ŻYWOT

 

NAJŚWIĘTSZEJ

 

MARYI PANNY

 

BOGARODZICY

 

JOHANN PETER SILBERT

 

––––––––

 

KSIĘGA DRUGA

 

§. II.

 

Jej cnót wysoka świetność

 

1. Łatwiej byłoby morze wyczerpnąć, niżeli wyliczyć cnoty Najświętszej Panny, które Ona bez przestanku w świątyni swojego serca Bogu ofiarowała. Posiadała bowiem cnoty, które teologowie wlanymi zowią, a które się do Boga samego odnoszą, to jest: wiarę, nadzieję i miłość w najwyższym stopniu. A jeżeli światło łaski tak Ją oświecało, że objawione prawdy i tajemnice Boskie jakby oczyma widziała, to przecież była Ona jeszcze pielgrzymującą w tym życiu, ćwiczyła się w wierze i była w niej niezachwianą, aż weszła do błogosławionego widzenia. A jak wielką była Jej wiara, tak mocną była także Jej nadzieja w Bogu. Tę świętą nadzieję okazywała osobliwie w wielu i ciężkich doświadczeniach, którymi Ją Pan prowadził, a które nieporównanie były większe aniżeli doświadczenia wszystkich Jego świętych. Spełnienie przyrzeczeń, które Jej Bóg dał, było dla Niej pewnym zaręczeniem, że się także i wszystkie inne wypełnią, chociażby się też najbardziej zdawało, że się to wszystko na niczym skończy. To nadziei światło tak silnie przenikało Jej serce, że Ją żadne utrapienie nie zmieszało; i dlatego też zowie Ją Duch Święty matką pięknej miłości i świętej nadziei (Ekli. 24, 24).

 

2. Lecz któż podoła zapuścić się w przepaść miłości, którą serce tej Panny pałało? i któryż język śmiertelny zdoła ją opowiedzieć? Ta żywa miłość Boga była w Niej królową, matką, życiem, duszą i pięknością wszystkich Jej doskonałości; podstawą zaś tej nadzwyczajnej miłości było wzniosłe poznanie Boga, które w Niej było tak doskonałym, jakie tylko na tej ziemi kto mieć może; które jednak wszelkie wyobrażenie wszystkich ludzi przechodzi. A jeślić na Boga nie patrzała jeszcze okiem nieosłonionym, to miłość Jej miała tym większą zasługę i pomnażała się z każdą chwilą Jej życia; albowiem miłość ta nie trafiała w Jej sercu na żadną przeszkodę, żadną oziębłość, żadną niedoskonałość. Ona to sama z pomiędzy wszystkich pielgrzymujących stworzeń wypełniała doskonale owo pierwsze i wielkie przykazanie w zakonie: "Będziesz miłował Pana Boga twego, ze wszystkiego serca twego i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkich sił twoich!" (Powt. Pr. 6, 4).

 

3. Ze źródła tych trzech cnót Boskich wypływały rzeki błogosławieństwa na wszystkie cnoty Jej obyczajów, na mądrość, sprawiedliwość, męstwo i mierność, które w Jej sercu jakby cztery dobre nastrojone struny, w Jej życiu przyjemnym wdziękiem przed Panem grały. Bo wszystkie chęci i poruszenia najświętszego Jej serca najprzedziwniej były uporządkowane; wszystkie Jej cnoty jaśniały w najświetniejszej szlachetności, wszystkie były skore, wesołe, skuteczne i ku Bogu jako swemu przyrodzonemu celowi zwrócone. Roztropną i mądrą była Najświętsza Panna w swych słowach i postępkach. Niewiele mawiała; ale Jej mowa była łagodna, pełna świętego namaszczenia, mądrości i skutecznej pociechy; Jej wstydliwość i skromność wydawały z siebie najprzyjemniejszą woń, która serce posilała, a gdziekolwiek tylko weszła, zdawało się, że Jej obecność wszystko poświęciła.

 

4. Wszelako przy tych cudownych łaskach i tych niebieskich cnotach tak głęboko w pokorze ugruntowaną była, jak żadna inna dusza. Zawsze upatrywała w samej sobie tylko przepaść swej własnej nikczemności; uznawała wszystkie swe wysokie zaszczyty za szczere dary Boskiej łaskawości; i zdumiewała się nad tym, jak nieskończona dobroć tak dalece zniżyć się, i tak słabe stworzenie do tak wysokiej godności podnieść mogła. To uczucie, którym się tak głęboko w duszy przejmowała, przemawiało z Niej w owej wzniosłej pieśni, na pochwałę Boga, która się jakby płomienisty strumień z Jej serca wylała: "Wejrzał Najwyższy na niskość służebnicy swojej!". Atoli przekonanie to świetne o swym wywyższeniu bynajmniej nie podnosiło w pychę; owszem im wyższą była Jej dostojność, tym głębszą była Jej pokora; dopełniała Ona najmniejszych nawet ustaw zakonu z doskonałością żadnemu innemu stworzeniu niedostępną; pościła często i surowo; odmawiała sobie wszystkiego, cokolwiek by Jej smakowi i innym zmysłom mogło być przyjemne; podejmowała najuciążliwsze roboty, najprzykrzejsze uczynki miłosierdzia, i wykonywała (nie będąc wcale bogatą w doczesne majętności, z tej trochy, co przez swoją mierność oszczędziła) uczynki miłosierdzia, którym się aniołowie Boscy, jedyni ich świadkowie dziwili.

 

5. Ponieważ Jej dusza najświętsza nie była niczym roztargnioną, a wszystkie Jej myśli do Jej wiecznej miłości jakby do średniego punktu zmierzały, całe tedy Jej życie było nieustanną modlitwą, czyli raczej ciągle trwającym aktem miłości, którą nawet sen nigdy nie przerywał. Albowiem Ona to była ową świętą oblubienicą, która przez usta Salomona rzekła: "Ja śpię; a serce moje czuwa!" (Pieśń Salom. 5, 2). Żaden człowiek, mówi święty Ambroży, nie posiadał daru rozmyślającej modlitwy w wyższym stopniu; a co o cudownych łaskach, zachwyceniach, zjawieniach, widzeniach i objawieniach, którymi czasem Bóg wielkich świętych na wewnętrznej modlitwie raczył zaszczycać, czytamy, to tej niebieskiej gołębicy było coś zwyczajnego. Albowiem wysoko nad wszystkie stworzenia wzbijała się Ona aż do Boskiej światłości, i więcej tajemnic Bożych było wiadomo królowej proroków, aniżeli wszystkim świętym wieszczom ludu izraelskiego, którzy tylko po części widzieli z tego, cokolwiek światu mieli przepowiadać. Albowiem Ona, na której się wielka część Jej proroctw spełnić miała, patrzała, jak Apostoł pisze, otwartym obliczem na chwałę Pańską, i w toż wyobrażenie przemienianą bywała od Ducha Pańskiego (2 Kor. 3, 18).

 

–––––––––––

 

 

Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy. Przez J. P. Silbert. Przekład Ks. M. K., Lwów 1845, ss. 39-42.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXVIII, Kraków 2018

Powrót do spisu treści książki J. P. Silberta pt.
Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: