ŻYWOT

 

PANA NASZEGO

 

JEZUSA CHRYSTUSA

 

SYNA BOŻEGO

 

JOHANN PETER SILBERT

 

––––––––

 

§. XXVII. Nawiedzenie Nikodema w nocy

 

1. Ewangeliści nie dają nam bliższego opisu cudów, które Jezus poczynił w czasie przaśników; tymczasem skutkowały one tak dzielnie na umysłach, że nawet jeden z czelniejszych faryzeuszów, i książę żydowski imieniem Nikodem w Niego uwierzył. Albowiem Pan nie czynił cudów, jak niegdyś Eliasz i inni prorocy, którzy jako słudzy Boga występowali. On takowe działał we własnym imieniu. Rozkazał, a chorzy stali się zdrowymi; umarli zaś żywymi; ba nawet sami źli duchowie drżąc, uznawali Jego Bóstwo.

 

2. Takci na widok Jego cudów uwierzyło w Niego wielu rzetelnie myślących. Jednak nauczyciele zakonu, arcykapłani i faryzeusze, którzy będąc w cielesnościach zatopieni, takiego mesjasza oczekiwali, któryby dawną świetność państwa żydowskiego przywrócił, Rzym dumny ukorzył, a ich samych zdobyczami zbogacił, omackiem chodzili w samym świetle tych cudów. Pokorny, skromny, litościwy, święty mesjasz odpierał ich swym ubożuchnym życiem, a jeszcze silniej świętością swego postępowania; On przyobiecywał tylko dobra duchowne, które oni wyśmiewali, i lekce sobie ważyli i odciągał ich od występków. Lecz to wznieciło ich nienawiść i zazdrość ku Niemu, w której Go też aż do samej będą prześladować śmierci.

 

3. Z tym wszystkim jednak rzetelny i bogobojny Nikodem, który był członkiem wysokiej rady, i dla swojej poczciwości w wielkim u narodu zostawał znaczeniu, nie mógł być ślepym na cuda, które Jezus działał. A lubo jeszcze nie śmiał publicznie wyznać Jezusa mesjaszem, to przecie nie oświadczał się też przeciwko Niemu; ba nawet on umyślił sobie, aby się o posłannictwie Tego nadzwyczajnego męża przekonać, odwiedzić Go po kryjomu. Przyszedł zatem w nocy do Jezusa i rzekł Mu: "Rabbi! wiemy, iżeś przyszedł od Boga Nauczycielem: Bo żaden tych znaków czynić nie może, które Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był" (Jan. 3, 2). – Wyraz ten "wiemy" okazuje, że także inni wiedzieli, co o Jezusie rozumieć powinni byli, lecz że tego wiedzieć nie chcieli, toteż i grzechu przeciw Duchowi Świętemu stali się winnymi; gdyż się sprzeciwiali uznanej prawdzie.

 

4. Jezus przyjął łaskawie tego poczciwego, ale lękliwego mistrza w Izraelu, i odkrył mu całą tajemnicę swego posłannictwa Boskiego; jednakże dodał, że do wnijścia do królestwa Bożego, jest odrodzenie się potrzebne. Nikodem zaś, który się głoski zakonu trzymał, nad którego znaczenie szkoła, w której on wziął swe wychowanie, nie wzbiła się nigdy ku przenośni w myślach, nie mógł wcale tej duchownej nauki pojąć, przeto pytał się: "Jakoż się człowiek może rodzić, będąc stary?" – Jezus oświecił go w tym z wielką cierpliwością i powiedział mu, że to odrodzenie ma być z wody i z Ducha Świętego; przez które człowiek, co przez pierwsze narodzenie się, stał się cielesnym, w duchownego człowieka przeistacza się; co się mocą Ducha Przenajświętszego dzieje, któremu nic nie jest niepodobnego; a którego owionienie tchnie tam, kędy chce (Jan. 3, 3-8).

 

5. Znowu pytał się Nikodem. "Jakoż to być może?" (Jan. 3, 9). – Lecz Jezus naganił mu to, że on jako nauczyciel w Izraelu, któremu by przecie Pismo powinno być wiadome, w którym tajemnica ta tak dobitnie wyrażoną jest, o niej nic nie wie; i że podobnie jak reszta faryzeuszów jemu nie wierzy. Wnet jednak przeszedł Pan do bliższego objaśnienia tej wielkiej tajemnicy odkupienia narodu ludzkiego przez swą śmierć krzyżową; i powiedział mu, co też sam uznał, że cuda Jego są prawdziwie cudami Boskimi, On, synem człowieczym, który oraz w niebie, a zatem prawdziwym jest Bogiem-człowiekiem, że z nieba zstąpił, aby ludzi od klątwy wiecznego potępienia uwolnił; co tylko przez Jego śmierć uskutecznić się mogło. Rzekł albowiem Jezus: "Jako Mojżesz podwyższył węża na puszczy, tak potrzeba, aby podwyższon był syn człowieczy: iżby wszelki, który weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny" (Jan. 3, 9-15).

 

6. Zrozumiale tedy odkrywa tu Zbawiciel świata tę niezgłębioną tajemnicę, że przez dziedziczną winę cały naród ludzki stał się zatracenia godnym; i że tylko ofiara odkupienia na krzyżu od wiecznej śmierci wybawia tych, którzy w Zbawcę wierzą, i odrodzeniem w wodzie i Duchu Świętym na żywot nowy odradzają się; że Bóg zguby rodzaju ludzkiego nie chce, ale raczej świat do wiary, a tym samym do szczęśliwości powołuje: "Albowiem, dodaje Pan powtórnie: tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby wszelki kto wierzy weń, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat (jak go w rzeczy samej sądzić i dla grzechów potępić mógł), ale iżby świat był zbawion przezeń. Kto wierzy weń, nie bywa sądzon, a kto nie wierzy, już osądzony jest, iż nie wierzy w jednorodzonego Syna Bożego!" (Jan. 3, 16-18). – Przestrzegający ten dodatek, służył podówczas dumnym faryzeuszom, którzy pomimo Boskiego cudu, który Pan poczynił, w Niego nie wierzyli, i da się odnosić do niewiernych każdego czasu, którzy mimo najwidoczniejszego cudu ugruntowania i stałej trwałości Kościoła, w Zbawcę narodu ludzkiego nie wierzą.

 

7. Jakże, czy może być kto mniej wymówionym nad tego, który wśród białego dnia dlatego upadnie na ziemię, że się wahał oczy swe otworzyć na światło, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na świat? – "A ten jest sąd, mówi dalej Zbawiciel, że światłość przyszła na świat, a ludzie raczej umiłowali ciemności niż światłość, bo były złe ich uczynki" (Jan. 3, 19). – Toć to jest pierwotne źródło wszelkiego niedowiarstwa, a takowymi niedowiarkami byli podtenczas szczególnie mężowie synagogi, którzy odrzucili światłość, która nauką i cudami w oczy im świeciła jasno, i lekce ją sobie ważyli. Bo tymi słowy zamyka Pan swą wzniosłą mowę: "Każdy, który źle czyni, nienawidzi światłości, ani idzie na światłość, żeby nie były zganione uczynki jego. Lecz kto czyni prawdę, przychodzi do światłości, aby się okazały sprawy jego, iż w Bogu są uczynione" (Jan. 3, 20-21).

 

8. Zaiste! błogosławiona ta noc, która tak jasnym światłem wydaje, w którym jednorodzonego Syna Bożego, i wielką tajemnicę wcielenia i odkupienia Jego poznajemy! Nikodem ogarnął całą przepaść tej tajemnicy; trzymał niezłomnie od tej godziny stronę Jezusa, i uznał Go jako od Boga posłanego Zbawcę, jako syna człowieczego i jako jednorodzonego Syna Bożego, pełnego łaski i prawdy (Jan. 1, 14).

 

–––––––––––

 

 

Żywot Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego. Przez J. P. Silberta. Przekład Ks. M. K., Lwów 1844, ss. 59-62.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXVII, Kraków 2017

Powrót do spisu treści dzieła J. P. Silberta pt.
Żywot Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: