Nauka Ojców Kościoła Wschodniego o władzy papieskiej

 

 

Teologowie starsi na Zachodzie nie zawsze należycie wyzyskiwali dzieła Ojców Kościoła Wschodniego w celu omówienia kwestii i punktów spornych. Dla nich wystarcza­ła ta słuszna całkiem zasada, którą o. Hurter (1) wyraża w następujący sposób: "Oriens et Occidens per saecula plura unam constituebant Ecclesiam. Atqui de unitatis Ecclesiae essentia est unitas fidei, cum fides sit Ecclesiae fundamentum. Ergo quamdiu schismate ab invicem scissi non sunt, una erat Orientis Occidentisque fides. Proinde ex consensu patrum occidentalium licet colligere praedicationem et fidem Ecclesiae orientalis, et vice versa, ideoque Ecclesiae universalis" (a). Wystarczała więc im całkowicie nauka Ojców Zachodnich, na któ­rej opierali swoje dowodzenia o prymacie papieskim.

 

Późniejsze badania Ojców Kościoła Wschod­niego dowiodły, że Wschód, nie mniej od Za­chodu, zna i poważa głowę Kościoła powszech­nego i nie mniej prawowiernie naucza o Boskim początku tego urzędu. "Biskupi greccy, powia­da Wł. Sołowjow, mieli poważne racje mocno się trzymać naczelnej władzy Stolicy Apostol­skiej" (2); inaczej, rzecz prosta, dawno by ją odrzucili, jako przeciwną nauce i zwycza­jom Kościoła powszechnego.

 

Ojcowie Kościoła greckiego nie tylko że się zgadzali z Ojcami Zachodu co do nauki o wła­dzy papieskiej, lecz nadto sami wyraźnie ją potwierdzali.

 

Nauczali o św. Piotrze, że jest "fundamen­tem Kościoła", "skałą, na której Chrystus zbudował Swój Kościół", "księciem i obrońcą wszystkich innych", "naczelnym wodzem i zwierzchnikiem apostołów", "głową i księ­ciem drugich", "kamieniem, na którym Kościół zbudowany" (Orygines na 5 r. Exod. E. Euzebiusz. H. E. l. 2. c. 14, Cyril. Jeros. Cat. 2. n. 19, Cyril. Aleksand., św. Grzegorz 15, św. Bazyli – Contra Eunom. l. 2).

 

Św. Bazyli Wielki pisze, "że Piotr dla swej doskonałości przyjął na swe barki gmach Ko­ścioła", a w innym miejscu, że "jest uczyniony uczestnikiem mocy Chrystusowej". "Jezus roz­daje swoje dostojeństwa, nie tracąc ich Sam i zachowując je dalej. On, który jest światłoś­cią, mówi: – wy jesteście światłość świata – On jest Kapłanem, a drugich czyni kapłanami. On jest Skałą, a stwarza skałę – Piotra" (Sermo de poenit.).

 

Tu powiedzą nam może, że słowa powyższe należy stosować do wiary. Jak długo trwać będzie wiara Piotrowa w Bóstwo Chrystuso­we, tak długo trwać będzie Kościół. Przypuść­my, że rzeczywiście była mowa o wierze; lecz wiara, nie sama przez się, lecz istnieje tylko w sercu i wyznaniu człowieka. A więc, żeby bramy piekielne nie zwyciężyły Kościoła, musi być ktoś, kto twardo i niewzruszenie strzec będzie wiary. Takim był Piotr – a obecnie, zda­niem tychże Ojców, jego następcy.

 

Najwyraźniej zaznaczył zwierzchniczą władzę papieża św. Jan Złotousty, w szcze­gólniejszy sposób, czczony na Wschodzie. Nau­kę jego pozostawiamy do następnego artykułu.

 

Już z tych nazw widać, że nie sposób, by kto wyraźniej nauczał o zwierzchności św. Piotra, jak to czynią Ojcowie greccy. Nie po­przestawali oni na osobistej wyższości św. Piotra, lecz uznawali zwierzchność następców jego, papieży rzymskich. Świadczyli o tym za­równo nauką, jak postępowaniem swoim.

 

Ojcowie Kościoła greckiego we wszyst­kich ważniejszych kwestiach zwracali się do Stolicy papieskiej. Tak św. Polikarp przybył do Rzymu dla porozumienia się z papieżem co do święcenia Wielkiejnocy. Św. Dionizy Aleksandryjski przedstawia papieżowi swoje za­patrywania na rzeczy, tyczące się wiary, a Marceli około 332 r. przesłał papieżowi swoje usprawiedliwienie. Pod opiekę papieża uciekali się wszyscy Nauczyciele Kościoła wschodnie­go, prześladowani przez heretyckich cesarzy i patriarchów. Św. Atanazy, nieprawnie pozba­wiony biskupstwa aleksandryjskiego, zwrócił się do papieża Juliusza I, który swoją powagą przywrócił mu utraconą godność. Św. Jan Złotousty, patriarcha, wygnany przez innego patriarchę Teofila, odwołuje się do papieża Innocentego I, a papież staje w jego obronie. Sam też Teofil uważał za potrzebne przesłać wyrok, deponujący św. Jana Chryzostoma do potwierdzenia papieżowi (Pallad. c. 1. et 2).

 

Niedługo potem papież Leon Wielki przez swoich wysłańców, staje w obronie patriarchy św. Flawiana, prześladowanego przez he­retyckiego patriarchę Dioskora.

 

Ojcowie greccy wtedy najwięcej zwracali się do papieży, gdy jakie niebezpieczeństwo zagrażało wierze. Gdy herezja Macedoniusza szarpała Kościół wschodni, św. Bazyli Wielki pisał do papieża Damazego, "że tylko jego wdanie się może odwrócić niebezpieczeństwo". A gdy papież Damazy potępił wschodnich he­retyków Apolinarego, Macedoniusza i innych, św. Grzegorz z Nazjanzu, chociaż Grek, nie tylko nie szemrze na wmieszanie się papieża w sprawy Kościoła greckiego, lecz pisze, że "przez swoją zbawienną naukę spoił cały Zachód, jako przy­stoi mającemu pierwszeństwo nad światem" (3).

 

Posłuchajmy jeszcze słów Teodoreta, biskupa Cyru, pisanych do pa­pieża Leona Wielkiego: "Jeżeli Paweł, posła­niec prawdy, narzędzie Ducha Świętego, śpie­szy do wielkiego Piotra, my, prości i mali tym bardziej powinniśmy uciekać się do Twojej apostolskiej Stolicy, abyśmy uzyskali ratunek w utrapieniach dręczących Kościół (b). Gdyż dla wielu przyczyn, pierwszeństwo do Ciebie należy. Tron Twój zdobią różne przymioty, a przede wszystkim pierwszeństwo w wierze. Powinienem zatem oczekiwać wyroku Twojej apostolskiej Stolicy" (Mansi, Col. Conc. VI, 36).

 

W podobny sposób pisał do Leona Wielkiego św. Flawian, patriarcha carogrodzki, w sprawie Eutychesa: "Cała ta sprawa potrzebuje Twe­go najwyższego wyroku, który wszyst­ko zdziałać może dla pokoju i ciszy" (Mansi, Col. Conc. VI, 356). A ce­sarz Marcjan pisał: "We wszystkim, co się tyczy religii katolickiej i wiary chrześcijańskiej, uznaliśmy za stosowne zwró­cić się przede wszystkim do Waszej Świąto­bliwości – boś Ty jest stróżem i Głową wiary Boskiej" (Mansi, Col. Conc. VI, 93). Św. Piotr Chryzolog pi­sał do Eutychesa: "W szczególności po­lecamy Tobie, czcigodny bracie, trzy­mać się z zupełną ufnością nauki papieża rzymskiego: on bowiem, jak błogo­sławiony apostoł Piotr, który żyje i przewodzi na swojej ka­tedrze (tj. w osobie swoich następców) udziela prawdy szukającym jej. Co do nas... nie możemy prowadzić spraw, tyczących się religii, bez zgody biskupa rzymskiego" (Mansi, Col. Conc. V, 1. 349). Ojcowie Kościoła grec­kiego widzieli zatem w papieżu samego apostoła Piotra i nie uważali za możliwe rozstrzy­ganie jakichkolwiek spraw dotyczących wia­ry bez zgody papieża. Prócz Chryzologa, w tymże duchu pisał do papieża Teodora Sergiusz, biskup cypryjski: "Twardym i niewzru­szonym fundamentem wiary uczynił Chry­stus tron twój apostolski, o święty Zwierzchniku! Boś ty Piotr, a na tobie, jako na podsta­wie wsparte są kolumny Kościoła" (Harduin, Collectio conc. 3. 730). Św. Teodor Studyta pisze do papieża Paschalisa: "Tobie Chry­stus przykazał utwierdzać braci twoich: teraz jest czas, teraz stosowna chwila; przyjdź nam z pomocą, bo na to cię Bóg pod­wyższył" (Migne, P. Gr. 99), – a do pa­pieża Leona III, tenże święty zwraca się z takim wezwaniem: "O Głowo wszyst­kich głów duchownych! O arcypasterzu Kościoła niebieskiego! wybaw nas, wyciągnij nad Ko­ściołem prawicę twoją". W księdze zaś II list 63 do Naukracjusza tenże święty, mó­wiąc o Stolicy Apostolskiej, "w której Chry­stus złożył klucze wiary", dodaje: "Przeciwko której (wierze tam złożonej) nie przemogły do­tąd, ani nie przemogą aż do skończenia świata bra­my piekła, tj. bezczelność heretycka (ora haereticorum), jak to obiecał Ten, który nie zawodzi", tj. Jezus Chrystus. W liście zaś do Leona Sacellar. (l. II, ep. 129) w celu pogodzenia powaśnionych o cześć obrazów Greków taką radę daje, jeżeli nie można będzie zwołać sy­nodu: "Należy posłać z obu stron poselstwo do biskupa rzymskiego i stamtąd oczekiwać pewności wiary".

 

Oto jak nauczali Ojcowie Wschodni o zwierzchnictwie Piotra i biskupów rzym­skich – oto jak w swych czynnościach odno­sili się ku tym ostatnim. Podaliśmy tu tylko niektóre świadectwa, pomijając niezliczoną ich ilość.

 

Wobec tego dziwną co najmniej się wy­daje nauka teologów takiego typu, jak autorowie wszelkich broszur i katechizmów antykatolickich, że prymat papieski nie był znany Kościołowi powszechnemu. Czy nie lepiej po­wiedzieć, że nauczali o nim wprawdzie Ojco­wie i Sobory, wierzyła weń starożytność kościelna, ale to była fałszywa nauka i fałszy­wa wiara – cały Kościół dawny błądził. Ale nie wiem, czy choć jednemu szermierzowi z antykatolickiej bojówki starczy na tyle odwa­gi, żeby obwinić nawet Kościół "na Wschodzie zasadzony" o nieprawowierność.

 

–––––––––––

 

 

Artykuł z czasopisma: "Dwutygodnik Diecezjalny Wileński", Rocznik I (1910 rok), nr 20. Wilno 1910, ss. 291-293.

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

 

Przypisy:

(1) Medulla Theologiae Dogmaticae, tract. II, de traditione, n. 122.

 

(2) Россія и вселеиская церковь. Краковъ 1904, na str. 401.

 

(3) Григор. Наз. Житье его СПБ. 1845, str. 30.

 

(a) "Wschód i Zachód wiele wieków stanowili jeden Kościół. Ale przecież z istoty jedności Kościoła wynika jedność wiary, ponieważ wiara jest podstawą Kościoła. Więc tak długo jak nie byli rozdzieleni schizmą, jedna była wiara Wschodu i Zachodu. Dlatego ze zgodnego nauczania Ojców zachodnich można poznać nauczanie i wiarę Kościoła wschodniego, i odwrotnie, a zatem nauczanie i wiarę Kościoła powszechnego" (tłum. red. Ultra montes).

 

(b) Brakującą część zdania uzupełniono na podstawie tekstu łacińskiego zamieszczonego w: Joannes Dominicus Mansi, Sacrorum Conciliorum nova, et amplissima collectio. T. VI. Florentiae MDCCLI (1761), s. 36. (Przyp. red. Ultra montes).

 
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMVIII, Kraków 2008

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: