ŻYWOT

 

NAJŚWIĘTSZEJ

 

MARYI PANNY

 

BOGARODZICY

 

JOHANN PETER SILBERT

 

––––––––

 

KSIĘGA DRUGA

 

§. IV.

 

Zaślubienie Najświętszej Panny z świętym Józefem

 

1. Najświętsza Panna skończyła już rok czternasty, i była zakwitła młodością jak owa róża z Jerycho. Umyślili zatem kapłani Pańscy pod których zarządem zostawała, wydać Ją według prawa zakonu za męża z Jej pokolenia. Najczystsza Panna ulękła się mocno, dowiedziawszy się o tym; prosiła więc, jakby o największą łaskę, o to pozwolenie, aby jako ostatnia z służebnic Pańskich życie swoje całe w kościele przepędzać mogła. To Jej postanowienie wprawiło tych opiekunów, którzy o Jej przyszłości mieli rozstrzygnąć, w niemałe podziwienie; albowiem ta czysta i święta dusza była dla nich zapieczętowaną księgą, a nie mogli się nigdy podnieść do wysokości tej anielsko czystej cnoty, która dla nowego przymierza była zachowana. Nadto sprzeciwiało się także postanowienie Najświętszej Panny zakonowi, który przekleństwo rzucił na niepłodność; a potem uchodziło to także za bezbożność pomiędzy ludem izraelskim, jeżeliby ktoś dopuścił wymrzeć pokoleniu swojego ojca, i zrzekł się nadziei liczenia Mesjasza pomiędzy swymi potomkami.

 

2. W tym ciężkim utrapieniu uciekła się zasmucona Dziewica do modlitwy, i błagała wśród głębokich westchnień swego serca do Najwyższego, aby raczył ochraniać Jej ślub, który z natchnienia Jego Ducha uczyniła, i aby tego nigdy nie dopuścił, iżby kiedy miała być zaślubioną ziemskiemu mężowi. Atoli zdawało się, jakoby tym razem niebo było zamknięte, i jakoby Jej modlitwa nie przecisnęła się przez obłoki; ale owszem usłyszała w głębi swojego serca ten głos Pański, ażeby ustawę zakonu wypełniła, i wyrokowi arcykapłana a swego opiekuna, kapłana Zachariasza poddała się ochotnie. Uwielbiając przeto niezbadane wyroki Najwyższego, ucałowała anielsko-czysta Dziewica rękę Pańską, i przebyła to ciężkie doświadczenie z świętym poddaniem się woli swojego Twórcy. Z tym wszystkim nie traciła bynajmniej nadziei w łasce wszechmocnego Boga; ale równo jak Jej nadpradziad Abraham miała nadzieję przeciw wszelkiej nadziei, a Pan nie podał tego pokornego poddania się swojej woli, i Jej niezachwianej w sobie ufności na pohańbienie.

 

3. Tymczasem jednak na przedstawienia św. Zachariasza naradzali się kapłani izraelscy, czyliby się nie można przychylić do prośby dziewicy, albowiem już od dawna zdumiewali się nad Jej cnotami, i wszyscy uwielbiali Ją jako cudowny kwiat w ogrodzie Pańskim i jako prawdziwie świętą ozdobę ludu izraelskiego. Lecz im lepiej się zastanawiali nad tą rzeczą, tym widoczniej ukazywała się im niemożność zezwolenia na Jej żądanie. Albowiem była Ona ostatnią latoroślą swego szczepu, a do tego także dziedziczką. A w takim razie wyraźnie żądało prawo Mojżeszowe, ażeby Ją zaślubiono mężowi tego samego pokolenia, któremu przyłączyło się i to, że w prostej linii z domu i familii Dawida pochodziła; a ponieważ według wszelkich przepowiedzeń proroków, bliski był już czas Mesjasza, poczytaliby to sobie byli za zbrodnię, gdyby pannie z tego domu i pokolenia taką wolność zostawili.

 

4. Uchwalili zatem jednomyślnie zachować rozporządzenia Boskie w zakonie; arcykapłan zaś oznajmił Najświętszej Pannie to postanowienie. Słysząc tę opowieść Najświętsza Panna zarumieniła się wstydem, i odpowiedziała mu z nadzwyczajną skromnością, że lubo od pierwszej Jej młodości było Jej stałym przedsięwzięciem, aby Panu w ciągłej czystości służyła; to jednak nie chce się sprzeciwiać Najwyższego woli, którą On Jej przez usta jego zapowiada. Wszelako pomimo tego pomnożyła swe modły i łzy gorące, i kołatała postem i uczynkami pokuty do wrót Najwyższego, i nie przestała błagać Jego wszechmocnej dobroci, aż Jej prośby i westchnienia zostały wysłuchane. Pan przyobiecał Jej na wewnętrznej modlitwie, że Jej ślub uczyniony ochraniać będzie, i że Jej świątobliwego i sprawiedliwego męża pośle, który tenże będzie ochraniał i stanie się dla Niej w tej ziemskiej pielgrzymce podporą i pociechą.

 

5. W przeciągu tym zwołali kapłani Pańscy, w porozumieniu z najbliższymi krewnymi panny, młodych mężczyzn z pokolenia Judy, a z domu Dawidowego, ażeby uczynili wybór według woli i upodobania Najwyższego. Dziewica wyrównywała w piękności aniołowi Bożemu; poczytywano Ją za nader cnotliwą; wiadomo też było, że pochodziła ze szlachetnego domu i że przewyborne wychowanie odebrała w domu kościelnym; oprócz tego była także dziedziczką, której rodzice majątek pomierny zostawili; a ponieważ było zwyczajem w narodzie, że oblubieniec dawał posag oblubienicy, a bardzo rzadko kiedy wiano z nią odnosił: przeto nie było się czemu dziwić, że każdy ze zgromadzonych młodzieńców poczytywał sobie za największe szczęście pozyskać rękę młodej córki Dawida.

 

6. Zeszli się także zalotnicy w niemałej liczbie z pokolenia Jesse; a znajdowali się pomiędzy nimi nadobni, bogaci i znakomici młodzieńcy, jako też młodzi mężowie z najszlachetniejszych domów i inni statecznego wieku. Do tych ostatnich należał Józef, syn Mathana, na którego twarzy powaga i bojaźń Boża jaśniała. Ale nie śmiał on się zbliżyć; uważał się za niegodnego takiej panny; wszakże nawet tylko na wyraźne wezwanie arcykapłana stawił się, gdyż od młodocianych lat poświęcił się czystości, żył zawsze powściągliwie i świątobliwie, i równie jak Najświętsza Panna to przedsięwzięcie sobie ułożył, że Bogu w nieprzerwanej czystości będzie służył.

 

7. Gdy więc wszyscy zgromadzeni stanęli w przystanku kościelnym, wezwali razem z kapłanami pomocy Najwyższego, który kieruje ludzkimi losami, aby tym wyborem Duch Boży zarządzać raczył. Potem przystąpiono do samego wyboru, który też oblubieńca los oznaczył. Tak tę rzecz opowiadają święci Hieronim, Grzegorz z Nazjanzu i Nicefor. Lecz co podziwienia godnym jest, to jest to, co tenże sam Hieronim św. a oprócz niego jeszcze inni Ojcowie święci: Eustachiusz, Epifaniusz i Grzegorz Nissejski, według starodawnej powieści głoszą, która się także w historii góry Karmelu utrzymała. Według tej zaś powieści rozporządził Duchem Bożym natchniony arcykapłan tak, jak niegdyś Mojżesz z rozkazu Pańskiego uczynił. To jest, kazał on każdemu z obecnych zalotników, aby mu suchą różdżkę migdałową z napisem imienia swego własnego podali; różdżki te położył potem wszystkie razem na ołtarzu, i błagał Pana Zastępów, aby rozkazał zazielenić się różdżce tego, którego On sam za oblubieńca Pannie przeznaczył. Gdy zatem na drugi dzień arcykapłan przystąpił do ołtarza, a oto sucha gałązka Józefa, syna Mathanowego zazieleniła się i wydała kwiat i owoc, jak niegdyś różdżka Aaronowa, którego Pan za arcykapłana obrał sobie. Ta sama powieść donosi, że się nad kwitnącą różdżką Józefa Duch Pański w widomej postaci gołębia ukazał, przez co wypełnił się ów wyrok proroka: "I wynijdzie różdżka z korzenia Jesse, a kwiat z korzenia jego wyrośnie, i odpocznie nad nim Duch Pański" (Iz. 11, 1-2). I mamyż się tu temu jakby czemu niepodobnemu dziwować, gdy Pan na ochronę Tej, która miała porodzić prawdziwego i wiecznego Arcykapłana, to samo uczynił, co uczynił na oznaczenie doczesnego arcykapłana, który Go w zakonie miał wyobrażać?

 

8. Zaślubiono więc Najświętszą Maryję Pannę ze świętym i sprawiedliwym mężem, którego Najwyższy na Jej ochronę wybrał, i powróciła z nim potem nazad do Nazaretu, który kiedyś będąc dopiero trzechletnim dzieckiem opuściła. Z wzruszonym sercem i ze łzami w oczach opuściła świątynię Pańską; pożegnała się z rówiennicami swymi, podziękowała kapłanom i mistrzyniom; prosiła ich o błogosławieństwo, i odjechała wśród cichego rozmyślania nad zrządzeniami Boga w towarzystwie najbliższych krewnych do Galilei, gdzie ze swoim świętym małżonkiem w Bogu ukryte życie prowadziła.

 

–––––––––––

 

 

Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy. Przez J. P. Silbert. Przekład Ks. M. K., Lwów 1845, ss. 47-51.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXVIII, Kraków 2018

Powrót do spisu treści książki J. P. Silberta pt.
Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: