ŻYWOT

 

NAJŚWIĘTSZEJ

 

MARYI PANNY

 

BOGARODZICY

 

JOHANN PETER SILBERT

 

––––––––

 

KSIĘGA DRUGA

 

§. V.

 

Tajemnica tegoż panieńskiego małżeństwa

 

1. Przedziwne były zamiary Opatrzności Boskiej przy zaślubieniu Najświętszej Panny. Wypełniło wprawdzie zgromadzenie kapłanów i krewnych co do litery zakon; atoli nie zgłębiło przepaści Boskiej Mądrości, która swym odwiecznym wyrokiem postanowiła, aby tajemnica Panny co miała Boga Emanuela porodzić, pod zasłoną panieńskiego małżeństwa była ocaloną. Albowiem chciał Najwyższy zasłonić przed oczyma czarta tajemnicę panieństwa Maryi, aby ten przeklęty duch pozorem uczciwego małżeństwa omamiony, w małżonce nie poznał owej przyobiecanej Panny, z której liliowego łona Boski Zbawiciel miał się na świat zjawić. Lecz Boska Mądrość nie dlatego to uczyniła, jakoby się miała obawiać, że w doprowadzeniu do skutku swoich zamiarów znajdzie przeszkody od księcia tego świata, ale dlatego, że chciała przez utajenie tym skuteczniej pychę i złość piekła pokonać, gdyż sam szatan w swej niewiadomości użył wszystkiego na przyczynienie się do tajemnicy krzyża.

 

2. Także niezbędnie potrzeba było tego, żeby Maryja mężowi z pokolenia Dawida została zaślubioną, aby przez wywód rodu Józefowego niezaprzeczonym sposobem udowodnione zostało pochodzenie Jezusa według swego człowieczeństwa z domu Dawidowego. Dlatego też Józef w Ewangeliach świętych zowie się Jej mężem. Tak bowiem mówi św. Mateusz: "A Jakub zrodził Józefa męża Maryi"; – dalej: "A Józef mąż Jej będąc sprawiedliwym"; i znowu: "Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki twej!" (Mt. 1, 16. 19. 20). Tak samo mówi też św. Ewangelista Łukasz: "Szedł też i Józef od Galilei z miasta Nazaret z Maryją małżonką brzemienną!" (Łk. 2, 4. 5). Potrzeba było, mówi św. Bernard, aby się zwał Jej mężem; albowiem tego wymagała niezbędnie święta tajemnica, aby go za takiego trzymano; a i on też dla swojej wielkiej świątobliwości na to sobie zasłużył, iżby wprawdzie nie był ojcem Zbawiciela, żeby go jednak za takiego miano, ażeby świat myślał że on jest Jego ojcem, jak to też Ewangelista święty poświadcza: "A Jezus poczynał być jakoby we trzydziestu latach jako mniemano syn Józefa" (Łk. 3, 23). – Jednakże potrzeba przy tym dobrze uważać, że się Maryja, aby to panieńskie małżeństwo oznaczyć, zawsze tylko "poślubioną" czyli narzeczoną Józefa zowie. Tak bowiem czytamy u Mateusza świętego: "Gdy była poślubiona matka Jego Maryja Józefowi" (Mt. 1, 18); u Łukasza zaś: "I posłan jest anioł Gabriel do Panny, poślubionej mężowi, któremu imię było Józef" (Łk. 1, 26. 27); i na koniec: "Szedł też i Józef z Maryją poślubioną sobie małżonką brzemienną" (Łk. 2, 4. 5).

 

3. Niemniej też było potrzeba, aby panieńskie porodzenie było osłonione cieniem uczciwego małżeństwa, żeby tym sposobem Panna została ocalona. Albowiem gdyby niewiernym, zawsze sprzeciwiać się lubiącym Żydom tajemnica ta tylko na myśl przyszła była: jakichże sprośnych domysłów nie byłaby się domyślała ich ciekawość? Zapewne byliby panienkę tę wyśmiali i wyszydzili, a w swym okrucieństwie byliby się może aż na Jej ukamienowanie targnęli. Albowiem już tenże sam święty Bernard nader prawdziwie mówi: "Jakżeby oni byli kiedy milczącej, w macierzyńskim żywocie ukrytej prawdzie uwierzyli, którą później wzgardzili, gdy głośno w kościele do nich przemawiała. Czegoż by z nią teraz nie byli zrobili, gdy się jeszcze nie objawiła światu, kiedy się na nią zuchwale targnęli, gdy nawet cuda czyniła?". Prawda, mógłby był Bóg uczynić cud jaki na ukrycie tej świętej tajemnicy i przed światem i nieczystymi duchami; lecz ponieważ On nie tylko wszechmocnym jest, ale też i nieskończenie mądrym, zostawił te rzeczy w ich zwyczajnym porządku i tak to zrządził, że wszystek lud izraelski, nie zgłębiając przepaścistych tajemnic Boskich wiedział, iż Jezus jest synem Dawidowym; jakoż rzeczywiście syna Najświętszej Panny tym imieniem nazywali.

 

4. Nareszcie chciał nasz najwyższy Kapłan, jak to Apostoł wspomina, stać się nam podobnym, i był we wszystkim kuszonym, oprócz jednego grzechu (Hebr. 4, 15). Chciał doświadczać ludzkich słabości i przejść przez wiek dziecięcy, a przeto poddać się także konieczności żądania od ludzi pomocy. Dlatego więc potrzebowało Jego święte dzieciństwo obrońcy i opiekuna; podobnie jak Jego Matka a Panna (zwłaszcza w czasie Jej ucieczki do Egiptu) pocieszyciela i wspomożyciela potrzebowała. Te są najszczególniejsze powody, dla których Najświętsza Panna z rozporządzenia Boskiego musiała być zaślubioną. Święty Augustyn dodaje jeszcze inną przyczynę tego zaślubienia panieńskiego, gdy mówi: "Matka Pana naszego, będąc zaślubioną była oraz panną; ażeby w Jej osobie nie tylko dziewictwo, ale też i małżeństwo uczczonym zostało, na odparcie zarzutów kacerzy, którzy jedno albo drugie potępiają".

 

5. Maryja poddała się woli Boga i rozkazaniu tych, którym według Jego rozporządzenia winna była posłuszeństwo, we wszelkiej pokorze i niezachwianej ufności w pomocy Jego. Nie wahała się pojąć za małżonka prostego i ubogiego cieślę. Albowiem w Izraelu miał szacunek każdy rzemieślnik, a pochodzenie Józefa, który równie jak i Ona dwudziestu trzech królów między przodkami swymi liczył, zrównało w oczach świata nierówność innych stosunków, które by może kto między nimi spostrzegał. Atoli niezmiernie wyższa nad wszelkie mniemanie przemijającego świata, uważała Najświętsza Panna małżonka, którego Jej Pan sam nadał, za pana swego, była mu posłuszna we wszelkiej pokorze swojego serca jako Bogu samemu, dla którego jedynie była mu posłuszną, i w nim, jako swym najwierniejszym przyjacielu i obrońcy swojej młodości położyła całe swe zaufanie.

 

6. Zaraz po swoim przybyciu do Nazaretu otworzywszy swe usta czysta Dziewica, szczególną łaską Boga wewnątrz pokrzepiona, rozpoczęła następującą rozmowę ze swoim świętym małżonkiem: (Maria z Agredy, Miasto Święte, Cz. 2, księga 2, rozdz. 32) "Mój panie! mój oblubieńcze! wiele i wielkie mamy do tego powody, ażebyśmy Boga Izraelowego, Stwórcę naszego, chwalili i uwielbiali, którego wyroki i rozporządzenia są niewybadane, a którego dobroć nie zna granic; że On z wysokości miłosierdzia swego na nas wejrzał, i nas do swojej szczególnej posługi wybrał! Ja się daję być winną za największą dłużnicę Jego nad wszelkie inne stworzenia; albowiem ja, któram mniej od innych zasłużyła, bez porównania więcej niż one z Jego łaski otrzymałam. Już to w mojej najpierwszej młodości poznałam tę prawdę w Jego świetle, i dlatego też poświęciłam się z duszą i z ciałem Najwyższemu na Jego żywe całopalenie, i poślubiłam Mu moją wieczną czystość. Lecz me serce powzięło ku Tobie zaufanie, że się Ty temu mojemu poślubieniu nie zechcesz sprzeciwiać, ale owszem, jako Jego wierny sługa, dopomożesz mi zachować je wiernie i do skutku przyprowadzić. We wszystkim innym zaś uważaj mię za swoją wierną służebnicę, która Cię czcić, miłować, i w wszystkich rzeczach według rozporządzenia Bożego służyć Ci będzie. Potwierdź więc mój ukochany małżonku, ten mój święty zamysł Twym zezwoleniem, aby Bóg takowy jako miłą i wdzięczną ofiarę przyjąć raczył, i nam wiecznych dóbr użyczył, które są celem naszej nadziei i naszego życzenia".

 

7. Na te słowa uczuł Józef, czysty sługa Pański, że jego serce błogosławiona radość przenikła. "Maryjo! moja małżonko, odpowiedział, Ty uprzedzasz Twym oświadczeniem swych czystych i całkowicie świętych myśli moje myśli. I ja także poczuwam się więcej nad wszystkich innych ludzi do wdzięczności wiecznej względem Pana naszego, Boga; albowiem On mię od dawna swym prawdziwym światłem powołał do miłowania Go w szczerości i niewinności serca. Wiedzże więc, moja najmilsza żono, że ja sam już od wielu lat ślubowałem także służyć Bogu w dozgonnej czystości, i że ja także mam przedsięwzięcie dochowywać mego ślubu niezmiennie. Zatem przyobiecuję w Jego Boskiej obecności dopomagać Ci ile w mocy mojej jest, abyś Najwyższemu w doskonałej czystości służyła. Zresztą będę Ci za Jego łaskę najwierniejszym sługą i towarzyszem; i proszę Cię oraz, abyś mię uważała za Twego prawdziwego przyjaciela i brata".

 

8. W czasie tej bogobojnej rozmowy utwierdziły się obojga serca przedziwnie w świętej czystości, i zapaliły się niewypowiedzianie do miłowania Boga, a święte ich dusze rozradowały się błogim weselem. Józefa zaś napełniło nowe światło: zdumiewał się nad przedziwną a cudowną pokorą, mądrością i czystością dziewicy, i wychwalał bez przestanku Pana, że go uczynił godnym takiej towarzyszki, która aniołów nieba w świętej miłości Boga starała się przewyższyć. Patrzał na swą święta małżonkę z głębokim uszanowaniem; a Jej wejrzenie zapalało mu serce do coraz większej Boskiej miłości i świątobliwości.

 

–––––––––––

 

 

Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy. Przez J. P. Silbert. Przekład Ks. M. K., Lwów 1845, ss. 51-56.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXIX, Kraków 2019

Powrót do spisu treści książki J. P. Silberta pt.
Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: