ŻYWOT

 

NAJŚWIĘTSZEJ

 

MARYI PANNY

 

BOGARODZICY

 

JOHANN PETER SILBERT

 

––––––––

 

KSIĘGA PIERWSZA

 

§. VI.

 

Przedziwna świątobliwość Najświętszej Panny, w samym Jej dzieciństwie

 

1. Prawo Mojżeszowe przykazywało, aby niewiasta, która by porodziła córkę, przez dwa tygodnie za nieczystą była uważaną; a po upływie tego czasu nie mogła ona jeszcze przez dni 66 wejść do kościoła. Gdy te dni upłynęły, obowiązaną była stosownie do tegoż zakonu ofiarować za swe oczyszczenie baranka na całopalenie, i jedno gołębię lub też synogarlicę jedną za grzechy. Dar ten ofiarny wręczała kapłanowi, który się potem za nią modlił; i tym to sposobem stawała się położnica uczestniczką oczyszczenia prawem przepisanego. Z największą tedy wiernością wypełniła świątobliwa Anna ten przepis zakonu i ponowiła potem swój ślub, który z swym mężem społecznie uczyniła, to jest: że to święte dziecię czasu swojego poświęcą Panu na usługi w kościele Jego. Ale i Maryja sama ofiarowała się i poświęciła w tym samym czasie Panu z całej swej duszy i serca. Bo choć według powszechnych ustaw natury przechodziła przez wszystkie niedołężności dziecinne, jednakże to Jej niemowlęctwo cudownym łaskom, którymi Ją Najwyższy na wstępie do istnienia przyozdobił, w Jej Najświętszym Sercu żadnej zapory nie stawiało; i w całym Jej życiu nie było ani jednej chwili, w której by nie pomnażała się w łasce i mądrości.

 

2. We wszystkich Jej poruszeniach, kierował Nią Duch Przenajświętszy; i nader uważnym było Jej wewnętrzne ucho na głos Jego. Ognista ku Bogu miłość, z którą wszystkim Jego natchnieniom odpowiadała skutecznie, przyozdabiały nawet Jej najmniejsze dziecinne zabawy wysoką doskonałością. W światłości Jego poznawała wiele wysokich tajemnic; i w tych dniach niemowlęctwa, w których inne dzieci ludzkie zaledwo dopiero o tym wiedzą, że żyją, rozmawiała Ona już w duchu z Najwyższym; zatapiała się w Jego przepaści, dziękując oraz Jego Majestatowi za tak przedziwne zniżenie się, i uznawała się przy tym za Jego nieograniczoną dłużnicę, i poświęciła się Mu bez ustanku z wszystkimi skłonnościami i siłami swojego serca na wieczną ofiarę.

 

3. Świętobliwi rodzice zdumiewali się nad tak wysoką doskonałością swojego dziecięcia, nad przyjemną łagodnością, świętą statecznością i nad niebieską mądrością, która już w pierwszych słowach dawała się słyszeć. Samo Jej wejrzenie napełniało ich serce błogosławioną radością, i pobudzało ich mocno do pochwalenia Boga. Spostrzegali jak się łaska w tym młodziuchnym sercu niby wyczerpnęła; jak każde Jej słowo tchnęło niebieską miłością; jak swoje rączęta wyciągała wdzięcznie do gorącej modlitwy i dzieł pokory; i z jak lękliwym żądaniem szukała we wszystkich rzeczach Boskiego upodobania. Równie jak niegdyś Obed Edom, co Arkę Pańską w domu swoim mieścił, we wszelkiej majętności był pobłogosławionym, pomnażali się też znacznie błogosławieni rodzice obecnością tego niebieskiego dziecięcia w świętobliwości; ale wiedzieli o tym dobrze, że ten skarb święty był im tylko do czasu oddany, i że się Pan od nich dopomina wypełnienia ich ślubu, to jest, ażeby Ją w Jego świętym kościele Jemu samemu nieodzownie poświęcili.

 

4. A nie za długo też zbliżył się ten czas, w którym Joachim i Anna mieli się rozłączyć z tym świętym dziecięciem, które było ich jedyną pociechą i kochaniem w tym życiu na ziemi. Boleść i miłość pospołu przeszywały ich serca przy wspomnieniu na to rozłączenie. Uczucia ich równały się tym, które przenikały serce Abrahama wtenczas, gdy już miał zabić Panu na ofiarę swego jedynego, najmilszego syna. Maryja widziała ich smutek i boleść; sama kochała swojego ciała rodziców miłością pieszczoną i doskonałą, i błagała Pana, aby złagodził ich smutek i boleść; lecz sama pragnęła gorącym sercem służyć swojemu Stwórcy w Jego kościele świętym; Jemu samemu żyć, oddychać i całkiem do Niego należeć. Pan zaś, miłośnik dusz wiernych, wysłuchał tę prośbę swej gołębicy wybranej i umocnił serce Jej rodziców do uskutecznienia tej wielkiej ofiary.

 

5. A gdy Maryja rok trzeci życia swego skończyła, udali się święci małżonkowie Joachim i Anna do Jerozolimy, aby tę żywą Arkę Przymierza Panu w Jego kościele na ofiarę złożyli. Na skrzydłach świętej ochoty unosiła się naprzód bieluchna gołębica niebios. Wnijście Jej do kościoła było skromnym i bez okazałości zewnętrznej; atoli nieprzeliczone duchy z nieba świetniły tę uroczystość, a z upodobaniem niewypowiedzianym spoglądał Najwyższy na ten dar najświętszy i najczystszy, który Mu dotąd w kościele Jego był przyniesiony. Wszystkie te trzy święte osoby upadły na swoje oblicze i pokłoniły się nisko Bogu żywemu; rodzice pobożni poświęcili Mu swą córkę w najgłębszym uniżeniu, uwielbianiu i uszanowaniu; Maryja zaś dziękowała Bogu Izraelowemu, że Ją łaską swoją zaszczycić raczył, aby Mu samemu służyła, i ofiarowała się Jemu sama na wieczną służebnicę. Potem oddali Joachim i Anna swoją ulubioną jedynaczkę kapłanowi Bożemu (1); a tenże uczyniwszy za Nią ofiary i modły, zaprowadził Ją do owej części budowli kościelnej, gdzie panny, co Bogu na usługi były poświęcone, brały swe wychowanie, dopóki nie dosięgły owego wieku, w którym by mogły w stan małżeński wstąpić.

 

6. Pożegnanie się ze swoją córką było nader bolesnym dla ukochanych rodziców: obie strony rozłączały się wpośród łez obfitych; a wezwawszy nad Nią błogosławieństwa Najwyższego rozrzewnionym sercem, i poleciwszy Ją wszechmocnej Jego opiece, powrócili nazad do Nazaretu bez najdroższego skarbu swojego serca. Atoli Najwyższy pocieszał ich samotność i umacniał ich łaską Ducha Przenajświętszego; serca ich oddzielił zupełnie od świata, i zwrócił wszystkie ich myśli i całe ich pragnienie do błogosławionej ojczyzny niebios, gdzie nie masz rozłączenia po wszystkie wieki.

 

–––––––––––

 

 

Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy. Przez J. P. Silbert. Przekład Ks. M. K., Lwów 1845, ss. 31-34.

 

Przypisy:

(1) Święty German, patriarcha konstantynopolitański i Grzegorz z Nikomedii, są nie bez przyczyny tego zdania, że ów kapłan, co Najświętszą Pannę do grona młodych córek, które Panu w kościele służyły, przyjął, był święty Zachariasz. Bliskie jego powinowactwo z Joachimem i Anną, niemniej znamienita jego godność pomiędzy kapłanami, jako też czuła miłość i przychylność Najświętszej Panny do niego i jego małżonki Elżbiety, nadają temu mniemaniu wysoki stopień podobieństwa do prawdy. Nawiedzenie i trzymiesięczny pobyt Najświętszej Panny w domu Elżbiety, każą się dorozumiewać o nader przyjacielskich stosunkach pomiędzy obiema stronami. Zdaje się także, że Ją Elżbieta w pomieszkaniu kościelnym często odwiedzała.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXVIII, Kraków 2018

Powrót do spisu treści książki J. P. Silberta pt.
Żywot Najświętszej Maryi Panny Bogarodzicy

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: