Na Niedzielę I Adwentu

KAZANIE

O dobrym wyrozumieniu chłosty Bożej
i o zbawiennym z niej korzystaniu (1)

Ks. Zygmunt Golian
 

TREŚĆ:

Wstęp. Porównywając tę Ewangelię z nędzą obecną, mimo woli się nasuwa myśl, czy to nie zapowiedź ostatniego ucisku. – Zdanie Skargi o tym, który w lepszych żył czasach, bo dziś więcej grzechów. – Jak Pan dziś grozi i czemu? aby wzbudzić bojaźń. Aby zrozumieć ten głos rozważmy:

1. Jako poglądać mamy na nędze i uciski, których doświadczamy, a widząc w nich karę za grzechy, jakbyśmy je w duchu pokuty cierpliwie i pokornie znosić winni.

2. Jako z tych ucisków podnosić się mamy ku Bogu, tym żarliwszą modlitwą i tym większą pobożnością, im więcej cierpimy.

I. Część. 1. Liczne uciski wywołują w nas skargi i żale, które najwięcej rozgoryczają, przyjęte zaś z poddaniem się Bogu pokój by duszy przyniosły. – 2. Nie jesteśmy świętymi, a nawet gdybyśmy byli, nie powinni byśmy skarżyć się na Boga. – 3. Jak Tobiasz przyjmuje ciosy zesłane – czemu je przypisuje – tak samo Psalmista składa karanie na winy swoje. – 4. Myśmy zasłużyli na karę, odbierając ją szemrzemy – czy Bóg się odmienił – nie – stosunek ten zły między nami a Bogiem zrodziły grzechy, jak to Bógu Izajasza wyznaje. – 5. My powodu tego uznać nie chcemy, bo to prawda dla nas zanadto bolesna. Jak się o tym Jeremiasz wyraża. – 6. Lepiej było się upokorzyć i uznać winę – jak cierpieli Machabejscy bracia. – 7. Jaka korzyść tego – Boskie zmiłowanie.

II. Część. 1. Cierpienia powinny nas do Boga zbliżyć i udoskonalić. – 2. Wzór zostawili nam święci: Daniel. Tobiasz, Judyt, trzej młodzieńcy – psalmista – męczennicy w strapieniach do Boga się zwracając. – 3. Ludzie wszędzie tylko nie do Boga się uciekają w ucisku – zdanie o tym św. Augustyna. – 4. W innym celu udają się do Boga w uciskach słudzy Boży a [w innym] słudzy świata. – 5. Niegodność takiego postępowania – tak czynili Żydzi, co doznawszy miłosierdzia znowu się wracali do dawnych grzechów. Tak i my w małych uciskach z prośbą do Boga biegniemy, a skoro sfolguje znowu do swego powracamy.

Domówienie. Lękajmy się za taką obłudę kary, którą nam grozi Jeremiasz. Z wielkim sercem zwróćmy, się do Boga, a pociecha nas nie minie.

––––––––

"A to gdy się dziać pocznie, poglądajcie a podnoście głowy wasze".
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
"A przeto czuwajcie modląc się na każdy czas,
abyście byli godni ujść tego wszystkiego,
co przyjść ma".

(Łk. XXI, 28. 36).

Są czasy, w których nie można czytać tej Ewangelii bez pewnej straszliwej bojaźni, gdy porównywając te groźby zapowiedziane przez Zbawiciela z powszechną nędzą i uciskiem świata, bronić się prawie potrzeba tej myśli, azali to wszystko nie jest ostateczną zapowiedzią ostatniej zguby świata – azali rozliczne klęski i uciski nie są właśnie tymi, o których mówi Grzegorz św., iż ostateczny ucisk wiele ucisków wyprzedzi: "Ultima tribulatio, multis tribulationibus praevenitur". Już złotousty nasz Skarga był mówił: "Doczekaliśmy podobnych bardzo rzeczy z tych, które na końcu świata będą, bo wiele królestw chrześcijańskich od Kościoła odpadło, a wielce srogą apostazją i odszczepieństwa czyniąc, w moc pogańską wpadły. Po zachodnich pociechy nie mamy, czego poganin nie posiadł, to heretyctwa zepsuły... Antychrystowi przesłańcy wszystkie niepokoje wzruszają... i ludzie do rozpustności złych i niechrześcijańskich obyczajów przywodzą, a uciskają i mordują srogim zabijaniem. Katolicy stępieli w miłości Bożej i zatrzymaniu chwały Jego. Zdrady, chytrości, nieuprzejmości, łakomstwa, nieczystości, swarów i zazdrości wszędy pełno. Każdemu wolno Pana Boga lżyć i bluźnić. Czego czekać mamy? Z Eliaszem możem mówić: «Dosyć mam, Panie weźmij duszę moją» (2) na takie nieczci chwały Twej patrzeć nie chcę. Co będzie potem? Lepiej nam podobno, iż czasów onych nie doczekamy, acz śmierć każdemu z nas koniec tego świata uczyni".

To mówił mąż Boży w lepszych nierównie jak te nasze czasach, miarkujcie, co by powiedział dzisiaj? Jeszcze by z tych nieszczęść naszych o końcu świata napewne nie wnioskował, boć sam powiada: o pewności próżno mówić, ale się tylko po znakach domyślać kazano; wszakoż jeśliby po tych znakach jeszcze się końca świata nie domyślał, przecież by w nich wielkie nasze grzechy wyczytał, a gniew by Pański poznał, więc do pokuty Janowym głosem by wzywał a niepoprawnym: strasznym dniem pomsty i dniem odpłaty by groził mówiąc: Bójcie się wżdy tych pogróżek. Jać objawienia osobliwego o was nie mam, ale mam to poruczenie, abym wam złości wasze ukazował i pomstę na nie, jak ich nie oddalicie, opowiadał.

Trzeba-li grozić? A kto pogróżek nie słyszy? Izali można grozić wymowniej i skuteczniej, jako sam pogroził Pan? kto się tej pogróżki nie boi? kto patrząc na to, lub słysząc, jako się Pan sam w rządy świata wdaje, nie mówi wnętrznie z prorokiem: bom się Panie przeląkł sądów Twoich. Ale czy Pan na to jeno grozi, byśmy w bojaźń niewolniczą wpadłszy, w tej bojaźni do reszty stwardnieli? Nie tak najmilsi, On bowiem mówi w dzisiejszej Ewangelii: "A gdy to dziać się pocznie, poglądajcie a podnieście głowy wasze". Więc grożąc i chłostając, chce bojaźni, która o łasce a miłosierdziu nie wątpi, a szuka środków, którymi właśnie wynijść z tego może, czego się boi; chce tej bojaźni, która jest początkiem mądrości, bojaźni, która wzrok ducha stępiony grzechem zaostrza, iż poglądając na nędze, uciski i okropności świat ten napełniające, widzi w nich karę grzechów i sposobność pokutowania za grzechy; więc chwytając za tę sposobność, wielką nadzieją ku Bogu się wznosi i wśród samych ucisków modlitwy i pobożność zwiększa.

Otóż najmilsi Bracia, oparci na tych słowach Pańskich: "poglądajcie a podnoście głowy wasze", uczmy się w dzisiejszym kazaniu:

lmo, jako poglądać mamy na nędze i uciski, których doświadczamy a widząc w nich karę za grzechy, jakbyśmy je w duchu pokuty cierpliwie i pokornie znosić winni.

2do, jako spośród tych ucisków podnosić się mamy ku Bogu tym żarliwszą modlitwą i tym większą pobożnością im więcej cierpimy.

Co abyśmy pożytecznie uskutecznić mogli, w duchu pokory wołajmy: O Panie Jezu Chryste, który przez Twe miłosierdzie, jako baranek cichy dla zbawienia wszystkich przyszedłeś, a który przez grzechy nasze w sędziego nam się zamieniasz i karzesz, nauczże nas, jako te kary w duchu pokuty przyjmować i znosić, i jako Ciebie w tej pokucie błagać, iżbyś nam znowu te ciemności nędzy w dzień miłosierdzia rozjaśnił! Przyczyń się za nami Niepokalanie Poczęta, i przyjm pozdrowienie nasze.

Zdrowaś Maryjo!

I.

1. Gdy wiele cierpimy, gdy nędza idzie za nędzą, gdy przez środek serc naszych ścigają się klęski, nic trudniejszego, jako się do tego przyznać, że sprawiedliwie za grzechy nasze cierpimy. Owszem, nie tylko, że się przyznać nie chcemy, ale tak rozumiemy, jakobyśmy niesłusznie cierpieli; stąd one ustawiczne żale i utyskiwania, stąd miotanie się, desperacje i jakowyś gniew na niebo. Tym zaś sposobem nie tylko sobie najmniej ulżyć nie możemy, ale jeszcze z oporem woli naszej cierpiąc, cierpienia nasze tym dolegliwszymi czynimy. Byśmy pamiętali, że te nędze i uciski doczesne są karą za grzech, są pokutą od Boga nam naznaczoną, o jakoż by nam się zaraz ulżyło, rozjaśniło, osłodziło, jakoż by wówczas żaden smutek nie zdołał zamieszać pokoju duszy, ani jej zburzyć nad wszystko dotkliwszą niecierpliwością!

2. A dziwna to przecie, boć jednak czujemy to dobrze, że wiary, cnót, pobożności wcale nie ma zbytku, boć jednak sami wobec sumień naszych zaprzeczyć nie śmiemy, że w wierze i pobożności albośmy bardzo maluczcy, albo wcale żadni. Byśmy też przecie i świętymi byli, izalibyśmy mogli sarkać na chłoszczącą nas prawicę Boga? Izaliby nas dawne nasze lub obecne braci naszej grzechy nie powinny przyświadczać, że Bóg jeszcze w karaniu dziwnie miłosierny i na miłość zasługujący.

3. A któż ty jesteś co śmiesz przyganiać sprawiedliwości Pańskiej? Jesteś-li sprawiedliwy, jako był on stary Tobiasz, o którym czytamy w starym Zakonie? Tobiasz przecie, słuchaj, co mówi, gdy po uczynkach wielkiego miłosierdzia, wzrok postradawszy, własnej swojej żony cierpiał urąganie; "westchnął tedy Tobiasz, powiada Pismo, i począł modlić się z płaczem, mówiąc: Sprawiedliwyś jest Panie, i wszystkie sądy Twoje są sprawiedliwe i wszystkie drogi Twoje, miłosierdzie i prawda i sąd. A teraz, Panie, wspomnij na mnie, mścij się za grzechy moje, ani pamiętaj na występki moje, albo rodziców moich" (3). Oto co święty mąż cierpiący mówi modląc się, nie bluźniąc; mówiąc, upokarza się, nie nadyma zatyłego karku, a jeśli powiesz, że mu to łatwiej przyszło, gdy tylko własnej swej duszy czuł ucisk, to słuchaj co mówi dalej, gdy bolejąc nad srogą niedolą powszechną tak woła: "Bośmy nie zachowali przykazania Twego, przetośmy wydani na łup i w niewolstwo i na śmierć i na obmówisko i na pośmiech. A teraz, Panie, wielkie sądy Twoje, iżeśmy nie czynili według przykazania Twego i nie chodziliśmy szczerze przed Tobą... Wyznawajcie Panu, synowie Izraela, a w oczach narodów chwalcie Go, albowiem was dlatego rozproszył, abyście opowiadali cuda Jego... On ci nas pokarał dla nieprawości naszej i On nas zbawi dla miłosierdzia swego... Jeruzalem miasto Boże, skarał cię Pan dla uczynków rąk twoich" (4).

Tak poglądał na ucisk swój i ucisk powszechny mąż sprawiedliwy, tak go przyjmował w duchu pokuty i dlatego ten ucisk, jakkolwiek bolesny, nie zamącił pokoju wiernej Bogu duszy. Wiara i pokora czyniły go słodkim, więc nie dziwno, że się goryczą nie wylał przez usta. I u Psalmisty smętnie się także ale i spokojnie wielka wyraziła boleść, kiedy zawołał: "Pierwej niźlim był uniżon, jam wykroczył" (5). Kiedy Izrael utyskiwał na klęski doświadczane od nieprzyjaciela, ten sam Psalmista widząc w tych klęskach karę Boską woła: "Nie mówcie przeciw Bogu nieprawości, bo ani od wschodu, ani od zachodu, ani od pustych gór, albowiem Bóg jest sędzią. Tego poniża, a owego podwyższa, bo w ręce Pańskiej kielich jest wina szczerego, pełen zmieszania. I nachylił z tego wina... będą pić wszyscy grzesznicy ziemi" (6).

4. A my się dziwujemy, że nas także znalazł ten zniszczenia kielich, i że Pan z niego wylał na serca nasze, a jako miało być inaczej, gdyśmy sami po ten kielich grzechami naszymi sięgali, i gdy go sami przez niepoprawę naszą przy ustach trzymamy? Chcielibyśmy, iżby nam grzechy nasze były słodkimi, by nam przychylały niebo z jego błogosławieństwy? Narzekania pełno, że nas Bóg zapomniał, że nas opuścił, że nami wzgardził dla innych, ale dlaczegóż to uczynił? Czyż nie On jest, który Ojce nasze kochał, który im błogosławił? Dzisiaj, dlaczegóż inaczej? kto się odmienił? On zawsze ten sam, ale nieprawości nasze nie są to samo, co cnoty pobożnych przodków, – ale rozumy nasze, to nie stara Ojców wiara, ale ich miłość i poświęcenie bez granic dla świętej sprawy królestwa Bożego, to nie nędzne i brudne samolubstwo nasze. Prawda, niestety, że między nami a Bogiem, czuć we wszystkim bolesny rozwód, ale któż był jego sprawcą? Prorok odpowiada: "To mówi Pan: Co to za list rozwodny matki waszej, którymem ją opuścił? Albo który jest pożyczalnik mój, któremum wam zaprzedał? Otoście zaprzedani dla nieprawości waszych, a dla złości waszych opuściłem matkę waszą" (7).

5. O, jaka to bolesna prawda! o, jaka ciężka sercom naszym, a przecie nie jest bez ulgi, bez pociechy, bez nadziei, a przecie jeżeliśmy nie wysłuchani, to tylko dlatego, że się nie chcemy przyznać, iż słusznie cierpimy i że kaźń za grzechy poczytujemy sobie za jakieś męczeństwo, do łask Boskich dające prawo i powód ucisku naszego wszędzie upatrujemy, tylko nie w grzechach naszych i nie w sprawiedliwości Boga. A prorok Jeremiasz zapytuje: "któż to jest, który rzekł, że się stało, gdy Pan nie rozkazał? Cóż szemrał człowiek żywy, mąż za grzechy swoje... Myśmy nieprawie czynili i do gniewuśmy pobudzali, przetoś Ty nieuproszony... ubiłeś nas... a nie pofolgowałeś... zastawiłeś się obłokiem, aby nie przeszła modlitwa" (8).

6. Byśmy tak, o najmilsi! miasto narzekania i miotania się przeciwko złemu, którego doświadczamy, upokorzyli się pod karzącą nas ręką sprawiedliwości Boskiej, z tejże sprawiedliwości mielibyśmy też i nadzieję i pociechę naszą. Siedm onych młodzieńców Machabejskich tak pięknych niewinnością i tak wielkich wiarą wpośród okrutnych katuszy jeszcze się umacnia i pociesza tą sprawiedliwością. Szósty z nich patrząc na poćwiartowane szczątki pięciu umęczonych i sam idąc na męki, tak mówi do Antiocha: "Nie myl się darmo, bo my to sami dla siebie cierpimy, żeśmy przeciwko Bogu naszemu zgrzeszyli... wszakże i ty nie mniemaj, żebyś miał ujść karania, żeś się ważył przeciw Bogu walczyć...". Siódmy też na ostatku wołał: "Bo my to dla grzechów naszych cierpimy i acz się na nas dla kaźni i karania Pan Bóg nasz trochę rozgniewał, przejednan będzie sługom swoim, a ty jeszcześ nie uszedł sądu wszechmocnego, a wszystko widzącego Boga" (9).

7. Ach upokorzmy się, upokorzmy przecie, a jako dzieci co wiele złego narobiły, skłońmy zbolałe serca do stóp Ojca, i wyznawajmy, że sprawiedliwie cierpimy, że On w sprawiedliwości swojej jeszcze był dziwnie przewłoczny, jeszcze jest bardzo miłosierny. Albowiem mówi u proroka: "Jeśli żałować będzie on naród za złość swoją... i ja żałować będę złego, którem mu myślił uczynić" (10). Umie Pan Bóg odmienić wyroki swe, jeśli my odmienim złości nasze. Wołał niegdyś Skarga patrząc na ówczesne grzechy i objawiając mającą przyjść sprawiedliwość Boską: "Bym był Izajaszem, chodziłbym boso i na pół nagi, wołając na was rozkoszniki i rozkosznice, przestępniki i przestępnice zakonu Bożego. Tak was złupią i tak łyskać będziecie... i w taką was sromotę Bóg poda i będzie wam złość wasza, jako mur porysowany wysoki, który gdy się nie spodziejecie upadnie..," a przecie tenże sam zwiastun mającej karać sprawiedliwości Boskiej mówi przy końcu: "Pokutujmyż a wracajmy się do Pana Boga naszego, a On sam uleczy, jako począł: zrani serce nasze prawą, za grzechy nasze skruchą...". Pierwszy dzień niech będzie żałości i skruchy prawej i spowiedzi grzechów naszych; drugi poprawy i wynagrodzenia uczynionej krzywdy, a trzeci będzie dniem naszego usprawiedliwienia.

Cóż więc, o najmilsi, mamyż my zawsze cierpieć jako winowajce? Tak cierpieć musimy, póki się pokornie przed Panem winowajcami nie uznamy, póki karanie cierpiąc, nie uderzymy się w piersi wołając: nasza wina, nasza wina! Ale taka pokora, takie wyznanie wnet sprawi, że nie będziemy już cierpieć, jako winowajcy, ale jako pokutujący; wszakże to nie dość, Bóg albowiem nie tylko nas dlatego nawiedza, byśmy grzeszyć przestali, ale też i dlatego, abyśmy Jego potrzebę uczuli, i w cierpieniach nade wszystko czując okropny brak Jego, wznieśli się ku Niemu żarliwszą modlitwą i czynniejszą pobożnością, o czym zaraz.

II.

1. Cierpienia bowiem powinny nas nauczyć i dać nam to przekonanie wiary, że Bóg sam tylko jest naszym dobrem i naszym spoczynkiem, że nie możemy być szczęśliwymi, tylko wielbiąc Boga i służąc Mu z pełnej miłości serc naszych. Cierpienia powinny nas wyćwiczyć w tej żarliwej modlitwie, która by nam przychyliła łaski nieba ku uświęceniu nas w tym stanie. Cierpienia dolegając nam ze strony naszego zetknięcia ze światem, powinny duszę, przez którą jesteśmy w zetknięciu z Bogiem, udoskonalić w chrześcijańskiej pobożności.

2. Tak cierpieli słudzy Pańscy i w tym dziwnie piękne i poruszające dają nam przykłady. Tak cierpiał Daniel, który zostając w niewoli Babilońskiej, otwierał codziennie okno swojej izby i zwrócony ku Jerozolimie tęskniącą duszą i stęsknionym wzrokiem, klękał i wielbił Boga, i całym sercem dziękował (11).

I Tobiasz, który jak powiada Pismo, dotknięty plagą ślepoty nieporuszony trwał w bojaźni Bożej, dziękując Bogu przez wszystkie dni żywota swojego (12).

I przesławna Judyt, gdy z ludem swoim ściśnięta w Betulii strasznym oblężeniem i ostateczną zagrożona zgubą, mówiła do tych, którzy przyszli do niej ze słowy Ozjasza: "Cóżeście wy są.. którzy kusicie Pana?... Pan jest cierpliwy... odpuszczenia Jego, łzy wylewając, żądajmy, ukorzmy Mu dusze nasze, a będąc w duchu uniżonym służąc Mu. Mówmy płacząc Panu, aby według woli swojej tak uczynił z nami miłosierdzie swoje. Czekajmy pokornie pociechy Jego" (13).

I owi trzej młodzieńcy, którzy wrzuceni w płomienie, i tam jeszcze błogosławili Panu, a wyznawali sprawiedliwość i miłosierdzie Jego.

I święty król Prorok, który im więcej i dotkliwiej serce jego przejmowały boleści, tym serdeczniej podnosił głos swój do Pana, który w miarę jak widział swe nędze zewnętrzne i wewnętrzne, zapalał się świętą gorliwością, a jęcząc błagał tak Boga: "Nie wspominaj starych nieprawości naszych, niech nas rychło uprzedzą litości Twoje, bośmy się stali bardzo ubogimi... aby snać nie mówili między sobą pogany: kędyż jest Bóg ich? niech przyjdzie przed obliczność Twoją wzdychanie spętanych... bądź miłościw grzechom naszym dla imienia Twego" (14).

I wszyscy święci męczennicy Pańscy, którzy ginąc w różnego rodzaju katuszach, tak silnie serce swoje wznosili do Boga, tak płonęli pragnieniem Jego chwały, że gdy najczulsze serca truchlały przejęte zgrozą na widok znoszonej przez nich męczarni, oni sami rozpromieniane oblicza wznosili ku niebu, uszczęśliwieni tą myślą, że Pan przez słabiuchne sługi swoje moc swą cudowną okazał, a przez wylaną ich krew, Kościół swój święty rozmnażał.

3. Ale my, czy tak w dolegliwościach i wśród klęsk powszechnych, jak oni byli, jesteśmy przed Panem? Cierpiąc, gdzież zwracamy serca nasze, kogo szukamy? Przymierzmy się do Psalmisty, który śpiewa: "W dzień utrapienia mego szukałem Boga, rękami mymi w nocy ku Niemu a nie jestem omylon" (15). My byśmy powiedzieć mogli, że w udręczeniach naszych szukaliśmy i szukamy siebie, że w nocy ucisku naszego, ku wszystkim wyciągamy ręce, tylko nie ku Bogu. A słuchajcie, co mówi Augustyn św. tłumacząc powyższe słowa Psalmisty: "Ludzie cieleśni, powiada on, w uciskach swoich cali są w szukaniu pomocy doczesnej, tego tylko pragną, co dogadza miłości ich własnej. Są-li w więzieniu, wzdychają ustawicznie za wolnością ciała. Są-li głodnymi, myślą tylko o chlebie ciała. Jeśli ponieśli jakieś straty, już cali tym są zajęci, jakby sobie wynagrodzić te straty, jakby pocieszyć rozżaloną namiętność posiadania. Jakaż to przepaść dzieli ich od tej garstki wiernych Pańskich, którzy w najcięższej niewoli, w najdotkliwszym głodzie, w najdotkliwszej chorobie, po najcięższych stratach Boga szukają, Bogiem są zajęci, Boga chwalą, Bogiem żyją i w Bogu całe swoje szczęście widzą!".

4. I gdy dzieci tego świata, gdy ludzie małej albo żadnej wiary, gdy chrześcijanie tylko z imienia a w rzeczy [samej] bałwochwalcy hołdujący swoim żądzom, dlatego tylko w chwili nieszczęścia uciekają się do Boga, dlatego Boga wzywają, oświadczają Mu chęci służenia, powołują się na Jego miłosierdzie, kiedy to czynią dlatego jedynie, że kochają sami siebie, że nie chcą cierpieć, że szukają sposobów, przez które by się chcieli bądź jak bądź pozbyć tego, co ich boli; sprawiedliwi tymczasem w tymże samym położeniu uciekają się do Boga, aby Mu okazać, że Go uznają wszystkim, i w Nim widzą wszystko dla siebie, i cierpiąc chwalą Go, ofiarują Mu duszę, ciało, całą miłość i wszystkie pragnienia, i wszystko co posiadają, aby rozrządzał według woli swojej wszystkim, a im tylko by udzielał łaski doskonałej we wszystkim wierności, doskonalszej niż była czasu powodzenia, tak doskonałej, żeby się nie zachwiała równie w największych pociechach, jak w najsmutniejszym opuszczeniu i pogardzie od świata.

5. My najmilsi, do którychże w uciskach naszych należeć chcemy. Czy do pierwszych? uchowaj Panie! a co być może obrzydliwego przed Bogiem, jako ta obłuda i to pokrywanie samolubstwa płaszczem pobożności. Tylko nędzna pycha tak nisko swoich niewolników strąca, ale pokora w samych cierpieniach odrywa nas od nas, a całych szlachetnym pragnieniem królestwa Bożego przejmuje. A co by wartało gmach pobożności budować na trzęsawiskach i sprośnych błotach obłudy, wnet by się zapadł, a nas w tym błocie jeszcze straszliwiej przywalił. A co by to była za sromota dla imienia chrześcijańskiego naśladować w tym one sprośne Żydy, o których mówi Psalmista, iż wtenczas szukali Boga, kiedy czuli śmierć nad karkiem, iż wtenczas biegli do Niego, kiedy ich wszystko odbiegło, iż wtenczas przypominali sobie, że Bóg miał być ich ucieczką, gdy się już na próżno tu i ówdzie uciekali; a gdy ich Pan wydźwignął z złej doli, wnet o Nim zapominali, lub pamiętali ale na to tylko, by się przeciwko Niemu buntować. "I wrócili się, powiada, i kusili Boga i drażnili świętego Izraelskiego" (16). Nie pamiętali na rękę Jego w dzień, w który je odkupił z ręki trapiącego. Każdy z nas czuje brzydkość i podłość takiego postępowania z Bogiem, przecie do szczerości szlachetnej niewielu się z nas poczuwa. Kiedy nas Pan biczem pomału zacina a mieczem jeno grozi, my wówczas skorzy do modlitwy, do suplikacji, do błagalnych pieśni, nabożeństw, wypraszamy się pokutą i obietnicą. Gdy pofolguje, wnet natura rozzuchwalona wierzga, i znów zacięta, znowu się składa. Pan przepuszczając powiada, "już nie grzesz więcej, abyć się co gorszego nie stało" (17). A my obiecujem: "Już Ojciec dobrotliwy a miłosierny gniewać Cię nie będziem, już ojcowskieTwoje karanie przyjmujemy, a na potem zarzekamy się Ciebie Pana naszego obrażać, a grzechy nasze wymiatać będziem i karać".

Ale na długoż to? A jeśli i my drażnić jeno Pana będziemy, azali nie przyjdzie koniec nasz i nie spełni się pomsta za obrazy tyla? Izali na kłamliwe obłudniki nie zawoła: precz ode mnie! patrzeć na was nie chcę! Gdzie w on czas pójdziemy? Prorok odpowiada: "którzy na śmierć: na śmierć, a którzy na miecz: na miecz, a którzy na głód: na głód, a którzy w niewolę: w niewolę" (18), a my co wówczas? Izali jeszcze pozwoli się ubłagać, izali nie zaślepi oczu naszych, nie zagłuszy uszu, nie zatwardzi serc? Takiej obłudnej układności ducha wpośród tych nieszczęść bardziej, niż wszelakiego bójmy się nieszczęścia. Bóg miłosierny daje nam dobrą otuchę, ale chce szczerej poprawy, szczerej pokorności ze strony serc naszych; chce, byśmy w tej niedoli szczerze ku Niemu zatęsknili i od Niego wszystkiego się spodziewając, dla swobodnego służenia Jemu o pomoc w uciskach błagali. Bierzmy tedy wielkie serce, sprawi Bóg, że nas pociecha nie minie. Módlmy się jeno w czystej intencji, módlmy się zwłaszcza teraz społecznie z całym Kościołem w jedności z jego widzialną Głową, ukochanym Ojcem świętym Piusem IX, w którego sercu jako cierń tkwi boleść całej owczarni Chrystusa. A ty, o Boże, daj nam uczuć w sercu tajemną radość Ducha Świętego, która by nam świadczyła o modlitwie naszej, iż wstąpiła do Majestatu Twego, iż ją ponieśli Aniołowie, iż Ci ją oddają Patronowie nasi święci! Wysłuchaj Panie modlitwy całego Kościoła a pojednaj się z nami; nie opuszczaj nas, ale broń czasu złego, abyśmy zniósłszy za łaską Twoją wszystko, przez co nas karzesz, oczyszczasz, doświadczasz, oświecasz, mogli z Tobą potem wiecznie odpoczywać, który żyjesz i królujesz w jedności z Ojcem i Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

Ks. Zygmunt Golian

KAZANIA NIEDZIELNE I ŚWIĄTECZNE Ś. p. Ks. ZYGMUNTA GOLIANA (ŚW. TEOLOGII DOKTORA, PRAŁATA DOMOWEGO JEGO ŚW. PAPIEŻA LEONA XIII., RADCY KURII BISKUPIEJ, MISJONARZA APOSTOLSKIEGO, KANONIKA HONOROWEGO PŁOCKIEGO, PROBOSZCZA, OBYWATELA I RADCY MIASTA WIELICZKI). Wydanie pośmiertne staraniem Ks. Zdzisława Bartkiewicza T. J., Tom I. (Z PORTRETEM I ŻYCIORYSEM AUTORA). Kraków 1888, ss. 17-29.

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; tekst w nawiasie [...] od red. Ultra montes).

Pozwolenie Władzy Duchownej:

Kazania Ks. Zygmunta Goliana, Dra ś. Teologii, Proboszcza kościoła parafialnego w Wieliczce, Prałata dom. J. Świątobliwości itd. – w niniejszym pośmiertnym wydaniu drogocenna pamiątka jego niestrudzonej działalności kaznodziejskiej – są nacechowane gorącością ducha Bożego, zadziwiającą znajomością Pisma św. i Ojców Kościoła, Pisma św. tłumaczów, głęboką nauką, talentem inteligencji i wymowy niezrównanym, znajomością serc ludzkich, zwłaszcza Szkice Kazań, które będąc świetnym owocem medytacji świątobliwego kapłana przedstawiają treściwy homiletyczny wykład ś. Ewangelii, pełen żarliwej i bystrej wiary a gorącej miłości Boga i Kościoła, a jako takie mogą posłużyć kapłanom za materiał bogaty do kazań będących na czasie i za przedmiot wielce pouczających prywatnych medytacji. Z tych przyczyn zasługują one na jak najobszerniejsze rozpowszechnienie.

Kraków dnia 28 Kwietnia 1888 r.

X. Ludwik Bober,

Cenzor ksiąg treści religijnej.

L. 1750.

WOLNO DRUKOWAĆ.

Kraków dnia 30 Kwietnia 1888 r.

W zastępstwie

X. Scipio V. G.

Przypisy:

(1) Drukowane w r. 1858, powtórnie 1887.

(2) 3 Król. XIX, 4.

(3) Tob. III, 3.

(4) Tob. III, 4, 5.

(5) Ps. CXVIII, 67.

(6) Ps. LXXIV, 6, 7, 8.

(7) Izaj. L, 1.

(8) Tren. III, 37, 39, 42, 43.

(9) 2 Mach. VI, 18, 31, 33, 35.

(10) Jerem. XVIII, 8.

(11) Dan. VI, 16.

(12) Tob. II, 14.

(13) Judyt VIII, 11, 14, 16, 17, 20.

(14) Ps. LXXVIII, 8, 9, 10.

(15) Ps. LXXVI, 3.

(16) Ps. LXXVII, 41.

(17) Jan V, 14.

(18) Jerem. XV, 2.

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIV, Kraków 2004

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: