Nauki Katechizmowe

 

O Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i

Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach

 

NA TRZY CZĘŚCI PODZIELONE

 

KS. MICHAŁ IGNACY WICHERT

 

ŚWIĘTEJ TEOLOGII DOKTOR

 

––––––––

 

Część druga

 

NAUKI PRZYKAZANIA BOSKIE I KOŚCIELNE TŁUMACZĄCE

 

––––––

 

Nauka osiemnasta

 

O PRZEKLĘCTWIE

 

–––––

 

Taka jest nieszczęśliwość nasza, iż słysząc i doświadczając ustawicznie między ludźmi przeklęctwa, i sami podobno od młodości do tego przywykłszy, za nic sobie ten grzech poczytujemy; a drudzy do tej przychodzą nieuwagi, iż śmią mówić, że bez przeklęctwa ani obejść się można, a koniecznie przeklinać muszą.

 

O kto by mi to dał, abym mógł tę straszną zasłonę z oczu waszych zrzucić, a pokazać wam złość tego występku i przyprowadzić do tego, abyście najmocniej onego się przelękli i od siebie go oddalali? Proścież więc gorąco Boga, i razem z największą pilnością słuchajcie tak wam potrzebnej nauki.

 

Nim do opisania złości tego występku przystąpimy, najprzód pokażem, co to jest przeklęctwo, i kiedy jest grzechem.

 

Przeklęctwo jest to życzenie bliźniemu nieszczęścia jakowego ze złości ku onemu. Jeśli tedy kto z wielkiej zawziętości wielkiego nieszczęścia życzy bliźniemu swemu i szczerze żąda, aby się tak onemu stało, jak mówi i myśli, na przykład: by cię ciężka choroba porwała, by cię paraliż naruszył, lub piorun zabił, a tym bardziej, jeśli mu życzy zguby dusznej, na przykład: żeby cię diabli porwali, byś nagle umarł i wiecznie zginął; jeśli tego i tym sposobem życzymy szczerze, aby tak koniecznie stało się bliźnim naszym, grzech ciężki śmiertelny popełniamy.

 

Lecz my takowe przeklęctwa i gorsze codziennie czyniąc, wymawiać nas pięknie od grzechu ciężkiego umiemy. Mówimy najprzód: Klnę ja wprawdzie, ale to z popędliwości, z impetu, w rzeczy samej tego nie życząc. – Ale bardzo wiele zachodzi tu trudności, aby to prawda być mogła, że przeklinając innych, w samej rzeczy im takowego nieszczęścia nie życzymy. Nie wiem albowiem, jakby to sądzić można, abyście wy, ile razy w gniew wpadniecie, zawsze to postanowienie mieć mogli na umyśle swoim, aby to nieszczęście, którego w rzeczy samej życzycie językiem, nigdy na nim nie ziściło się, zwłaszcza gdy częstokroć z tak wielkiej złości ciężko na sercu ku bliźnim zakrwawieni to myślicie i mówicie.

 

Trudno tedy wierzyć, aby takowe pioruny, które wy językiem waszym rzucacie, na wiatr sam były ciskane, a nie w serca same godziły bliźnich swoich: ukradnie na przykład kto tobie garść kaszy, lub zboża weźmie jaki garnek, a ty zaraz krociami, milionami czartów wywołujesz, choroby i inne nieszczęśliwości sprowadzasz na bliźniego. Mówisz jednak, że mu tego nie życzysz z całego serca. Wcale nie wiem, jakby temu wierzyć można, patrząc bowiem każdy i na złość twoją, z jaką mówisz i na słowa, które wyrażasz, sądzić musi koniecznie, iż nie zmyślasz, ale szczerze bliźniemu tego, co mówisz, życzysz.

 

Jest jeszcze inna wymówka, której wy używać zwykliście, zwłaszcza, kiedy przeklinacie takie osoby, które kochać winniście. Jako to przeklinacie braci waszych, siostry, krewne, dzieci, męże, żony; powiadacie: Ja skoro zakląłem żonę, dziecię, wraz tego srodze żałowałem. Jakby to znakiem prawdziwym być miało, iż ten nie szczerze chciał zabić bliźniego, i od grzechu był wolnym, który rozmyślnym cięciem lub strzeleniem zabiwszy bliźniego swego, potem dopiero ciężko tego żałował: każdy rozmyślnie zabiwszy drugiego, pospolicie tego żałuje, lecz to ani jest znakiem, iż nie miał prawdziwej chęci zabicia drugiego, ani go od winy uwolnić może. Tak ani znakiem prawdziwym być może, iż ty tego złego, które w przeklęctwie wyraziłeś, nie życzyłeś bliźniemu twemu, żeś potem zaraz tego żałował.

 

Porzućcie więc, bracia najmilsi, suszyć rozumy wasze, jakbyście się od grzechu ciężkiego wymówić mogli, a raczej na to wszystkie myśli i starania obróćcie, abyście ten nałóg przeklęctwa, tak Bogu i ludziom obmierzły, a wam szkodliwy, z serc waszych wykorzenili. Co aby do skutku przyszło, uważcie jak ciężką krzywdę czyni Bogu przeklęctwo, bliźniemu i wam samym, którzy przeklinacie.

 

a) Ciężka najprzód dzieje się Panu Bogu krzywda, bo przeklęctwo z gruntu przewraca i niszczy przykazanie miłości Boga i bliźniego, które Pan Bóg najusilniej zalecił i przykazał, dla którego Proroki wszystkie i samego nawet Syna swego zesłał, aby one między ludźmi jak najpilniej było znane i wypełnione. To jest albowiem przykazanie pierwsze i największe, abyśmy miłowali Pana Boga ze wszystkiego serca, a bliźniego jak siebie samego. Przykazanie więc to miłości przeklęctwo z gruntu wywraca, znosi i niszczy. Wcale bowiem takowy miłości Boga w sercu nie ma, który tak wielką krzywdę i obelgę czyni Bogu, iż przywłaszcza sobie moc sędziowską, a Boga, jako naucza święty Augustyn, czyni katem, gdy ze złości ku bliźniemu, choroby, śmierci i innych nieszczęść mu życzy; rozkazuje bowiem przez to Bogu z niepojętą zuchwałością, aby, jako mówi święty Augustyn, był katem i złości jego mściwym wykonywaczem, a sam się czyni sędzią. Tu, quando dicis Deo: occide inimicum meum, te facis judicem et Deum quaeris esse tortorem. A możeż co bardziej już sprzeciwiać się miłości Pana Boga, jako Go do tak podłego i haniebnego chcieć przyprowadzić stanu, aby był katem i złości naszej wykonywaczem? Dość by wam na tej jednej było pobudce do wystrzegania się całą duszą waszą tak obrzydłego występku przeklęctwa i powzięcia innego rozumienia o złości jego, niż dotychczas mieliście.

 

Lecz nie tu koniec krzywdy, którą przeklęctwo czyni Panu Bogu.

 

b) Oto stąd jeszcze ciężkość pomnaża się grzechu tego, iż przeklinając lżemy i znieważamy obraz Boski na bliźnich naszych wyrażony, kiedy bliźniego na obraz i podobieństwo Boskie stworzonego, chorobom, paraliżom i wszelkim nieszczęściom, ba, samym szatanom oddajemy; kiedy bliźniego naszego, za którego Syn Boży człowiekiem stawszy się, tak wiele cierpiał i Krew do ostatniej kropelki na krzyżu przelał, my go szatanom oddajemy i wiecznego mu życzym potępienia, temu, którego tak sam Chrystus umiłował, i nam jak najusilniej miłować przykazał. My jednak nic nie pomnąc na pilnie zalecony i często powtarzany rozkaz, nie szanując zacnego obrazu na bliźnich naszych wyrażonego, nie dbając na drogi i nieoszacowany okup Krwi Chrystusowej, którą odkupieni i poświęceni są bliźni nasi, nieszczęścia wszelkiego i zguby nawet życzymy. A to wszystko czynimy tymi ustami i tym językiem, który tak wiele razy Krwią Chrystusową zmyty jest i poświęcony, czynimy to braci naszej, bo wszyscy jednego Ojca mamy w Niebiesiech, w jednej wierze zostający, jednego wszyscy mający Zbawiciela w Chrystusie Jezusie, jedną zaszczycając się nauką od Niego podaną, pod jedną Głową, tymże Chrystusem w Jego Kościele zostając, a przecie takową złość wywieramy na bliźnich naszych, życząc im nieszczęścia jakiego.

 

c) A co jeszcze więcej złości przydaje takowemu występkowi, iż pospolicie przeklęctwa te, nie w zakrytym jakim kątku i po cichu od nas bywają czynione, lecz pod same niebiosa wznosimy je, przy największym ludzi zgromadzeniu, przy dzieciach i innych, gotowe stąd biorących pogorszenie. O jako prawdzi się na was ów Ducha Świętego wyrok: Quam fallaces sunt filii hominum in stateris suis (1). Zaiste, dziwnie inną, bo niesprawiedliwą wagą grzech przeklęctwa ważą ludzie na świecie, aniżeli jest w sobie. My przeklinać bliźniego za nic sobie ważymy, i za najmniejszą to krzywdę Boską nie poczytamy; a oto w rzeczy samej tak ciężka w tym złość i obelga Najwyższego zawiera się.

 

d) Lecz uważmy jeszcze jako nie tylko Bogu, ale i bliźniemu ciężką przeklęctwem krzywdę czynimy. Pierwsza krzywda jest, iż życząc mu wielkiego nieszczęścia, pokazujem oczywiście, jako ku niemu nie tylko nie mamy żadnej miłości, lecz owszem większą czujem nienawiść i obrzydzenie. Jako bowiem im kto większego komu dobra w sercu swym życzy, i one wyświadcza, tym większa ku onemu okazuje się miłość: tak, im kto komu większego nieszczęścia i złego życzy, tym większą ku niemu usty pokazuje swoją nienawiść i obrzydzenie. A przeto do wzajemnej złości, nienawiści i przeklęctwa przywodzi; skąd częstokroć idzie, iż jedno przeklęctwo może długie i wieczyste wzbudzić w drugim gniewy, kłótnie, nienawiści i wzajemne przeklęctwa. O jako tedy wielka dzieje się bliźniemu krzywda, kiedy przeklinając go nie tylko nieszczęścia życzymy, ale nawet do tak wielkich grzechów i obrazy Pana Boga (co jest największym nad wszystko nieszczęściem) przywodzimy.

 

Ale nie dość, że bliźniemu, którego przeklinamy, szkodzimy, czyni się jeszcze szkoda i wszystkim dokoła stojącym a słuchającym przeklęctw naszych. Jednych pobudzając do złości, bo przyjaciele i krewni słysząc to, że my miłych im i powinowatych przeklinamy i złego życzymy, do wzajemnej ku nam pobudzają się złości i nienawiści; drudzy zaś nie będący krwi związkiem i przyjaźnią złączeni, gorszą się od nas i uczą przeklęctwa podobnego, tak sobie wnosząc, że jeśli ten i ów może tak śmiało klnąć, czemuż i ja nie mam tego czynić, gdy mi drugi do żywego dojmuje? Usta bowiem przeklinającego są pełne jadu padalcowego, jak mówi Pismo święte, którym nie tylko zarażają tych, których przeklinają, ale nawet wszystkich dokoła stojących: Venenum aspidum sub labiis eorum, quorum os maledictione plenum est (2).

 

O wszystkich to przeklinających mówić należy, ale osobliwie kiedy rodzice albo zwierzchność jaką mający drugich przeklinają. Dzieci ich bowiem, poddani i służący do wielkiej się pobudzają złości i nienawiści, gdy słyszą, iż rodzice ich i panowie, którzy by najwięcej miłować ich powinni, taką okazują ku nim nienawiść. – Po wtóre, że też z nich zgorszenie największe biorą. Ta bowiem jest wrodzona w dzieciach i sługach skłonność, iż co widzą czyniących rodziców i panów swoich, to też i sami radzi naśladują. I jeśli dobrych obyczajów i cnót rodzicielskich częstokroć naśladują, jakoż daleko prędzej złego się nie nauczą? Stąd pochodzi, iż dzieci częstokroć pacierza ani artykułów wiary nie umieją, a przeklęctwa kopami i milionami miotają. Słysząc bowiem rodziców swych ustawicznie przeklinających, będąc z natury zepsutej do złego skłonniejszymi, łatwiej tego nierównie naśladują.

 

Skarżą się często rodzice i gospodarze, że ich dzieci i czeladka przeklina, i powiadają, iż my w nich przeklęctwo ganimy i za nie karzemy, a poprawić ich nie możem. Lecz uważcie, proszę, skąd to pochodzi? Oto stąd, iż was samych przeklinających słyszą. Karze matka lub ojciec dziecię swoje za to, iż klnie, a ono powiada: "Pani matka sama to czynisz". Bicie i upominanie nic nie nada, gdy my sami źle czyniąc, w drugich nasze złe przykłady poprawić zechcemy. Jako bowiem do poprawy drugiego najskuteczniejszy nad wszelkie ćwiczenie jest dobry przykład, tak i do złego największa pobudka z nierządnego przykładu.

Jeśli tedy chcemy, aby dzieci i czeladka nasza nie używali przeklęctwa, sami wprzód wystrzegajmy się tego najusilniej, a tak gdy od nas słyszeć nigdy nie będą, i poznają, iż my się tym występkiem brzydzimy, wystrzegać się i oni prędzej będą, i łatwo, jeśli w tym wykraczali, poprawieni zostaną.

 

A nie tylko zgorszenie tak wielkie dla nich czynią, lecz częstokroć w rzeczy samej nieszczęścia te, których dzieciom życzą w przeklęctwie, w rzeczy samej na nich sprowadzają. Wyrok to jest samego Boga: Benedictio patris firmat domos filiorum, maledictio autem matris eradicat fundamenta. "Błogosławieństwo ojcowskie utwierdza domy dziatek, przeklęctwo macierzyńskie z gruntu je wywraca" (3). Pan Bóg albowiem aby zachował powagę rodzicielską od rozpustnej młodzi częstokroć pogardzoną, dopuszcza na niesforne dzieci toż przeklęctwo, aby się w rzeczy samej spełniło, do którego oni swym nieposłuszeństwem, krnąbrnością i złością rodziców swych przyprowadzili. Ponieważ rodziców Bóg na miejscu swym rządzcami nad dziećmi postanowił, wielce więc stoi o powagę rodzicielską, aby ta między ludźmi tak do dobrego rządu potrzebna władza mogła być w swej istocie na świecie zachowywana. Także, aby tym i rodziców za złość ich niepomiarkowaną ukarał, dopuszcza Bóg, iż na niewinnych nawet dziatkach ich spełniać się częstokroć przeklęctwo rodzicielskie zwykło, jako mówi święty Ambroży. "Dlatego dzieci za grzechy rodziców swoich bywają karanymi, aby rodzice grzeszyć przestali. Albowiem ojciec więcej strapiony bywa krzywdami syna swego, osobliwie, których sam jest przyczyną".

 

Trzecia na ostatek przyczyna, dla której wypełnia Pan Bóg przeklęctwo od rodziców na dzieci wyrzucone, iż chce Bóg jaśnie przez to wszystkim pokazać, że dzieci żadnym innym sposobem lat życia swego pewniej w długie czasy przeciągnąć nie mogą, jak kiedy rodzicom swoim wszelkie uszanowanie, posłuszeństwo i posługę czynić będą podług owego wyroku: Honora patrem tuum et matrem tuam, ut sis longaevus super terram. "Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś był długoletni na ziemi" (4).

 

Wystrzegać się tedy wszyscy mają całą duszą swoją przeklęctwa, ale osobliwie wy rodzice i zwierzchność jaką mający ludzie powinniście tak najusilniej strzec się tego, aby w domu waszym między dziećmi i czeladką nie postało nigdy przeklęctwo. Powinniście upominaniem, karaniem i dobrym swym przykładem nade wszystko odwodzić innych od tego, ucząc ich łagodności, zgody, cichości i miłości ku bliźnim swoim. Lecz kiedy wy zamiast nauczania takowych cnót, uczycie przeciwnie złości, przeklęctwa, nienawiści, dając do tego wszystkiego zły przykład samych siebie; jakże ciężki rachunek Bogu zdawać będziecie, kiedy zamiast przewodników do Nieba, stajecie się przewodnikami do piekła.

 

Lecz wy i w tym wymówkę znajdujecie, mówiąc: "Radbym nie kląć dzieci moich, ale trudno, kiedy są nieposłuszne, krnąbrne, rozpustne, a przeto kląć muszę".

 

Lecz zważcie sami, co wam odpowiadam.

 

Oto dla tego samego, iż wasze dzieci są nieposłuszne i rozpustne, tym samym wy pilniej przeklęctwa wystrzegać się powinniście, a to dla tej przyczyny, iż im gorsze są dziatki wasze, tym sposobniejsze do tego, abyście na nich sprowadzili rzeczą samą przeklęctwa wasze, bo jako drzewo im suchsze jest, tym ogień prędzej onego chwyta się, tak i serca dziecinne im są złośliwsze, tym przeklęctwo rodziców prędzej na nich pełni się. A dajmy to, choćby się takowe przeklęctwa w razie nie spełniły na dzieciach waszych, spełnią się jednak w stare lata ich, a częstokroć do wnuków i prawnuków przejdą. Bo przeklęctwo rodziców z wiatrem nie ginie, ale jest jak węgle żarzyste, które choć zaraz domów nie rozpalą, długo jednak tląc się, uczynią to później, iż wszystko zniszczą i w popiół obrócą.

 

Do tego, jeśli dzieci wasze złe są, wy ich nigdy przeklęctwy nie poprawicie, lecz owszem gorsze jeszcze je uczynicie. Jako Duch Święty u Mędrca powiada: Nequissimi filii eorum, maledicta creatura eorum (5). Jakoby mówił: "Najniezbożniejsze dzieci takowe, bo przeklęte od samychże rodziców".

 

Pięknaż to takowa edukacja, innego sposobu nie używać na poprawę dzieci, jako tylko przeklęctwa? Najbardziej w tym matki ostrzec się mają, które im mniej mocy mają do ukarania dzieci swoich, tym większą prędkość do przeklinania onych i tym ostrzejsze języki do ranienia dzieci swoich. Lecz przebóg! alboż nie masz innego sposobu do poprawienia dzieci waszych? Uważajcie, co mówi w Piśmie Duch Święty: Stultitia alligata est in corde pueri, virga disciplinae fugabit eam. "Przywiązane jest głupstwo do serca dziecinnego, a rózga karności odpędzi je" (6). Nie przeklęctwo tedy według nieuwagi waszej, ani zbyteczna złość wasza może naprawić dzieci, ale rózga karności, ta, mówię, głupstwo od serca dziecinnego wypędzi. Jakoż i na drugim miejscu Duch Święty mówi: Tu virga percuties filium et animam ejus de inferno liberabis. "Ty rózgą karać będziesz syna swego, a duszę jego wybawisz z piekła" (7). Rózgą więc w miłości rodzicielskiej macie karać i poprawiać dzieci wasze, a przeklęctwa, które do duszy dziecięcia przenika i bardzo na niej szkodzi, całą siłą wystrzegajmy się.

 

Nie zbywa wprawdzie wam na wymówce w tej okoliczności, bo powiadacie, iż rózgą trudno karać dzieci tych, które dojrzałe już będą i podrosną, a przeto przeklinać musimy, zwłaszcza, że dojmują do żywego. Ale w tym zawodzicie się, jakoby dlatego, że dzieci biciem ukarać nie możecie, wolno już wam było piorunom, chorobom i samym oddawać je szatanom. Bo jeśli ukarać nie zdołacie tak dorosłych dzieci waszych, macie na nich zwierzchność duchowną i świecką, udawajcież się do niej: idźcie najprzód do swego Księdza plebana, donosząc takowe nieposłuszeństwo i złość swych dzieci; a on z obowiązku swego pasterskiego będzie starał się zapobiec złemu upominaniem i karami duchownymi. A jeśliby to nie pomogło, macie drugą zwierzchność, to jest świecką, która karać powinna takowych niewdzięczników i odrodnych synów.

 

W starym zakonie rozkazał Pan Bóg, aby gdy rodzice pokrzywdzeni będą od dzieci swoich, szli do sędziego i uskarżyli się, iż ten syn nasz nieposłuszny jest, krnąbrny i rozpustny, a sędzia rzecz wyrozumiawszy i ciężkość zbrodni, powinien był wraz dzieci takowe kamieńmi pozabijać. Obyż i teraz taka była sprawiedliwość na dzieci nieposłuszne i nieszanujące rodziców swoich, a zapewne by zmniejszyło się tak ciężkich krzywd rodzicom wyrządzonych. Wy tedy, panowie, i wszelką zwierzchność mający, karzcie mocno takowe dzieci, które czci należytej rodzicom swym nie oddają, ale ich znieważają. Stójcie o ich cześć i o powagę, otrzyjcie łzy z oczu rodziców tak częstokroć ciężko pokrzywdzonych! Umniejszycie grzechów i obrazy Pana Boga w dzieciach; bo patrząc na ukaraną złość jednego, będą się kajać drugie, aby na podobną nie przyszły karę. I jako niegdyś za Mojżesza Lewitowie, gdy lud nieposłuszny ukarali z rozkazu Pana Boga i ich do dwudziestu i trzech tysięcy trupem położyli, taką chwałę przez Mojżesza od Boga odebrali: Consecrastis manus vestras hodie unusquisque in fratre et filio suo, ut detur vobis benedictio (8); tak i wy odbierzecie chwałę od Boga, iż ukarzecie w dzieciach nieposłuszeństwo ku rodzicom swoim, i poświęcicie ręce, karząc je pod władzą swą zostających, aby na was przyszło błogosławieństwo.

 

Wielka tedy jest wina rodziców, kiedy swe dziatki przeklinają, lecz nie równa cięższa dzieci, jeśliby do tej złości przyjść odważyły się, aby swe rodzice przeklinały. Pan Bóg w starym zakonie dzieci takowe, które by zaklęły ojca lub matkę, nie kazał je przy życiu zatrzymywać, ale wraz kamieńmi ubić. Tak bowiem w Księgach Mojżeszowych napisano: Qui maledixerit patri suo, aut matri, morte moriatur. Patri matrique maledixit, sanguis ejus sit super eum. "Kto by złorzeczył ojcu swemu lub matce niech śmiercią umrze; ojca i matkę swą zaklął, niech więc krew jego pada na niego" (9).

 

W małżeństwie też zostający najbardziej przeklęctwa takowego wystrzegać się mają, ponieważ takowi nigdy nie będą mieć błogosławieństwa Boskiego, pokoju i wesela. Lecz owszem za ich tę złość przyjdą na nie wszystkie przeklęctwa, których sobie wzajemnie życzą, w ustawicznym smutku i gorzkości dni życia swego przepędzą jedno drugie szarpiąc i kąsając, aż też na koniec w wieczną popadną biedę, gdzie tylko panuje płacz i zgrzytanie zębów.

 

Was więc, rodzice i panowie i wszelką zwierzchność mający, prosimy, upominamy i zaklinamy, abyście wszystkimi siłami waszymi starali się te przeklęctwa oddalić od ust i serc waszych, ani w dziatkach waszych, w czeladce, ani zgoła w domach waszych przeklęctwa i złorzeczenia nie cierpieli; ale raczej zgodę, miłość i cichość jak największą zaszczepili. O jako tak szczęśliwe będą domy wasze, jako Bóg w nich przez łaski swoje mieszkać, jako wielkie wylewać na nie będzie błogosławieństwa swoje, kiedy bojaźń Jego rozkrzewiać w nich będziecie. Wy też wszyscy, którzy w tym nałogu zostajecie, całą siłą swoją starajcie się porzucić ten nałóg i jako od strasznego smoka, tak od grzechu tego uciekajcie. Wiedzcie o tym wszyscy w nałogu przeklęctwa zostający, iż pod utratą zbawienia winniście jego oduczyć się; jeśli zaś oduczać się nie będziecie, za ten sam grzech na wieki dusze wasze potępicie.

 

Lecz może już i żądacie oduczyć się tego nałogu, ale nie wiecie sposobu, jakim by pozbyć się onego: oto posłuchajcie sposobów, których pilnie używszy, zapewne wkrótce nałóg ten szkaradny przeklęctwa porzucicie.

 

Sposoby do wykorzenienia nałogu przeklęctwa są:

 

a) Rozważać najprzód złość tego występku i ciężkość kary zań. Jeśli bowiem Pan Jezus powiada, iż każdy, który się gniewa na brata swego, będzie winien sądu, a kto rzecze bratu swemu raka, będzie winien rady, to jest wyższego sądu, w którym same gardłowe sprawy sądziły się; a kto rzecze szalony, będzie winien ognia piekielnego, jakoż daleko bardziej, który bratu swemu największego życzy nieszczęścia, śmierci i zguby wiecznej, jako ten piekła godniejszym nie stanie się?

 

W Księgach Mądrości powiada Bóg: iż chociaż łaskawy jest Duch Boży, wszakże nie uwolni przeklinającego od ust jego, aby odniósł karanie przyzwoite za swe przeklęctwo: Benignus est enim Spiritus sapientiae et non liberabit maledicum a labiis suis (10).

 

b) Po wtóre. Ponieważ, jako Jakub święty powiada, iż żaden języka poskromić nie może bez osobliwszej pomocy i łaski Bożej, Linguam nullus hominum domare potest (11), potrzeba więc nam posłuchać rady Augustyna świętego, abyśmy Boga wzywali na poskramianie złości języka naszego: Deus quaeratur, ut dometur homo, gorąco nam więc wołać i ustawicznie do Boga należy owymi Pisma świętego słowy: Pone Domine custodiam ori meo, et ostium circumstantiae labiis meis, ne declinet cor meum in verba malitiae (12). "Połóż, Panie, straż ustom moim i drzwi zamczyste językowi memu, aby się nie podobało serce moje ku słowom złośliwym" (13).

 

c) A do modlitwy gorącej trzeba przyłączyć jakie umartwienie. Post, mówi święty Chryzostom, jest najskuteczniejszym lekarstwem na wszystkie choroby języka. A tak ile razy na przykład zaklniesz, tyle razy ukąś siebie za język, tyle razy nieznacznie w piersi się uderz, żal wzbudzając, osobliwie w wieczór spać idąc. Tam pilnie porachuj się, wieleś razy zaklął a tyle natenczas zmów Zdrowaś Maryja, uderz się w piersi, ziemię pocałuj, i oduczysz się nałogu tego.

 

d) Czwarty sposób jest częsta spowiedź i Komunia święta, to jest najskuteczniejsze lekarstwo przeciw wszystkim chorobom dusznym. Wchodząc bowiem często w usta i na język nasz Chrystus i Krwią swoją poświęcając je, uwolni od wszelkich niemocy.

 

e) Piąty sposób jest rozważać życie Chrystusa, z jaką On łagodnością i miłością z wszystkimi przestawał, jak pilnie wszystkich zachęcał, aby Go w tej Jego łagodności naśladowali: Discite a me, quia mitis sum et humilis corde, et invenietis requiem animabus vestris. "Uczcie się ode mnie, mówi Chrystus, jakom jest łagodny i pokornego serca, a najdziecie odpoczynek duszom waszym" (14). I pewnie, kiedy Chrystusa pokory i cichości naśladować będziem, który jako Baranek przed strzygącymi milczał, choć najsrożej obwiniony, znieważony, bity i męczony został; łatwo nam od przeklęctwa utrzymać się będzie, i błogosławić tym, którzy nam złorzeczyć będą. A za to zasłużym sobie, iż w dzień ostateczny między ciche policzeni owce usłyszymy ów najpożądańszy dla siebie dekret: Ite benedicti. "Idźcie błogosławieni, osiągnijcie wam przed wieki zgotowane Królestwo Niebieskie" (15). Jeśliby zaś przeciwnie, czego nas Boże uchowaj, w złości zajadłych wilków naśladować będziemy, a jadowitym językiem przeklinać bliźnich naszych, zapewne sami też zostaniem przeklętymi i dekret ów najstraszliwszy na siebie usłyszymy: Ite maledicti in ignem aeternum. "Idźcie przeklęci w ogień wieczny" (16).

 

O Jezu cichy i pokornego serca, przez Twoją nieskończoną łaskawość, ratujże nas od takowej złości, abyśmy przeklęctwy naszymi na takowe przeklęctwo nie zasługiwali, a raczej daj nam, Panie, abyśmy według rozkazania Twego błogosławili złorzeczącym nam niesprawiedliwie, a nikogo z ludzi do złorzeczenia nam nie przywodzili, a tak bezpieczni byli Twego wiecznego i doczesnego błogosławieństwa.

 

–––––––––––

 

 

Nauki Katechizmowe o Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach, na trzy części podzielone, przez X. Michała Ignacego Wicherta, świętej teologii Doktora, plebana Obrytskiego, dyrektora rekolekcji i misji w diecezji Płockiej mówione i do druku podane, a teraz za staraniem X. J. Stagraczyńskiego na nowo wydrukowane. Pelplin 1874, ss. 339-349.

 

Przypisy:

(1) Cf. Psalm. 61, 10.

 

(2) Psalm. 13, 3.

 

(3) Eccl. 3, 11.

 

(4) Exod. 20, 12.

 

(5) Sap. 3, 12. 13.

 

(6) Prov. 22, 15.

 

(7) Prov. 23, 14.

 

(8) Exod. 32, 29.

 

(9) Levit. 20, 9.

 

(10) Sap. 1, 6.

 

(11) Jac. 3, 8.

 

(12) Psalm. 140, 3. 4.

 

(13) Sermo IV de Verbo Domini.

 

(14) Matth. 11, 29.

 

(15) Matth. 25, 34.

 

(16) Matth. 25, 41.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXXII, Kraków 2022

Powrót do spisu treści dzieła ks. M. I. Wicherta pt.
Nauki  katechizmowe

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: