Tak zwana "Nowa Ewangelizacja"
zaprzeczeniem Boskiego Zamysłu

Ks. Kevin Vaillancourt

Wraz z rozpoczęciem nowego Roku Liturgicznego, nasze myśli zwracają się ku świętowaniu uroczystości Narodzenia naszego Boskiego Zbawiciela oraz ku wielu innym towarzyszącym temu błogosławionemu wydarzeniu tajemnic.

Nikt nie powinien czynić nic innego, jak tylko z radością oczekiwać czasu, kiedy w dniu Bożego Narodzenia zgromadzimy się wokół ołtarza na Mszy Świętej by na trzech Mszach wysłuchać opowiadania ewangelicznego o wydarzeniach towarzyszących narodzinom Jezusa Chrystusa, poczynając od ukazania się aniołów pasterzom, a kończąc na pokłonie trzech Króli.

Lecz żadne z tych rozważań nie dorównuje szczególnemu przywilejowi posiadania tego samego Pana i Zbawiciela z Ewangelii, narodzonego w naszych sercach w dniu Bożego Narodzenia, gdy przyjmujemy Go w Komunii Świętej. Niech panuje On tam na zawsze, jako Król na Jego królewskim tronie! Wcielenie jest zasadniczą tajemnicą naszej Świętej Wiary. Poprzez nie rozumiemy Boski Zamysł naszego Odkupienia: Bóg-Syn stał się człowiekiem, aby przez cierpienia i śmierć wykupić nas z niewoli grzechu Adama, a w ten sposób zadośćuczynić Swojemu Ojcu z powodu grzechów popełnionych przez Jego stworzenia. Trzeba współczuć tym religiom, które albo jeszcze czekają na przyjście Mesjasza, albo nie zdołały rozpoznać Jezusa Chrystusa w całym Jego Boskim Majestacie i w całej Jego ludzkiej godności. Doprawdy ich forma kultu jest pusta, ponieważ nie znają oni wielkości Bożej miłości wobec nas.

Wraz z Wcieleniem otrzymujemy radość Objawienia, objaśnienie Boskiego Zamysłu, jakiego udziela nam nie kto inny jak tylko sam Bóg. Po upadku Adama, Bóg nie tylko obiecał Odkupiciela, odnawiając tę obietnicę w czasie długiego okresu formowania i przygotowywania na Jego Przyjście (Adventus), ale, kiedy obietnica spełniła się, Odkupicielem okazał się nie kto inny jak On sam. Bóg przyszedł osobiście, by okazać Swoją miłość do nas, by ofiarować za grzechy ludzi to jedyne zadośćuczynienie, jakie godne jest Bożej Sprawiedliwości, i (co nas tu najbardziej interesuje) by bezpośrednio nauczyć nas tego, czego On od nas oczekuje, od nas zarówno jako Jego stworzenia, jak i Jego dzieci. Oto, co rozumiemy przez Objawienie i czego znaczenie nie powinno być nigdy pomniejszane. W istocie, właściwe rozumienie faktu Objawienia ma dla nas zasadnicze znaczenie w walce z błędami naszych czasów. Widzicie, że chociaż jest możliwe, aby ludzie z pomocą jedynie naturalnego rozumu nauczyli się jak służyć Stwórcy, to jednak jeszcze wciąż nie wiedzą jak służyć Bogu w sposób, w jaki On pragnie aby Mu służono. Bez Boga mówiącego ludziom o tej właściwej formie oddawania czci, której On ma prawo od nas wymagać (przecież jest On Bogiem!), ludzka inwencja jest zdolna do wymyślenia bardzo wielu dziwnych praktyk, wszystkich w imię kultu. Dlatego, jest zarówno konieczne jak i stosowne to, że Bóg powinien objawić nam Swoją Wolę. Zanim przyszedł Odkupiciel, Bóg objawił Siebie i Swój Boski Zamysł, w sposób jeszcze niedoskonały. Dopiero z chwilą przyjścia Jezusa Chrystusa, Bóg nauczył nas, "bez żadnego cienia wątpliwości lub zmiany", szczegółów tego Zamysłu. On dał nam Swój Kościół by zagwarantować, żeby wszyscy ludzie, aż do końca czasów, znali ten Zamysł oraz uczynił On członkostwo w tym Kościele zasadniczym, jedynym sposobem, przez który Boski Zamysł miłości i służby Bogu mógł zostać wypełniony. Ludzie nie mogą już dłużej usprawiedliwiać się nieznajomością, co do jedynego i właściwego sposobu, w jaki możemy kochać Boga i Jemu służyć. Zaprawdę, Jezus Chrystus wskazał nam jedyną drogę do Swojego Ojca – a nie rozmaite formy służenia Mu, czyniąc wszystkie inne formy kultu niezgodne z tym Boskim Zamysłem ścieżkami oddalającymi od Boga. A zatem, jest oczywiste, że aby postępować tą drogą jasno ukazaną poprzez Objawienie Jezusa Chrystusa – ścieżką posłuszeństwa Jego Woli i zaparcia się samego siebie – musimy wypracować w sobie bardzo ważne cnoty.

Jak przypomniał nam Papież Pius XII w encyklice Humani Generis (1950): "Prawdy bowiem dotyczące Boga i stosunku, w jakim człowiek do Boga pozostaje, wznoszą się wysoko ponad porządek rzeczy podpadających pod zmysły i wymagają od człowieka, który chce je w życie wprowadzić i wedle nich życie swoje urządzić, pewnego poświęcenia oraz zaparcia samego siebie". Tak więc, korzyści, których ludzie doświadczają z Objawienia nie będą skutkować dla nich żadnym dobrem dopóki nie poddadzą się oni nauczaniu tego Kościoła, który On założył. Co więcej, człowiek na próżno poszukuje odpowiedzi dla swoich duchowych potrzeb jeżeli czyni to z dala od Objawienia Jezusa Chrystusa wyjaśnionego i przechowywanegoprzez Kościół rzymskokatolicki. Założenie Kościoła stanowi wielkie dobrodziejstwo Wcielenia, być może tak wielkie jak samo Odkupienie. Bez Kościoła człowiek często potykał się na ścieżce do Nieba, po prostu dlatego, że odczuwał on brak nieomylnego przewodnika i źródła życia duchowego dostępnego poprzez Sakramenty. Przed przybyciem Boga-Człowieka, Izraelici z pewnością posiadali środki do zbawienia swoich dusz, lecz jeszcze nie mieli takich środków łaski i dowodów miłości i litości Boga ku nim. Kiedy Bóg stał się człowiekiem, chodził pośród nich, nauczał ich, cierpiał i umarł za nich, i wtedy ustanowił Kościół, zarówno jako nieomylnego przewodnika prowadzącego człowieka do zbawienia, jak i bezpośredni środek łaski, której ludzie potrzebują na ziemi aby być świętymi. Czy może zatem dziwić, że Apostołowie otrzymali rozkaz aby przyprowadzić wszystkich ludzi do Kościoła, który Jezus Chrystus założył?

Kościół jest bramą zbawienia; bez Niego i bez Jego kierownictwa żaden człowiek nie może być zbawiony. Inną bardzo ważną korzyścią Wcielenia był Boski rozkaz dany Apostołom by głosić Ewangelię, przyprowadzając wszystkich ludzi do jednej, Prawdziwej Wiary.

Przed Wniebowstąpieniem, Jezus rozkazał Swoim Apostołom (a nam przez nich poprzez Chrzest) by nigdy nie ustawali aż cały świat przyprowadzą do zbawienia przez wiarę w Niego i w Jego Kościół. Powtórzmy raz jeszcze: Z tego wszystkiego co powiedziano wynika, że wszystkie inne religie nie są drogą prowadzącą do zbawienia i osobistej świętości; jedną jedyną religią, która spełnia ten warunek jest Kościół rzymskokatolicki.

To krótkie spojrzenie na Boski Zamysł naszego zbawienia przez Kościół dla większości katolików, którzy przeczytali ten artykuł może wydać się powierzchownym. To dobrze. Oznacza to, że rozumiecie prawdziwe dobrodziejstwa przekazane nam przez Wcielenie Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka. Ale jest wielu katolików, którzy nie znają nawet tych prostych prawd, albo jeżeli znają niektóre z nich, to mają bardzo blade pojęcie o ich pełnym znaczeniu. Dlaczego? Ponieważ od ponad trzydziestu lat, co niedzielę byli oni bombardowani ideą "Nowej Ewangelizacji". Machina modernistycznej propagandy, podająca się za Kościół, spowodowała, że uwierzyli w nową ewangelię, podszywającą się pod Ewangelię Jezusa Chrystusa.

A jednak większość współczesnych katolików nie zdaje sobie sprawy, że zostali wykiwani, i jest to smutna strona tej historii. W tym samym czasie, gdy myślą, że służą Bogu, to w rzeczywistości podążają ścieżką inną od tej, którą On objawił przez Jezusa Chrystusa. Krótko mówiąc, idą oni fałszywą drogą.

Krótkie spojrzenie na "Nową Ewangelizację"

Przez wieki katolicy rozumieli termin ewangelizacja jako pracę wszystkich – duchowieństwa, misjonarzy i świeckich – polegającą na głoszeniu i praktykowaniu Ewangelii Jezusa Chrystusa takiej, jaka została objawiona Apostołom, a następnie wiernie przekazana nam przez Kościół. Ewangelizować, znaczy głosić Ewangelię Jezusa Chrystusa tak aby nawrócić do niej wszystkich ludzi. Aby zostać zbawionym, zarówno wierzący jak i niewierzący musi dostosować swoje życie do tej Ewangelii. Skoro katolicy rozumieli to pojęcie i od czasów apostolskich pracowali, aby wprowadzić ją w życie, to czym zatem jest ta "nowa ewangelizacja", i dlaczego dzisiaj kładzie się na nią taki nacisk? Mówiąc krótko, "nowa ewangelizacja" jest modernistyczną doktryną, skonstruowaną podczas Vaticanum II i od tego czasu promowaną wśród katolików, jako nowoczesna metoda mająca posłużyć zjednoczeniu wszystkich ludzi wokół tej samej religii, religii niekoniecznie będącej tą samą, którą głosi Kościół rzymskokatolicki. "Nowa ewangelizacja" podąża za doktryną modernistycznej ewangelii: każda religia zawiera w sobie swoją własną ścieżkę do Boga. Mówią oni, że aby między ludźmi zapanował pokój i jedność, wystarczy aby każdy człowiek zrozumiał "dobro" jakie znajduje się w każdej religii, bez względu na ich doktryny albo pochodzenie. "Nowa ewangelizacja" pomniejsza znaczenie Objawienia i wszystko to co z niego wynika. Dla nowoczesnego misjonarza nowej ewangelii, tradycyjne rozumienie znaczenia Objawienia nie jest już konieczne – w rzeczywistości, jest "przeszkodą", przeszkadza jedności, ponieważ ludzie, przez lata, "nie zrozumieli" jego prawdziwej natury. Mówią oni, że w dzisiejszych czasach, tylko my [(tzn. novusowcy)] zrozumieliśmy "ewangelię" tak jak naprawdę była głoszona przez "historycznego Jezusa". Tak więc, "nowa ewangelizacja" jest niczym innym jak praktycznym wprowadzaniem w życie fałszywej doktryny modernistów, potępionej w 1907 przez Papieża św. Piusa X.

Nowoczesne metody ewangelizacji

Nowa ewangelia wymaga nowych metod głoszenia jej masom, i rzecznicy "nowej ewangelizacji" udoskonalili swą fałszywą sztukę. Zarówno w metodzie jak i w doktrynie, "nowa ewangelizacja" promuje modernistycznego ducha.

"Duch Vaticanum II": By zrozumieć, czym jest "duch Vaticanum II", należy zrozumieć co następuje: Od samego jej początku, ewangelia "nowej ewangelizacji" nie miała na celu konwersji niekatolików na katolicyzm. Raczej, jej celem było doprowadzić katolików do akceptacji fałszywego kultu i doktryn niekatolików, pogan i niewiernych. Ponieważ jednym z motywów przewodnich "nowej ewangelizacji" jest to, że wszyscy czcimy tego samego Boga, (czego, faktycznie, nie robimy) stąd bierze się wielki nacisk na katolików, aby przyjąć pogląd, że "wszyscy ludzie są zbawieni" przez śmierć Jezusa Chrystusa. Te trzy błędy – wszystkie religie są drogą do zbawienia, wszyscy czcimy tego samego Boga, wszyscy ludzie są zbawieni – zostały wtłoczone do głów katolików od zakończenia Vaticanum II. Jeżeli jest coś, co definiuje przekonania współczesnego katolika, to są nimi te trzy proste, błędne nauki, które znajdujemy w dokumentach Soboru. Modernistyczni "misjonarze" na dźwięk haseł modernistów rozeszli się po Soborze, aby z każdej katolickiej ambony na całym świecie uczyć ludzi nowego sposobu wiary, który bardziej "odpowiadałby współczesnym czasom". W ten sposób "duch Vaticanum II" rozprzestrzenił się wszędzie w krótkim okresie czasu i Prawdziwa Wiara została niemal wymazana z powierzchni ziemi.

"Nowa Msza" "Nowej Ewangelii": Ponieważ doktryny w które wierzymy wyrażają się w sposobie, w jaki oddajemy Bogu cześć, modernistyczni "misjonarze" wiedzieli, że proste głoszenie "nowej ewangelizacji" nie byłoby wystarczające; ludzie powinni codziennie otrzymywać zwiększoną dawkę indoktrynacji w fałszywym duchu. Dokonało się to przez wprowadzenie Novus Ordo Missae. "Zachowując jednakże wcześniejsze dekrety" (tak rozpoczynał się dokument zapowiadający "nową mszę"), stara i czcigodna forma Boskiego Kultu została zmieciona w prawdziwie modernistycznym płomieniu a w zamian za nią nastała skorumpowana i korumpująca podróbka. "Liturgiczne modlitwy" dostarczone przez ICEL (1) przyczyniły się znacznie do upowszechniania podstawowych doktryn "nowej ewangelizacji," włączając w to doniosłość człowieka i jego czynów jako centralnych postaci w kulcie Boga. Jednak o wiele gorsze niż codzienne wpajanie modernistycznego ducha było zniszczenie samej Mszy. Przez podkreślanie śmierci Chrystusa za "wszystkich ludzi" w nowej formie dla konsekracji wina, modernistom udało się przeszkodzić temu, aby kiedykolwiek przeistoczenie mogło się dokonać, z tej prostej przyczyny, że forma Sakramentu Świętej Eucharystii – przekazanej nam przez Chrystusa poprzez Apostołów, jak to stwierdził Papież Innocenty II – została okaleczona do tego stopnia, że już dłużej nie odzwierciedlała słów Jezusa Chrystusa, kiedy ustanawiał On ten Sakrament. Dlatego, od późnych lat 60-tych katolicy nie tylko modlą się jak moderniści, ale nie uczestniczą też we Mszy, ani nie otrzymują Komunii Świętej. Innymi słowy, oni nie modlą się do Boga jak katolicy i nie mają pod dostatkiem łask, których potrzebują do zwalczania współczesnych błędów.

"Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego" (z 1983): W 1917 r., po latach pracy nad kodyfikacją starożytnych nauk Kościoła, kanonistów, teologów, scholastyków, Doktorów, Soborów, itd. został ogłoszony Kodeks Prawa Kanonicznego jako środek ochrony czystości katolickiej Wiary w dziedzinie praktyki. W 1983 r., zostało zmienionych wiele z kluczowych gwarancji dla "wyłącznie katolickiej" formy kultu, wprowadzając w życie prawo, które promuje błędy "nowej ewangelizacji". Na przykład: w Kodeksie z 1983, kanon 844 zezwala na udzielanie "eucharystii" niekatolikom (więcej niż "pozwala": kapłan musi jej udzielić), i katolicy uzyskują pozwolenie na przyjmowanie modernistycznych "sakramentów" od "niekatolickich szafarzy"... "kiedykolwiek zaistnieje taka potrzeba, albo kiedy prawdziwa duchowa korzyść tego wymaga". Ale jak mogło do tego dojść? Tak, duch "nowego Kodeksu" (zwłaszcza interpretacje kanonów 204 i 751) jest duchem bezwarunkowej akceptacji wszystkich "chrześcijańskich" religii jako środków zbawienia. Stosownie do modernistycznego nauczania, "Kościół Jezusa Chrystusa" jedynie "istnieje w" katolickim Kościele (Lumen Gentium, nr 8 i deklaracja Dominus Jesus), i nie można odnaleźć go wyłącznie w katolickim Kościele. I jest to tylko jedna ze sfałszowanych doktryn jakie znaleźć można w "nowym Kodeksie"...

• "Nowe papiestwo" dla "Ludu Bożego": Apostolska doktryna, że papież, Wikariusz Chrystusa jest jedyną Głową Kościoła, któremu wszyscy są obowiązani posłuszeństwo od dawna była atakowana przez wrogów Kościoła. Była ona przeszkodą dla tych pełnych dumy dusz, które nie przyjmują w Kościele prymatu takim jak go Chrystus ustanowił. Moderniści odczuwając dużą niedogodność w konieczności bronienia tej doktryny, wprowadzili nowe pojęcie znane jako kolegialność, aby pozyskać katolików dla przyjęcia poglądu, że papież rządzi Kościołem nie sam, lecz w łączności z biskupami. Na dwóch spotkaniach synodalnych, jakie odbyły się w tym roku w Rzymie, doktryna papieskiego prymatu poddana była dalszym atakom przez ten prosty fakt, że w ogóle pozwolono na dyskusję na ten temat. Błąd modernistów polega na tym, że nie mają żadnych trwałych dogmatów, lecz mogą one ewoluować w czasie. Kiedy członkowie tych synodów dyskutowali i ustalili doktrynę (nawiasem mówiąc doktryna prymatu papieskiego należy do Boskiej i katolickiej wiary, dlatego nie podlega dyskusji), odsłonili tym samym swoje modernistyczne przekonania, doprowadzając do najwyższego prawdopodobieństwa założenie, że ta doktryna zostanie zmieniona by odpowiadać współczesnemu człowiekowi.

"Nowy plan dla pokoju": Nauczaniem Ewangelii (przez duże "E") jest, że Jezus Chrystus jest "Księciem pokoju (Princeps pacis)", i że jedyną drogą prowadzącą do pokoju jest akceptacja przez wszystkich ludzi panowania Jezusa Chrystusa nad ich sercami i duszami. Moderniści ponownie na nowo wyjaśnili tę doktrynę stosownie do ewangelii (przez małe "e") "nowej ewangelizacji". Zamiast pokładać całą nadzieję na pokój w Jezusie Chrystusie, nowocześni "misjonarze" wskazali nam, że ostatnia "nadzieja dla pokoju" wśród współczesnych ludzi ma być znaleziona w Organizacji Narodów Zjednoczonych: ateistycznej, niemoralnej organizacji, która promuje doktryny sprzeczne z Boskim i Naturalnym Prawem, m.in. propagowanie wprowadzania ustaw promujących kontrolę urodzeń we wszystkich narodach będących pod ich opieką. Jak mogą katolicy ośmielać się aby próbować zastępować Syna Bożego dziećmi Syna Zatracenia?

• "Nowy duch współczucia": Modernistyczni "misjonarze" już nie pracują w dalekich krajach, aby nawrócić niewierzących (niewiernych) na Ewangelię. Ich praca jest raczej przede wszystkim skoncentrowana na ludzkich czynach dobroci wobec ludzi, wpajaniu im społecznej ewangelii zamiast Prawdziwej Ewangelii. Duchowe potrzeby niewierzących, jeżeli okażą się być ważne, następują później. Ściśle związany z tym "nowym współczuciem" jest nowy duch pokory, z którym modernistyczna hierarchia z zapałem "przeprasza" kraje misyjne (włączając w to ostatnio komunistyczne Chiny), fałszywe religie, i każdego innego, kogo katolicy mogli "obrazić" przez próby nawrócenia ich członków, odwracając ich od ich fałszywych religii do jedynego, Prawdziwego Kościoła Jezusa Chrystusa. Kościół Vaticanum II jest nowym kościołem (Neokościołem), z nową ewangelią będącą jego własnym wynalazkiem. Prawdziwi katolicy wiedzą, że nie mogą mieć nic wspólnego z taką religią, ponieważ nie możemy poddawać się złu.

Ks. Kevin Vaillancourt
 

Artykuł powyższy po raz pierwszy ukazał się w "The Catholic Voice" z grudnia 2001 r., OLG Press, 3914 N. Lidgerwood St., Spokane, Washington 99201-1731 USA. ( www.thecatholicvoice.org )

Tłumaczył Mirosław Salawa

Przypisy:
(1) ICEL = International Commission for English Liturgy.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIV, Kraków 2004

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: