest wszytko, w co chrześcijanin powinien wierzyć, czego spodziewać się, co kochać i praktykować. Jakiż jest cel bezbożności? Zniszczenie Kościoła aż do szczętu i wygładzenie nawet z myśli Boga. Postępuje ona powoli, ale krokiem pewnym naprzód. Do nas, czcicieli Maryi, należy zwracać wszelkie usiłowania nieprzyjaciół religii ku ich własnemu zawstydzeniu. Jest jeden katechizm, którego przeciwnicy nasi niezdolni są nam go odebrać – to różaniec św. Dopóki znajdą się jeszcze rodzice chrześcijańscy, odmawiający codziennie różaniec wraz z dziećmi, dopóki dzieci wierne czwartemu przykazaniu naśladować będą przykłady rodziców, słowo Boże i wiara święta może być prześladowaną, lecz nigdy z serc wyrwaną nie będzie. Umiejmy tylko być wiernymi różańcowi, a zwyciężymy!) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Korzenie problemów: Vigano dotyka źródła posoborowych błędów. PDF ) (Vigano zdumiewa fakt, że błędy synodu w Pistoi w 1786 roku, które zostały natychmiast potępione przez Kościół, pojawiły się ponownie w dokumentach Vaticanum II: "Ponowna lektura aktów tego synodu wprawia nas w osłupienie na widok dosłownego sformułowania tych samych błędów, które znajdziemy później, w jeszcze większej liczbie, na Soborze, któremu przewodniczyli Jan XXIII i Paweł VI. Z drugiej strony, tak jak Prawda pochodzi od Boga, tak też błąd karmiony jest przez przeciwnika i jego posila. Jest to wróg, który nienawidzi Kościoła Chrystusowego i jego serca: Mszy Świętej i Najświętszej Eucharystii". Następnie pokornie przyznaje, że został oszukany: "Przychodzi taki moment w naszym życiu, kiedy… stajemy przed decydującym wyborem dotyczącym przyszłości Kościoła i naszego wiecznego zbawienia. Mówię o wyborze między zrozumieniem błędu, w który praktycznie wszyscy popadliśmy, na ogół bez złych intencji, a chęcią patrzenia w inną stronę lub usprawiedliwiania się". Powtórnie stwierdza: "Tak jak sześćdziesiąt lat temu szczerze i ze spokojem wykonywałem wątpliwe rozkazy, wierząc, że reprezentują one pełen miłości głos Kościoła, tak dziś z równą pogodą ducha i uczciwością dostrzegam, że zostałem oszukany") (nowość)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia łaski Bożej (uzupełniono)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia... IV. 10. O nieocenionej wartości, jakiej łaska użycza naszym uczynkom zasługującym na żywot wieczny. (Pozbawieni łaski, chociaż byśmy wykonywali dzieła największe i najwspanialsze; chociaż byśmy nawrócili całe narody, przyodziali wszystkich biednych, całe życie spędzili na służbie Bożej; chociaż byśmy wszystko wycierpieli, chociaż byśmy umartwienia ciała i posty zachowali, jakie kiedykolwiek święci zakonnicy i pustelnicy zachowali, wszystko to jest bez łaski za małą rzeczą, albo raczej niczym i nie zasługuje, ani na jedną kropelkę słodyczy niebieskiej. Przeciwnie, gdy jesteśmy łaską uświęcającą ozdobieni, nie potrzebujemy dokonywać czynów wielkich, lub ponosić cierpień niesłychanych; wystarczy dla nas wymówić z nabożeństwem imię Jezus, podać bliźniemu kubek wody, odmówić modlitewkę krótką, lub ofiarować Bogu chwilowe cierpienie nieznaczne, a już zasłużyliśmy sobie przez nie na niebo. A jakiż to przedział istnieje pomiędzy wymówieniem jednego słowa a szczęśliwością wieczną, pomiędzy kubkiem wody zimnej a ucztą niebieską, pomiędzy krótką i pokorną modlitwą a królestwem Bożym, pomiędzy cierpieniem chwilowym a rozkoszą wieczną! Atoli w łasce nie ma nic małego i nieznacznego. W łasce zanurzona plewa staje się złotem najczystszym; łaską oświecona kropla wody przemienia się w perłę świecąca i podobnie każdy uczynek dobry, chociażby najmniejszy, staje się niesłychanie kosztownym i cennym tak, iż posiadając go możemy sobie nabyć niebo i Boga samego, ten skarb największy i niezgłębiony) (nowość)

Johann Peter SilbertŻywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy (uzupełniono)

Johann Peter SilbertŻywot Najświętszej Maryi... Księga piąta. §. II. Życie świętej familii w Egipcie. (Przy wejściu swoim do Egiptu poznała Panna najmędrsza, że mądrość Przedwiecznego z tą ucieczką daleko wyższe połączyła zamiary, niż to, żeby tylko Boskie dzieciątko od okrucieństwa Herodowego usunąć. Widziała tu bowiem z boleścią serca, jak ci ślepotą zarażeni Egipcjanie nie tylko złym duchom, ohydnym bożyszczom z drzewa i kamienia, ale nawet wężom i innym brzydkim zwierzętom boski oddawali pokłon, jak je za Boga żywego czcili. A bałwochwalstwo to rozszerzone było po całym tym kraju. Wszędzie było można widzieć świątynie bożków, gdzie nieszczęśni ci mieszkańcy złym duchom ofiary składali z uroczystą okazałością, i gdzie te moce ciemności przez niedokładne wyrocznie nędzny lud mamiły i zaślepiały. To widząc Matka żywota z całego serca i we łzach błagała Boga żywego, aby raczył łaskawie ślepotę tego ludu uleczyć, a potęgę złych duchów obalić, i aby Jego święte Imię wszędzie wielbiono, często także zanosiła swą pokorną prośbę do swego Boskiego dziecięcia względem tego strasznego bałwochwalstwa) (nowość)

Mario Derksen. "Jako owce, nie mające pasterza". Sześćdziesiąt lat Sede vacante. Referat wygłoszony na Konferencji Fatimskiej. PDF ) (Kiedy 9 października 1958 roku zmarł papież Pius XII, nikt nie mógł przewidzieć jakie nieszczęścia spadną na Kościół w nadchodzących latach. To, czego byliśmy świadkami w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat jest bezprecedensowe i gdyby komuś wówczas powiedziano, że w ciągu zaledwie kilku lat świat ujrzy rzekomy Kościół katolicki, który pogodził się z błędami współczesnego świata i przekształcił Mszę Świętą w protestanckie nabożeństwo, to by mu z pewnością nie uwierzył. Gdyby mu jeszcze powiedziano, że tak zwany "Kościół katolicki" w ciągu kilku następnych dekad będzie indoktrynował dzieci i dorosłych naturalizmem i tak zwanymi "prawami człowieka" oraz zaangażuje się w poszukiwanie prawdy wspólnie z heretykami, żydami, muzułmanami i poganami, to uznałby taką przepowiednię za szaloną. Tak wyraźny jest kontrast między Kościołem katolickim znanym aż do śmierci papieża Piusa XII, a instytucją, która odtąd zaczęła się pod niego podszywać, że w 1968 roku – zaledwie dziesięć lat po śmierci Piusa XII – australijski pisarz Frank Sheed wydał książkę o wymownym tytule: Czy to ten sam Kościół? (Is it the same Church?) Karol Wojtyła – kardynał Novus Ordo, który nazwie się później "papieżem Janem Pawłem II", napisał w książce z 1977 roku Znak sprzeciwu, że "podczas drugiego Soboru Watykańskiego Kościołowi udało się ponownie zdefiniować swą naturę". Najwyraźniej było to również stanowisko Watykanu, albowiem zastępca sekretarza stanu, kardynał Novus Ordo Giovanni Benelli w 1976 roku jako pierwszy użył terminu "Kościół soborowy" w odniesieniu do nowej religii jaką wprowadził Vaticanum II. A monsignor Joseph Clifford Fenton, wybitny amerykański teolog uhonorowany przez papieża Piusa XII, który uczestniczył w Vaticanum II jako doradca teologiczny kardynała Alfredo Ottavianiego, napisał w swoim prywatnym dzienniku, że sobór oznaczał "koniec religii katolickiej, jaką znaliśmy") (nowość)

Ks. Jan Rostworowski SI. Dwie filozofie. PDF ) (Emanuel Kant i Tomasz z Akwinu. Subiektywizm protestancki i obiektywizm katolicki, oto krótki wyraz wszystkich sprzeczności, które filozofię nowożytną od filozofii katolickiej dzielą nieprzebytą przepaścią sięgającą w głąb, do samych podstaw teorii poznania... Lecz gruntem wszystkiego i spojeniem wszystkiego jest obiektywizm czyli to przekonanie, że z zewnątrz jest prawda, która wyzwala i uczy i dźwiga, że podmiot ludzki zdolny jest prawdę poznać czyli odtwarzać, niezdolny by prawdę tworzyć, a jeśliby co tworzył ze siebie, to tym samym rozmija się z prawdą. I podobnie rzecz się ma w katolickiej filozofii moralnej. I tutaj człowiek nie jest normą dobra czyli moralnej prawdy, ale czynem ma się stosować do obiektywnej normy położonej przez Boga i przez te czyny dobre, bo odpowiadające myśli Bożej, ma dążyć tam, gdzie obiektywnie poza sobą znajdzie ostateczne dopełnienie wszystkich swych pragnień. Czyż wobec tego potrzeba jeszcze mówić dlaczego obiektywizm jest katolickim, dlaczego Kościół nie pozwoli nigdy, by na włos jeden stanowisko obiektywizmu opuścić? Komu nie jest obca sama przewodnia idea chrześcijaństwa, ten rozumie najoczywiściej, że nie ma mowy, by Kościół oparł się kiedykolwiek na innej niż ta filozofii. Bo choć objawienie nie jest produktem spekulacji ludzkiej, ale przyszło z góry, musi jednak dać się nawiązać do tego systemu pojęć, który człowiek o własnych naturalnych swych siłach tworzy o świecie. A da się ono nawiązać jedynie do tej filozofii, która stoi na obiektywnym gruncie, tak, jak ona jedna jest w harmonii z odwiecznym przekonaniem zdrowego ludzkiego rozsądku. Chrześcijaństwo bowiem to nauka o obiektywnym, odwiecznym, niezależnym od świata Bogu, który jak stworzył świat i człowieka, tak prowadzi go ku Sobie drogą objawionej przez Siebie prawdy, drogą obiektywnych Swych praw, instytucji i środków zbawienia. W chrześcijaństwie więc z zewnątrz przychodzi wszystko co dźwiga i zbawia. Z zewnątrz objawiona prawda i Chrystus jej nauczyciel i Kościół jej nieomylny tłumacz; z zewnątrz zasługi Chrystusowe i ich owoc łaska Boża, ta dusza nadprzyrodzonego życia; z zewnątrz środki zbawienia, które tę łaskę wlewają począwszy od wody chrztu świętego aż do ostatniego sakramentu; z zewnątrz to wszystko, czym Bóg miłosierną ręką człowieka podnosi i leczy, gdy przeciwnie z człowieka samego, o ile dumnie chce się obywać bez tych zewnętrznych pomocy, tylko błąd i niedola. Dopiero gdy człowiek poddał się pokornie tym wszystkim środkom, które Bóg poza nim ustanowił dla jego dobra, otwierają się przed nim cudowne głębie wewnętrznego życia i kraina świętej wolności synów Bożych i jasne zrozumienie tej prawdy, że całe "jarzmo" chrześcijaństwa, które zaczyna od skrępowania natury więzami nałożonymi z zewnątrz, jest tylko drogą do wyższej, bo nadprzyrodzonej, wewnętrznej swobody. Ale ta droga jest konieczna i jedyna. Chrześcijaństwo zawsze zostanie tym, czym je nazwał Apostoł: obedientia fidei. Dlatego z najgłębszej istoty swojej "ubogich w duchu jest królestwo niebieskie", to jest tych, co na sobie nie budując, pokornym i prostym obiektywizmem chrześcijańskim dążą do tej prawdy, co z góry przychodząc słodkim objęciem swoim oswobadza ich z jedynych rzeczywistych więzów, których źródło leży w ich własnej naturze. Inaczej w filozofii nowożytnej. U samych jej podstaw spaczony najstraszniej zasadniczy stosunek podmiotu do zewnętrznej, przedmiotowej prawdy. We wstępie do krytyki czystego rozumu określa Kant swój zamiar, jako czyn nowego Kopernika w filozoficznej dziedzinie. "Aż dotąd – mówi – próbowano rozwiązać filozoficzne zagadnienia na założeniu, że umysł ludzki zależy od prawdy zewnętrznej. Spróbujmy zmienić role i postawić przeciwne założenie, że prawda zależy od umysłu ludzkiego". I założenie to przeprowadza rzeczywiście. U kresu krytyki czystego rozumu zburzona już doszczętnie wszelka zależność poznania od prawdy. I zmysły i rozsądek i rozum, to czysto subiektywne aparata, które nie przenoszą podmiotu w świat przedmiotowy, nie wprowadzają nic z zewnątrz do duszy, ale funkcjonując pod wpływem nieokreślonej podniety według prawideł immanentnych kategorii, tworzą jakieś potworne fata morgana, jakby obrazki kalejdoskopu niepodobne w niczym do rzeczy samych w sobie. Podmiot jest już panem nad prawdą. Trzeba jednak było zrobić go panem i nad prawem. Czy wynik krytyki praktycznego rozumu da się czy nie zharmonizować logicznie ze spekulatywną częścią systemu Kanta – o to mniejsza. Faktem jest, że zgadza się z nim najdoskonalej w tym nieokiełznanym autonomizmie, który jak trafnie pokazał Willmann jest der Nerv des Kantischen Philosophierens. Występuje Bóg, ale jako postulat, dla dopełnienia potrzeb podmiotu, nie w środku koła ale na jego obwodzie; jest prawo moralne, ale to tylko, które dyktuje sobie sam człowiek, bo przed prawem zewnętrznym czy ludzkim czy Bożym ugiąć mu się nie wolno; jest moralność zależąca na harmonii czynów z własnym rozumem, ale bez żadnej z zewnątrz czy to podniety czy pomocy; jest społeczny porządek prawny, lecz pierwszym jego paragrafem jest nieograniczona wolność człowieka. Zaprawdę nic dziwnego, że autor tej filozofii ze łzami w oczach i bijącym sercem śpiewał nunc dimittis wobec ogłoszenia praw człowieka, na widok łuny pożaru wielkiej rewolucji) (nowość)

Ks. Jakub Górka. Cześć Maryi. O pobudkach i środkach nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny (uzupełniono)

Ks. Jakub Górka. Cześć Maryi... Nauki na święta Matki Najświętszej. Nauka na Matkę Boską Śnieżną. Dziwne skutki prawdziwej czci ku Maryi. (Kiedyż zjednamy sobie łaskę Maryi, tej najpotężniejszej Orędowniczki i kiedyż cześć nasza względem Niej będzie prawdziwa? Jeżeli wroga unikać będziemy, któremu Ona głowę starła, jeżeli nie będziemy służyli księciu piekielnemu, jeżeli nie będziemy pełnili jego spraw. Wtedy nasycimy się słodyczą Jej owoców, do których nas wzywa: "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy mnie pragniecie i najedzcie się owoców moich" (Ekli. XXIV, 26). Kto chce być uczniem Jezusa i Maryi sługą, niech pamięta na upomnienie Apostoła narodów: "Niech odstąpi od niesprawiedliwości wszelki, który mianuje (wzywa) imię Pańskie" (II Tym. II, 19). Na uroczystość Matki Boskiej Śnieżnej przypominamy sobie, jak pobożne małżeństwo w Rzymie, Patrycjusz i jego żona, wzywali Maryi Panny, a Ona ich cudownie wysłuchała. Byli to ludzie bezdzietni, majętni, oddani Bogu, nie lgnący do świata, oddani rozważaniu rzeczy Bożych, miłosierni dla ubogich. Wzywali Maryi, a Ona za nimi wstawiła się do Syna swego i uprosiła śnieg w sierpniu na znak, że ludzie ci są dla niej mili i niewinni i że chce być ich spadkobierczynią. To prawdziwe zdarzenie uczy nas, że Maryja i nam także uprosi rosę niebieskich łask, która zwilży spiekłą ziemię serc naszych i przyczyni się do wydania owoców. Maryja ma wszystkie warunki, aby była najpotężniejszą u Boga Orędowniczką, tylko Jej nie utrudniajmy działania. Prosi za nami Jezusa pokornie, błaga wytrwale, łagodzi gniew Jego i wyjednywa nam łaski, bo Syn Jej, który od Niej tyle otrzymał dobrodziejstw za życia ziemskiego, zawsze Ją wysłuchuje) (nowość)

Johann Peter SilbertŻywot Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego (uzupełniono)

Johann Peter SilbertŻywot Pana naszego... §. XXXVIII. Dowody Bóstwa Jezusowego. (Niepodobna było Jezusowi zrozumialej i dokładniej o swoim Bóstwie wyrazić się, ani też swoje Bóstwo niezbiciej dowodzić, jak swymi świetnymi cudami, które Jego mowy jaśnie potwierdzały. Albowiem czynił On te cuda wszechmocną siłą; leczył najzastarzalsze i do uleczenia wcale niepodobne niemoce, gośćce, wodną puchlinę, trąd i inne choroby jednym tylko słowem. Samym tylko słowem przywracał ludziom, co głuchymi i niemymi na świat przyszli, słuch i mowę; nadawał tym samym sposobem wielu ślepym, a między tymi od urodzenia ślepym, wzrok pożądany; wyrzucał swej wszechmocności słowem złych duchów z ciał opętanych; zapowiadał morzu i wiatrom milczenie; i umilknęły. Lecz pomiędzy tymi cudami, jakieśmy Go po części czyniącego widzieli, i po części później czyniącego widzieć będziemy, jest kilka prawdziwych cudów stworzenia. Tego rodzaju jest rozmnożenie chleba i ryb, którymi tyle tysięcy ludu zgłodniałego nakarmił, a które w rękach Apostołów nieprzerwanym ciągiem rozmnażały się; – uzdrawianie ślepo urodzonych, przy czym w dziurach na oczy takowych ludzi, którym przyrodzenie ócz ujęło, oczy nagle utwarzał; – dalej wskrzeszenie umarłych, osobliwie owe Łazarza, którego zdrętwiałemu, rozspojonemu i już w zgniliznę przeszłemu ciału, pierwotną świeżość i żywość nazad przywrócił; gdyż wszystkim wewnętrznym naczyniom onego żywotności udzielił, krwi i sokom ruch i równowagę przywrócił, i na ostatek duszę do ciała przywołał, a nadto wszystko w jednym oka mgnieniu) (nowość)

Lucjan Siemieński. Dzieje narodu polskiego (Wieczory pod lipą) (uzupełniono)

Lucjan Siemieński. Wieczory pod lipą. Wieczór XXVII. (Polacy szukają sobie króla. – Co to jest Prymas? – Każdy szlachcic ma prawo obierać sobie króla, a nawet i być królem. – Korona rzecz łakoma, przeto różni starają się o nią. – Kto chce być królem, musi przysiąc na pakta konwenta. – Królewicz francuski Henryk Walezy, obrany królem. – Jadą po niego Polacy do Paryża. – Jak się tam dziwią bogactwu i rozumowi Polaków? – Henryk wjeżdża do Krakowa, miasto oświecone, fajerwerki i turnieje. – Samuel Zborowski robi burdę i zabija niewinnego człowieka. – Skazują go na wygnanie. – Henrykowi nie podoba się w Polsce i ucieka, skąd przyszedł) (nowość)

P. D. Mézard OP. Medulla S. Thomae Aquinatis per omnes anni liturgici dies distributa seu Meditationes ex operibus S. Thomae depromptae (uzupełniono)

P. D. Mézard OP. Medulla S. Thomae Aquinatis... De templo Dei. (Statim veniet ad templum sanctum suum Dominator quem vos quaeritis. Malach. 3, 1. Possunt haec intelligi de adventu in uterum Virginis. Ipsa enim est templum Dei mirabile prae omnibus sanctis. I. – Quia mirabiliter magnum secundum longitudinem per latitudinem caritatis. Sicut enim plus habuit de fide, spe et caritate quam aliqua creatura, sic plus habuit de magnitudine. III Reg. 6, 2: Domus quam aedificavit Salomon habebat cubitos sexaginta longitudinis. II. – Quia desiderabiliter pulchrum. III Reg. 6, 22: Nihil erat in templo quod non auro tegeretur; quia nihil in Virgine quod non sanctitate plenum esset. Cant. 4, 7: Tota pulchra es, amica mea) (nowość)

Ks. Marian Morawski SI. Filozofia i jej zadanie (uzupełniono)

Ks. Marian Morawski SI. Filozofia... Ocenienie krytyczne materializmu dogmatycznego. (Zdanie pospolite o walce z materializmem – od czego zawisła wygrana? – Pewniki materialistów: 1) Nieskończoność i wieczność materii – dowody Büchnera – duch wszechwiedzący Laplace'a – dogmat stworzenia wobec umiejętności natury i wobec metafizyki. 2) Początek życia przez samorodztwo – świadectwo umiejętności o tej kwestii – sąd rozumu. – 3) Rozwój rodzajów – przejście do czucia – Leibnitz, Dubois-Reymond i Bayle o tej kwestii – bezwzględna niemożebność by materia czuła. – 4) Przejście z czucia do myśli – właściwe pojęcie duszy i jej władz – u człowieka władze zmysłowe i umysłowe – u zwierzęcia tylko zmysłowe – jak Darwin tę kwestię bada? – jak dowodzą materialiści, że dusza jest materialną – czy podstawy tych dowodów są umiejętne – czy wniosek logiczny. – Dowody niematerialności duszy – wywód Cycerona – pojedynczość myśli – ogółowość myśli – wolność woli – streszczenie rzeczy o materializmie. – Czy Hartman poratuje materializm? – Absurda w systemie Hartmana – następstwa moralne) (nowość)

"Przegląd Powszechny". M. Chrześcijański mąż stanu. Don Gabriel Garcia Moreno. PDF ) (Don Gabriel z mądrością chrześcijańskiego polityka dobrze rozumiał, iż ziemska władza się nie ostoi tam, gdzie nie uznaną jest władza Boga i Kościoła, że jeden bunt wnet drugi za sobą pociąga. Broniąc sprawy Kościoła w własnej ojczyźnie, chciał jej bronić i w Rzymie. Z Piusem IX zostawał w częstych i ścisłych piśmiennych stosunkach: te dwie podniosłe dusze rozumiały się dobrze, gdy w r. 1870 Sobór Watykański orzekł nieomylność Papieża, Garcia Moreno rozkazał urzędowo i uroczyście obchodzić ogłoszenie nowego dogmatu. Kiedy następnie Włochy zagrabiły Rzym, Rzeczypospolita Ekwadoru jedynym była państwem na świecie, które protestowało przeciw dokonanemu gwałtowi. Europejska dyplomacja uśmiechnęła się na ten pojedynczy protest. Natomiast setki dzienników katolickich w Europie, a wszystkie korporacje, stowarzyszenia i gminy w Ekwadorze oświadczyły swą łączność z głosem oburzenia szlachetnego prezydenta. Niemały to kraj, odzywał się legat papieski, który zdolen na podobne podnieść się wyżyny. Z inicjatywy Morena, cały kraj postanowił niebawem składać na drodze urzędowej obfite świętopietrze w stałych, miesięcznych daninach. W swej prostej a żywej wierze, Garcia Moreno pragnął jeszcze zrobić jeden krok więcej na drodze katolickiego odrodzenia. W duchu Piusa IX działając, umyślił ojczyznę swą poświęcić Najświętszemu Sercu Zbawiciela. A gdy biskupi zgodzili się na to jego życzenie, postanowił i temu świętu nadać cechy urzędowe. Wniósł tedy na kongres Stanów projekt, aby tego poświęcenia dokonał sam prezydent i przedstawiciele głównych ciał Rzeczypospolitej, w imieniu całego narodu. Przez całe osiem dni trwały misje, co dzień inna warstwa społeczna spieszyła przysięgać Najsłodszemu Sercu Zbawiciela dozgonną cześć, miłość i wierność. Pierwszego dnia w katedrze stolicy dziatwa owe rzewne składała śluby, drugiego dnia przyszła kolej na rzemieślników... i tak dalej, aż do ostatniego dnia, w którym sam prezydent na czele armii, donośnym głosem w imieniu narodu, klęcząc u stopni ołtarza, zaprzysiągł Sercu Jezusowemu całego kraju poddaństwo. Piękna ta uroczystość, zakończona w dniu 25 marca 1874 r., wszystkich obecnych do żywego poruszyła; a starzy wodzowie i posiwiali w służbie wojennej żołnierze, nie ukrywali łez głębokiego rozrzewnienia. Od tego dnia Ekwador nazywa się z chlubą: La republica del Sagrado Corazon) (nowość)

"Traditio". Neo-Watykan szykuje na 2021 rok "zdjęcie ekskomuniki" z Marcina Lutra - odstępcy, który połowę mieszkańców Europy przemienił w heretyków. PDF ) (Wierni katolicy! neokościół zdążył już przygotować grunt pod program "wspólnego upamiętnienia" 500. rocznicy ekskomuniki Lutra w Neo-Rzymie. Sytuacja dojrzała więc już do tego, by Franciszek-Bergoglio ogłosił "zdjęcie ekskomuniki" z arcyheretyka i oficjalnie proklamował protestancki neokościół Novus Ordo. Jeśli Bergoglio to uczyni, nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem, ponieważ jego heretycki – jeśli nie odstępczy – neokościół Novus Ordo na pewno nie jest Kościołem katolickim) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Cała i nieskalana. Musimy zachować integralność wiary katolickiej. PDF ) (Stali czytelnicy naszego magazynu zdają sobie sprawę z faktu, że wielokrotnie wytykaliśmy błędy tak zwanego stanowiska teologicznego "uznawaj i stawiaj opór" (Recognize and Resist) – często nazywanego po prostu "R&R". Powodem naszych powtarzających się ostrzeżeń jest to, że jest to błędne nauczanie – a nawet heretyckie – i jeśli chcemy zachować integralną wiarę katolicką, czystą i nieskażoną, musimy unikać jak zarazy wszelkich błędnych nauk, które mogłyby ją podważyć. Jak czytamy w Credo Atanazjańskim: "Ktokolwiek chce być zbawionym, przede wszystkim potrzeba, aby wyznawał katolicką wiarę. Której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, ten niewątpliwie zginie na wieki". W naszych czasach musimy nieustannie demaskować ten błąd, ponieważ jest często promowany przez tych, których wielu uważa za ortodoksyjnych zwolenników tradycyjnej wiary katolickiej. Jak św. Paweł napomina Tymoteusza: "głoś słowo, nalegaj w porę, nie w porę; przekonywaj, proś, karć z wszelką cierpliwością i nauką" (2 Tym. 4, 2). Pewne prawdy muszą być ciągle objaśniane, zwłaszcza te, które tak często są negowane. Obecnie jest to tym ważniejsze, ponieważ tak wielu skądinąd wiernych katolickich nauczycieli i pisarzy nieustannie zaszczepia ten błąd swoim niczego niepodejrzewającym zwolennikom... Nadszedł czas, aby wszyscy, którzy rozpoznają błędy emanujące z Watykanu – a zwłaszcza od osoby, która twierdzi, że jest papieżem – dokonali wyboru: albo pokornie podporządkować się człowiekowi, który, jak twierdzą, jest papieżem, albo stwierdzić, że z powodu swej uporczywej herezji nie może być prawdziwym następcą św. Piotra, a zatem jego roszczenia do papiestwa należy całkowicie odrzucić. Nie da się pogodzić tych dwóch rzeczy. W szczególności nie można nadal postępować według schematu uznawania kogoś za papieża i opierania się jego dekretom. Jest to kompletnie niekatolickie. Papież Pius VI potępił ideę, że "Kościół rządzony przez Ducha Bożego mógł ustanowić reguły karności, które są… niebezpieczne i szkodliwe i prowadzą do zabobonów i materializmu" (Denzinger 1578). A tymczasem, Novus Ordo, nowy kodeks prawa kanonicznego oraz większość reguł dyscyplinarnych soborowego kościoła są właśnie takie, a nawet gorsze. To wszystko nie mogłoby pochodzić od prawdziwie katolickiej władzy) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis, Doctoris Angelici, totius Summae Theologicae Conclusiones (uzupełniono)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De effectibus peccati. (Utrum peccatum diminuat bonum naturae. Co. – Inter naturae bona, aliud (originalis justitia) in totum sublatum est per peccatum, aliud (principia naturae et proprietates) nec sublatum est nec diminutum, aliud denique (inclinatio ad virtutem) sublatum quidem non est, verum valde diminutum) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De macula peccati. (De macula peccati. (Utrum peccatum causet aliquam maculam in anima. Co. – Carentia nitoris quem ex lumine rationis et gratia Dei anima pii hominis habet, macula peccati metaphorice dicitur) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De reatu poenae. (Utrum reatus poenae sit effectus peccati. Co. – Cum peccans agat contra ordinem rationis legisque humanae et divinae, necessario eo ipso quod peccat aliquem poenae reatum incurrit) (nowość)

Divi Thomae Aquinatis totius Summae Theologicae Conclusiones. De peccato veniali et mortali. (Utrum veniale peccatum convenienter dividatur contra mortale. Co. – Peccatum omne aut mortale, sive contra ordinem charitatis, aut veniale est, et praeter illum ordinem, et ex se dignum venia) (nowość)

"Traditio". Hutton Gibson, dozgonny obrońca tradycyjnej wiary katolickiej umiera w wieku 101 lat, przyjąwszy sakrament ostatniego namaszczenia prawdziwego Kościoła katolickiego. PDF ) (Hutton Gibson, ojciec aktora-reżysera Mela Gibsona i dziesięciorga innych dzieci, szczery do bólu tradycyjny katolik, który odrzucił zarówno heretycki neokościół Novus Ordo, jak i Bractwo Św. Piusa X, zmarł (nie na chińskiego wirusa) 11 maja 2020 r., w wieku 101 lat. Urodził się 26 sierpnia 1918 r., trzy miesiące przed podpisaniem zawieszenia broni kończącego I wojnę światową. Sam był weteranem II wojny światowej, służąc w oddziałach amerykańskich marines w bitwie pod Guadalcanal przeciwko japońskiemu imperium... Dla sprawy tradycyjnego katolicyzmu, którą energicznie rozwijał przez całe swoje długie życie, Hutton Gibson założył Alliance for Catholic Tradition [Przymierze na rzecz Tradycji Katolickiej], napisał sześć książek i wydawał tradycyjny miesięcznik katolicki "The War is Now!" ["Teraz jest wojna!"]. Odrzucił heretyckich posoborowych neopapieży jako nieważnych i niebyłych. Hutton Gibson opublikował sześć książek i jeden materiał wideo, w których demaskował nieważność neokościoła Novus Ordo, założonego 21 listopada 1964 r. na antysoborze Vaticanum II) (nowość)

Ks. Dr Fryderyk Klimke SI. Religia i poznanie. PDF ) (Niewątpliwie życie religijne byłoby w naszych czasach inne aniżeli jest, byłoby pełniejsze, świeższe, obfitsze w owoce, gdyby nasze poznanie religijne było głębsze i dokładniejsze. Właśnie wskutek braku dokładnej znajomości religii pojęcia nasze religijne są często zupełnie fałszywe, a nawet sprzeczne lub śmieszne. Nic więc dziwnego, że takie pojęcia dodatniego wpływu na życie nasze wywierać nie zdołają. Lecz na próżno wmawiamy w siebie, że nasze życie religijne na nowo rozkwitnie, skoro tylko od niepotrzebnych a przestarzałych pojęć zwrócimy się do woli, uczucia lub czynu. Zamęt będzie tylko większy jeszcze. We wszystkich naukach posuwamy się naprzód potężnymi krokami; zadaniem naszym jest, by i nasze wykształcenie religijne stało na wysokości czasu i dzisiejszych wymagań. Czy więc uczucie, wola, czyn nic nie znaczy w religii? Owszem, dobra wola i czyn praktyczny znaczą tyle, że samo poznanie choćby najgłębsze do zbawienia naszego się nie przyczyni. Chrystus Pan jest najdoskonalszym ideałem religii, ponieważ "jest prawdą i żywotem", ponieważ istotna prawda drugiej osoby Bożej przeniknęła w inne zupełnie życie natury ludzkiej. Tylko w Chrystusie Bóstwo było w zupełności doznaniem, immanencją. Lecz od czasów Boskiego Mistrza jest zgodność poznania i uczucia, ducha i serca, mądrości i mistyki znamieniem prawdziwych uczniów Chrystusowych. Przy świetle prawdy rozpala się pochodnia woli, uczucia, zapału religijnego. Uczeń miłości jest zarazem głębokim ewangelistą Logosu. Apostoł narodów doznaje tajemniczych uniesień religijnych, lecz na silnym fundamencie wzniosłej spekulacji. Święty Augustyn umiał naprzód zwalić mur przesądów i dojść do jasnego poznania prawdy; potem dopiero był zdolny głęboką naukę łączyć z mistycznymi zachwytami i wielkimi czynami. Zawsze i wszędzie, w dziedzinie natury tak samo jak w świecie nadprzyrodzonym, rozum postępuje naprzód z zapaloną pochodnią. Za nim idzie wola; następnie łaska otwiera świątynię; a gdy zabłąkany człowiek wstęp do niej znajdzie, wtedy dopiero rozlegają się w pełnych, dźwięcznych akordach uczucia, szczęścia, zachwytu i zapału. Tylko gdy poznanie przoduje, religia stoi na silnych podstawach i zatrzyma swój od Boga nadany kierunek nawet wśród największych burz i przewrotów uczuciowych. Tak więc filozofia katolicka ze swoją teorią poznania stoi w obronie godności ludzkiego umysłu, w obronie wszelkiej nauki, w obronie prawdziwej religii. Religia bez podkładu poznawczego jest czczym uczuciem bez treści, jakby pustą łupiną, jest lśniącym może gmachem lecz stojącym na lotnym piasku. Toteż nic dziwnego, że w niejednej duszy wcześniej czy później rozpada się w gruzy. Centrum religii jest pojęcie Boga. Zdrowe pojęcie Boga rodzi zdrowe pojęcie religii) (nowość)

Ks. Michał Ignacy Wichert. Nauki katechizmowe o Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach (uzupełniono)

Ks. Michał Ignacy Wichert. Nauki katechizmowe... O zabójstwie właściwym. (Często bardzo grzeszą ludzie przeciw temu przykazaniu co do zabójstwa drugiego, a przecież każdy śmiało mówi: Nie zabiłem nikogo. Słuchajcie tylko pilnie wszyscy, a obaczycie, iż niejeden z was, który się dalekim od tego grzechu być sądzi, sprawiedliwie winnym być onego uzna się. Zważcie tylko pilnie i przypomnijcie sobie, ileście razy pijanymi będąc zabić chcieli drugiego, albo przynajmniej srogą ranę zadać żądaliście mu, ale że ten usunął się od strzelenia i cięcia waszego, już tedy macie się za niewinnych, żeście rzeczą samą nie zabili, i już to u was grzechem nie jest? Ale wielce mylicie się, bo sama wola szczera w każdym grzechu stanie za uczynek według zdania wszystkich ludzi, a tym bardziej u Boga, któremu są jawne wszystkie skrytości i myśli nasze najtajemniejsze otwarte) (nowość)

Sac. Petrus Ludovicus Danes. Institutiones Doctrinae Christianae, sive Catechismus ad usum seminariorum (uzupełniono)

Sac. Petrus Ludovicus Danes. Institutiones Doctrinae Christianae... Pars I. Sectio II. Caput X. De Examine conscientiae, ubi de peccatorum distinctione et circumstantiis. (QUAESTIO. 1. Quare ad hoc sacramentum rite suscipiendum opus est examine conscientiae? R. Quia de peccatis omnibus mortalibus sincerus animi dolor eliciendus est, omniaque singulatim in confessione exprimenda sunt, ut absolutionis beneficium percipi possit. Q. 2. Quale et quantum esse debet istud conscientiae examen? R. Pro varia qualitate et conditione personarum, majus esse debet aut minus. Quilibet salutis suae non omnino incurius, in hoc tanti momenti negotio, tantam saltem diligentiam adhibere sataget, quantam solet in rebus temporalibus majoris momenti, animo revolvens loca, tempora et occasiones, in quibus Deum offendisse, et graviter deliquisse potuit. Inquirendum et in peccatorum radices, ut imposterum amputentur. Animadvertendae etiam peccatorum circumstantiae, quippe quae peccati gravitatem augere possunt atque minuere. Caeterum ut illa sui discussio commode fiat dum confitendum est, nihil utilius nihilque consultius est, quam in fine cujusque diei ad examen revocare, quidquid eo die, opere, verbo, et cogitatione patratum est. Quae res id insuper utilitatis habet, quod a peccando plurimum retrahat, pravosque habitus sensim emendet. Q. 3. Cum circa peccata examen instituendum sit, quid generatim est peccatum? R. Est legis sive divinae sive humanae libera praevaricatio. Quod cum graviter fieri possit et leviter, hinc duplex peccatum distinguitur, mortale et veniale) (nowość)

"Traditio". W pięćdziesiątą rocznicę promowanego przez ruch New Age "Dnia Ziemi" Franciszek-Bergoglio wzywa pogańską boginię przyrody do wybaczenia grzechów. PDF ) (Wierni katolicy! Franciszek-Bergoglio nie przestaje się demaskować jako poganin, komunista i członek ruchu New Age oraz czciciel bogini Pachamama. Grzechy, które go urażają, to jego własne wydumane "grzechy ekologiczne", a nie grzechy obrażające Boga, które sam publicznie popełnia, takie jak: herezja, świętokradztwo, bałwochwalstwo i apostazja. Ochrona przyrody jest działaniem rozsądnym i zgodnym z biblijnym i katolickim nauczaniem. "Ekologizm" to pogański, lewicowy ruch polityczny, który z użyciem przemocy oddaje cześć naturze jako swej najwyższej bogini) (nowość)

"Traditio". Duchowny neokościoła publicznie odmawia ślubowania posłuszeństwa marksistowsko-modernistycznemu Franciszkowi-Bergoglio i jego "fałszywemu kościołowi". PDF ) (Sycylijski prezbiter Alessandro Minutella publicznie odmówił złożenia przysięgi posłuszeństwa Franciszkowi-Bergoglio, który to – jak twierdzi neoprezbiter – ustanowił "fałszywy kościół". Minutella wypowiedział wojnę Bergoglio, wzywając neokatolików, by "stawili opór" Bergoglio i bronili "prawdziwego Kościoła". Jego neoparafia popiera Minutellę i odrzuca Bergoglio za to, że "zbliżył się zanadto do luteranizmu") (nowość)

"Foro Católico". Relacja hiszpańskiej żydówki na temat tajnej historii Opus Judei. PDF ) (Poniższy komentarz nadesłała pewna praktykująca niegdyś kabałę współpracowniczka żydowskiego pochodzenia, która przez lata przedstawiała się jako katoliczka, jednak ostatecznie postanowiła wykorzystać swoją tajną tożsamość, aby wskazać i objaśnić niektóre praktyki kabalistów, którzy przez wieki przenikali do Kościoła katolickiego, a obecnie są w soborowym neokościele. W tym przypadku ujawnia nieco wiadomości rozpowszechnianych na temat założyciela Opus Dei marrana José María Escriv(b)a de Balaguer y Albás i przedstawia nam to z żydowskiego punktu widzenia) (nowość)

Św. Bonawentura Biskup, Doktor Kościoła. Żywot Pana naszego Jezusa Chrystusa w pobożnych rozmyślaniach zawarty (uzupełniono)

Św. Bonawentura Biskup, Doktor Kościoła. Żywot... Ukrzyżowanie. (Gdy tedy Pan Jezus wiedziony od bezbożników przybył na Kalwarię, na miejsce zarażone najobrzydliwszą wonią trupów które tam składano, patrz jak tam na wszystkie strony, krzątają się Jego niegodziwi oprawcy. I na to zwróć całą uwagę twoją; wyobraź sobie wszystko jakbyś temu obecną była, a pilnie zastanawiaj się nad każdym czynem, nad każdym słowem Zbawiciela. Widzisz tedy jak oto jedni obsadzają krzyż w ziemi; drudzy przygotowują gwoździe i młotki; ci szukają drabiny, tamci dają rozkazy co i jak ma być wykonane, gdy przez ten czas kilku odziera Jezusa z odzienia, albowiem znowu Go z szat ogołacają. Już to więc po raz trzeci staje Zbawiciel obnażony przed ludem; a tą razą takowe zdjęcie z Niego odzienia, wielkie Mu cierpienia zadało, gdyż suknia spodnia przywarła była do ran w ubiczowaniu odniesionych, od których oddzierając ją gwałtownie, rozogniono je i odnowiono. I wtedy to przenajświętsza Panna, po raz pierwszy odkąd Pan Jezus pojmany został, ujrzała Go z bliska i przypatrzyć się Mu mogła. O! cóż za boleść przeszyła Jej serce!) (nowość)

Św. Bonawentura Biskup, Doktor Kościoła. Żywot... Siedem słów Chrystusa na krzyżu. (Lecz Zbawiciel na krzyżu rozpięty, aż do oddania ducha Bogu, nie pozostawał bezczynnym: to przykładem, to słowem, dawał nam najpotrzebniejsze nauki. W tym celu przemówił wtedy razy siedem, jak to w Ewangelii znajduje się spisane, i to nazywamy Siedmiu słowami Pańskimi na krzyżu. Pierwszym było to co wyrzekł w samej chwili ukrzyżowania, gdy modlił się za Swoich krzyżowników, mówiąc: Ojcze! odpuść im, boć nie wiedzą co czynią. A były to wyrazy objawiające wielką cierpliwość i wielką miłość, a także niewymowne miłosierdzie. Drugim słowem było to co powiedział do Matki: Niewiasto, oto Syn Twój, a do Jana: Oto Matka Twoja. Zaś dlatego nie nazwał Ją matką, żeby przez to boleści Jej macierzyńskiego serca nie zwiększał. Trzecim było przemówienie do Łotra pokutującego: Dziś ze Mną będziesz w raju) (nowość)

Św. Bonawentura Biskup, Doktor Kościoła. Żywot... O przeszyciu boku Chrystusowego. (Siedzą tedy pod krzyżem błogosławiona Pani nasza przenajświętsza Maryja Panna, a obok Niej Maria Salome, Maria Jakubowa, Jan i Magdalena, i nie spuszczają oczu z Pana Jezusa wiszącego pomiędzy dwoma łotrami, obnażonego, skatowanego, nieżywego, i od wszystkich opuszczonego. Aż oto patrzą, a od strony miasta zbliża się do nich kilku żołnierzy uzbrojonych, którzy wysłani byli dla połamania goleni ukrzyżowanych, dobicia ich i pogrzebania, żeby ciała uprzątnąć z krzyżów, przed nadchodzącym dniem wielkiego Szabatu. Wtedy przenajświętsza Panna i ci którzy przy Niej byli, podnoszą się, przypatrują, i widzą ich przystępujących do krzyżów; a chociaż nie domyślali się o co idzie, wielką obawą, smutkiem i przerażeniem zostają przejęci. Lecz najbardziej zatrwożyło to przenajświętszą Pannę, która nie wiedząc co począć, zwraca się do Syna chociaż już nieżyjącego, i powiada: "Synu najdroższy, po co oni tu przychodzą? cóż jeszcze z Tobą chcą zrobić; czyż Cię już nie zamordowali? Synu Mój, sądziłam że już dość napastwili się nad Tobą; lecz jak widzę, jeszcze i na nieżywego się rzucą. Synu Mój, cóż ja biedna pocznę, kiedy i od śmierci uratować Cię nie mogłam; ale bądź co bądź, nie odstąpię od stóp krzyża Twojego. Synu Mój, poproś Ojca by tych przybyszów miłosierdziem ku Tobie natchnął, a Ja z Mojej strony co będzie możliwym uczynię". Poczym, wszystko pięcioro płacząc zbliżyli się do krzyża i do niego się przytulili. Tymczasem żołnierze przystąpili z wściekłością i hałasem wielkim, a widząc że obaj łotrzy żyli jeszcze, pogruchotali im golenie, dobili ich, zdjęli z pośpiechem z krzyżów, i co prędzej w dół, już na to przygotowany, zakopali) (nowość)

S. Bonaventura Episcopus, Doctor Ecclesiae. Meditationes Vitae Christi (uzupełniono)

S. Bonaventura Episcopus, Doctor Ecclesiae. Meditationes... Meditatio passionis Christi hora sexta. (Cum ergo Dominus Jesus ductu impiorum ad Calvariae locum foetidum pervenit, conspicere potes operarios malos undique nequiter operari. His autem toto mentis intuitu te praesentem exhibeas, et intuere diligenter cuncta, quae sunt contra Dominum tuum, et quae dicuntur et fiunt ab ipso atque per ipsum. Videas ergo oculis mentis alios figere crucem in terram, alios parare clavos et martellos, alios parare scalam et alia instrumenta, alios ordinare quidquid facere debeant, et alios ipsum spoliare. Spoliatur etiam, et nudus est nunc tertia vice coram tota multitudine, renovantur fracturae per pannos carni applicatos. Nunc primo mater conspicit filium suum sic captum, et aptatum dolore mortis affligi. Tristatur etiam supra modum...) (nowość)

S. Bonaventura Episcopus, Doctor Ecclesiae. Meditationes... Meditatio passionis Domini hora nona. (Dominus autem in cruce pendens usque ad exitum spiritus non fuit otiosus, sed faciebat et docebat utilia pro nobis. Unde dixit septem verba, quae scripta reperiuntur in Evangelio. Primum fuit in ipso crucifixionis actu, cum oravit pro suis crucifixoribus, dicens: Pater, ignosce illis, quia nesciunt quid faciunt. Quod verbum magnae patientiae magnique amoris indicium praestat, et etiam fuit indicibilis charitatis. Secundum fuit ad matrem, cum dixit: Mulier, ecce filius tuus, et ad Joannem: Ecce Mater tua. Non vocavit eam matrem, ne prae amoris vehementis teneritudine amplius ipsa doleret. Tertium fuit ad latronem poenitentem, cum dixit: Hodie mecum eris in Paradiso) (nowość)

S. Bonaventura Episcopus, Doctor Ecclesiae. Meditationes... De apertione lateris Christi. (Commorantibus ergo et sedentibus reverenda Domina nostra Maria, atque Joanne, Magdalena et sororibus matris Domini ab una parte prope crucem, et aspicientibus quasi sine intermissione Dominum Jesum pendentem sic in cruce inter latrones, sic nudum, sic afflictum, sic mortuum, sic et ab omnibus derelictum; ecce armati multi veniebant a civitate versus eos, qui mittebantur ut ipsis crucifixis crura frangerent, occiderent eos, ac sepelirent, ne corpora in cruce pendentia in magno die sabbati remanerent. Tunc Domina et omnes surgunt, et aspiciunt, et vident eos, et nesciunt quid hoc esse possit; renovatur dolor, et timor, et tremor crescit. Multum quidem Domina timet, et nescit quid faciat, et vertens se ad filium mortuum dixit: Fili mi dilectissime, quare redeunt isti? quid facere amplius tibi volunt? Nonne te occiderunt? Fili mi, putabam eos satiatos esse de te; sed, ut video, adhuc te mortuum persequuntur. Fili mi, nescio quid faciam. Te defendere a morte non potui; sed veniam, et stabo juxta crucem tuam ad pedes tuos. Fili mi, roga Patrem tuum, ut eos tibi placabiles faciat: ego autem quod potero faciam. Et omnes tunc quinque flentes iverunt, et apposuerunt se ante crucem Domini Jesu. Appropinquant autem illi cum furore et strepitu magno, et videntes latrones adhuc vivere, frangunt eis crura, et ipsos occidunt, et deponunt, et in aliquam fossam velociter illos projiciunt) (nowość)


*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Wybrane teksty z poprzednich aktualizacji: