ŻYWOT

 

NAJŚWIĘTSZEJ

 

MARYI PANNY

 

BOGARODZICY

 

JOHANN PETER SILBERT

 

––––––––

 

KSIĘGA DRUGA

 

§. VI.

 

Domowe pożycie Najświętszej Panny i Jej świętego oblubieńca w Nazarecie

 

1. Wnet potem zajęła święta córka Joachima dom i grunta przyległe, co Jej święci rodzice byli zostawili. Dom ten był zwyczajnym pomieszkaniem tej świętej rodziny, resztę zaś dziedzictwa podzieliła na wzór swoich rodziców na trzy części: jedną część poświęciła za zezwoleniem swego świętego małżonka kościołowi, drugą część rozdała szczodrze w ręce ubogich, trzecią zaś oddała pod zarząd świętemu Józefowi, który wziął na się kupno i sprzedaż, jako też potrzebne z ludźmi poza domem obcowanie; gdy tymczasem Najświętsza Panna w miłej spokojności robót domowych pilnowała. Przedziwny spokój panował pod ich szczupłym dachem. Wszystek Jej czas był podzielony na modlitwę i pracę; a sama nawet robota przez modlitwę była poświęconą i osłodzoną. – Józef pilnował swego rzemiosła w warsztacie, który około trzysta kroków odległym był od pomieszkania, a którego miejsce jeszcze po dziś dzień pod imieniem warsztatu świętego Józefa ukazują (1). Na tym miejscu, które później Syn Boski sam pracą rąk swoich poświęcał, robił Jego święty opiekun jarzma, pługi i inne narzędzia rolnicze, albo też oprawiał drzewo na budowlę, i stawiał z niego wiązania dachowe. Często także ścinał sam drzewa, które mu były potrzebne do jego robót (2).

 

2. Oddawał się zaś ten święty i sprawiedliwy mąż tak ciężkim pracom nie dla zysku, lecz ażeby wypełnił przykaz Pana, który na ludzi włożył obowiązek pracy i oraz im nakazał, aby chleb swój w pocie czoła jedli. Albowiem zapłata której za swoje prace żądał, rzadko kiedy była stosowną do natężenia sił jego, a i ten szczupły zarobeczek podzielał między ubogich.

 

3. Ale też i jego święta i mądra Towarzyszka, jak Salomon o Niej przepowiedział: "chleba próżnując nie jadła, ale przepasała biodra swoje, a rękę swą ściągnęła do mocnych rzeczy. Palce Jej ujęły wrzeciono, szukała wełny i lnu i robiła dowcipem rąk swoich" (Przypow. 31). Według zwyczaju wielu niewiast szlachetnych na Wschodzie, przyodziewała swego świętego małżonka, a potem swego jedynaczka materiami, które swą ręką wyszywać nauczyła się w domu kościelnym. Żadna z córek izraelskich nie była tak roztropną, żadna tak pracowitą i tak troskliwą w zarządzie swego domu. Pracowała oświeconym rozumem i w świętej obecności Boga, i sporządzała własnymi rękami cokolwiek Jej dom potrzebował. Dlatego też pozyskała Jej chwalebna a ustawiczną modlitwą poświęcona pilność tak wielkie błogosławieństwo, że z swego zarobku mogła tak hojne jałmużny rozdawać. Albowiem jak tenże sam mądry król o Niej powiedział: "rękę swą otworzyła ubogiemu, a dłonie swe ściągnęła ku niedostatecznemu" (Przypow. 31, 20).

 

4. Szlachetna córka Dawida nie sądziła się być tym poniżona, że z osłoną na twarzy jak córki patriarchów, sama chodziła do studni po wodę, i takową w kamiennym dzbanku na głowie do swojego domku nosiła. Jeszcze dotychczas ukazują w Nazarecie studnię Maryi, z której według starodawnego, ciągle trwającego podania Najświętsza Panna na swoją potrzebę wodę czerpała. Podobnie nie wzdragały się Jej delikatne ręce w żarnach, jakich w każdej nawet najznakomitszej familii izraelskiej używano, mieć zboże na chleb i inne domowe pieczywa, ani też odbywać inne pomniejsze i niższe zatrudnienia domowe. Albowiem Jej serce Bogu całkiem poddane stosowało się w świętej roztropności do okoliczności, w których Ją Najwyższy postawił, i dopełniała wszystkie obowiązki z nich pochodzące z przedziwną wiernością, miłością i dokładnością.

 

5. Nie bez pobożnego dowcipu uważa pewien pisarz tegoczesny (Orsini, La Vierge, str. 131) że Jezus, co był świadkiem świętej pracowitości swej Matki a Panny, nieraz w podobieństwach swoich miał Ją na myśli; i że te Jej pojedyncze zatrudnienia w powieściach ewangelicznych znajdują się zawarte. Stąd owa pilna niewiasta, co trochę kwasu w trzech miarach mąki zakrywa, swój dom z największą troskliwością wymiata, aby zgubę swą znalazła – i starą suknię z oszczędnością łata. Znajduje także Boski Nauczyciel na zalecenie czystości serca przykład w ochędóstwie tej, która po wierzchu i wewnątrz kubek obmywała, ba nawet w pochwale owej wdowy, która nie ze swojej dostateczności, ale ze swego ubóstwa dwa szelążki do skarbony kościelnej rzuca, zdaje się mieć na myśli swą matkę.

 

6. Sposób życia tych świętych panieńskich małżonków był pojedynczy, skromny i patriarchalny. Dopiero około wieczora, kiedy Jej święty małżonek powrócił od pracy, zastawiała Maryja swój stół wiejski (3), i stawiała na nim pojedyncze potrawy, które sama sporządzała; a często składał się obiad według pory roku, z mleka i fig albo innych owoców. Albowiem zawsze mieli oni na oku mierność, tę matkę cnót świętych przy swym posileniu, które niebieskie rozmowy i dziękczynienie smaczniejszym czyniły. Dlatego też ich umysły święte były zawsze trzeźwe, zawsze wyższe nad poziomość, a nigdy im obiad nie przeszkadzał unosić się do rozważania rzeczy najwyższych. Święty spokój, który w sercach ich przebywał, objawiał się przez nadziemskie przemienienie na ich twarzach; a ktokolwiek ich zobaczył, mniemał widzieć niebieskie postacie, i czuł się być pociągnionym przedziwnie do pobożności; a święci aniołowie, których Najwyższy na ich obronę przeznaczył, pociągani bywali przy wejrzeniu na tak wysoką świętość do błogosławionego zachwycenia, i wychwalali Najwyższego, który w nich ludzką naturę do tak podziwienia godnej wysokości wyniósł.

 

–––––––––––

 

 

Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy. Przez J. P. Silbert. Przekład Ks. M. K., Lwów 1845, ss. 56-59.

 

Przypisy:

(1) Święta Helena kazała na tym miejscu postawić kościół, którego po dziś dzień Maurowie na meczet używają. Nie chcieli oni sprzedać go zakonnikom z Nazaretu, chociaż go nad jego wartość przepłacić chcieli. (Voyages de I. C., p. 88).

 

(2) Święty Justyn, jeden z pierwszych Ojców, zapewnia w swoich rozmowach z Żydem Tryfonem, że Syn Boski swemu opiekunowi w robieniu jarzem i pługów dopomagał. I tak samo mówi też późniejszy święty Ambroży, że święty Józef drzewa ścinał i oprawiał, domy budował i inne roboty tegoż rodzaju robił.

 

(3) Było to u Żydów zwyczajem, że właściwy obiad dopiero około wieczora odprawiali. Dlatego też w Ewangeliach tyle razy bywa mowa o wieczerzy! (Mk 6. Łk. 14. Jan 12 itd.). Tylko jeden raz jest mowa o obiedzie w południe (Mt. 22, 4).

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXIX, Kraków 2019

Powrót do spisu treści książki J. P. Silberta pt.
Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: