CHARAKTERYSTYKA I HISTORIA

niektórych wyrazów

Ultramontanin, Ultramontanizm

(Ultra montes)

Zagórzanin właściwym i dosłownym jest tłumaczeniem tego wyrazu, dziś tak często używanego, na oznaczenie tych katolików, którzy uznając Papieża za Głowę Kościoła, nie myślą o żadnym odszczepieństwie. Nazwy tej nie używano u nas nigdy; zagęściła się dopiero od czasu gdy Ojca Świętego obdarto z ojcowizny. Co tym dziwniejsza, że my, ofiary zaboru, stajemy niejako po stronie dzisiejszych zaborców, kiedy przeciwników gwałtu dokonanego na własności kościelnej piętnujemy pogardliwym mianem ultramontanów. Nazwa ta miała we Francji kiedyś swoje znaczenie, gdy despotyzm Ludwika XIV, nie lubiący żadnej niezawisłości w swym państwie, usiłował utworzyć kościół Gallikański, i wtedy to stronników ścisłej jedności z Głową Kościoła rzymskiego, nazwano ultramontanami. U nas za czasów Uchańskiego, kiedy niektórym głowom obałamuconym reformacją, zachciewało się utworzyć "kościołek narodowy" – nazwa ta mogłaby była mieć pewne znaczenie, ale że niekoniecznie przez Alpy trzeba się było z Polski dostawać do Rzymu, więc i ultramontanów nie wynaleziono, tylko stronników ścisłej jedności, nazywano po prostu Rzymczykami. Jakim tytułem ten wyraz przyswojono sobie w pisaniu i w mowie, w ostatnim lat dziesiątku? powiedzieć trudno, bo ani stan duchowny nie ma zachcianek do formowania "kościołka narodowego", ani też żadna poważniej myśląca głowa nie chwyta się tej nienarodowej myśli. Zdaje się, że nie z potrzeby rzeczy, pożyczyliśmy tego wyrazu, ale się z miny podobał, bo dobrze brzmi, tym samym jak raz (*) nadaje się do słownika pogardliwych epitetów, tej części naszej prassy, co choć wywija chorągwią narodową, gorzej szkodzi narodowości niż otwarci jej przeciwnicy.

Strzelanie epitetami – to cała taktyka tych niesumiennych kierowników opinii. Wielka część co ich czyta, nie rozumie znaczenia cudzoziemskich epitetów, lecz zwiedziona brzmiącym efektem wyrazu, domyśla się czegoś okropnego. Znałem swawolnego chłopaka, który niczym nie dał się uspokoić tylko gdy mu pogrożono rejestrem.... Pójdziesz do rejestru! Nie rozumiał on wyrazu, ale się go bał niezmiernie....

Podobnie i ultramontanin wymówiony z warczącym r, przeraża i straszne nasuwa domysły. Niezrozumiały epitet, tonem obelgi rzucony z armaty szumnego frazesu – oto jedyna broń żydowsko-liberalnej prassy, pielęgnowanej u nas z zadziwiającą lekkomyślnością.
 

Fragment artykułu z czasopisma "Przegląd Lwowski", Rok trzeci (1873). Tom VI. (Wydawca i Redaktor X. Edward Podolski). Lwów 1873, ss. 304-305. (Cały art. pt. Charakterystyka i historia niektórych wyrazów na ss. 293-306.

(Pisownię nieznacznie uwspółcześniono).

Przypisy:

(*) "jak raz" = w sam raz, akurat, właśnie. (Przyp. red Ultra montes).

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMIV, Kraków 2004

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: