Po co u nas mowa o ultramontanach?

 

"PRZEGLĄD KATOLICKI"

 

–––––

 

Bóg jest początkiem harmonii wszelkiej; szatan jest ojcem nieładu. Z Boga płynie jedność, szatan sieje rozdział.

 

A siew ten zły przyjmuje się nader łatwo w sercach ludzkich. Szatan poda niekiedy słowa tylko jakieś obojętne, bez znaczenia rzeczywistego w życiu, a ludzie poczynają je sobie przypisywać wzajemnie, poczynają się podług nich dzielić i bojować między sobą.

 

Szczególniej dziać się to zwykło w chwili żywszych poruszeń społecznych, gdy słowa padają na dusze rozgrzane, a przeto wcześniej przynoszą swój owoc.

 

Lekarstwo na tę sztukę szatańską jedno jest tylko: jasne jej wytknięcie. I nam rzucono słowo rozdziału, słowo jakieś obce, nie nasze, z nie naszych serc, z nie naszych ksiąg, z nie naszych pomników przeszłości.

 

Wśród ruin wielu stał u nas Kościół jednością katolicką umocowany na apostolskiej, na Chrystusowej podstawie. Jedności tej wiekuisty nieprzyjaciel, gdy jej rozbić nie mógł ani Husem, ani Lutrem, ani Kalwinem, ani Socynem, ani Wolterem i towarzyszami jego bezbożności, podszeptuje teraz wyraz odbijający się tysiącznym echem po zagranicznych niechrześcijańskich pismach: dowiadujemy się, że są u nas Ultramontanie, straszliwi fanatycy, chcący gwałtem ludzi do nieba prowadzić, gotowi zagasić wszelkie ognisko światła a na to miejsce zapalić stos dla heretyków i niedowiarków.

 

Ultramontanie, to nazwa tych ludzi czarnych, ultramontanizm to miano ich nauki, ich systematu.

 

Ultramontanie, ultramontanizm, są to wyrazy, którymi duch antychrystusowy poszepnął ku nam, a które złość lub niewiadomość chce wprowadzić do mowy polskiej, przypisując im poczwarne jakieś znaczenie.

 

Zobaczmy więc co znaczy ten wyraz.

 

Ultramontanus dosłownie znaczy zagórski, przebywający za górami.

 

Gdy sprzecznie z powszechnym całego świata katolickiego ciążeniem do Rzymu, jako do swego środka i górującego punktu, we Francji pod wpływem interesów władzy świeckiej wyrabiał się kierunek odśrodkowy, osłabiający węzły Kościoła francuskiego z powszechnym, a pędzący go pod zależność możnych ziemi, ultramontanami nazwani zostali obrońcy jedności Kościoła i praw Głowy tej jedności, w przeciwieństwie do gallikanów, którzy stali po stronie tego drugiego kierunku.

 

Doświadczenie nauczyło, że gallikanie zwalniając węzły jedności z Stolicą Apostolską poddawali Kościół francuski w niewolę władz miejscowych. Przekonano się boleśnie, że tak zwane wolności gallikańskie, były haniebnym poniżeniem i skrępowaniem Kościoła gallikańskiego.

 

I dlatego dzisiaj we Francji bardzo tylko drobne pozostały ślady gallikanizmu: duchowieństwo i lud wierny jest tam całkowicie ultramontański, bo za górami, za granicami kraju, uznaje środek swojej jedności i swoją Głowę, mającą nie tylko prerogatywy honoru, ale i pierwszeństwo rządów w Kościele.

 

Tym sposobem wyraz ultramontanin stracił we Francji swoje znaczenie i byłby wyszedł już z użycia gdyby go nie podchwycili ci nieprzyjaciele Kościoła którym podoba się jeszcze nosić maskę chrystianizmu.

 

Nieprzyjaciele owi do tego wyrazu przywiązali wszystkie pojęcia wsteczne, negację światła i swobody, a systematycznie przypisując go czynniej występującym w zakresie działań kościelnych, usiłują, sami niby katolicy, paraliżować ich działanie a zarazem ohydzać świętą wiarę w oczach tłumów, nie dosyć oświeconych, by się poznać mogły na złej robocie.

 

Tak się dzieje we Francji, ale po co nam naśladować to co w niej złego. Czy chcemy, aby i u nas jad niewiary wszczepiony w pojedyncze jednostki dostał się szerzej w ciało społeczne, czy chcemy tych wszystkich boleści, z jakich Zachód wyleczyć się nie może i które w przyszłości grożą mu straszliwymi klęskami.

 

Kto tego chce, niech rozróżnia między katolikami katolików oświeconych od ultramontanów, bo takie i rozróżnianie to jeden z nienajgorszych ku temu środków. Niech nazywa każdego ultramontaninem kto się modli, kto pości, kto do kościoła chodzi, kto się boi Boga, kto przestrzega praw Kościoła i jego wolności, kto Papieża uznaje za głowę społeczeństwa wiernych; niech też osobliwie nazywa ultramontanami tych, którzy ośmielają się bronić wiary, zdzierać maskę z fałszywych przyjaciół Kościoła. Oświeconym katolikiem niechaj znów będzie człowiek, który rozumie słabości ludzkie i słuszny na nie wzgląd żywi, który rozumie wymagania czasu, kto uznaje potrzebę posiłku mięsnego w posty, kto się podnosi duchem w świątyni natury, kto oprócz kapłaństwa Bożego, zna kapłaństwo sztuki i inne jeszcze przeróżne kapłaństwa, kto mówi o dziejowym posłannictwie katolicyzmu w przeszłości i o przeżywających się formach religijnych, kto uznaje potrzebę wiary i cnoty dla maluczkich, kto rozumie co to jest dobry przykład, przyzwoitość i unikanie zgorszenia, kto biskupów i Ojca Świętego rad by poddać pod rozkazy wójta, kto w celach pokojowych słodko uśmiechać się będzie do wszystkich jawnych i zawziętych nieprzyjaciół Kościoła.

 

Ale czytelnik widzi, iż z tego wypada: że ultramontanin znaczyć będzie po prostu katolika, a katolik oświecony w tym przypadku, oznaczałby tylko niedowiarka politurowanego katolicyzmem.

 

Z dwojga tedy jedno: albo odrzucić nam należy nazwę ultramontanów zupełnie, albo wszyscy katolicy będziemy się nazywać ultamontanami. Podział katolików na dwie kategorie nierozumny wcale. Katolicy na polu umiejętności i polityki, różnić się bardzo mogą i w przeciwnych sobie stać obozach, ale pod względem czysto kościelnym, dwoistości tu być nie może: czy tę, czy ową nazwę wybierzemy, zawsze ona do wszystkich prawdziwych katolików stosować się będzie.

 

Za drugą tą nazwą przemawiać by mogły następujące powody.

 

Naprzód za górami, ultramontes jest Głowa naszego Kościoła, Biskup rzymski. Chrzest otrzymaliśmy podług rytuału zagórskiego, to jest rzymskiego, kościół w którym nas chrzczono, poświęcony w sposób przez takiż rytuał przepisany. Wszystkie sakramenty podług tego rytuału są nam udzielane. Kapłani, którzy nam je rozdzielają poświęceni są i posłani od biskupów, którzy swoje posłanie biorą od Boga i świętej Stolicy Apostolskiej i rzymskiej, a zatem ultramontańskiej, za górami leżącej.

 

W kościołach naszych Msza święta odprawia się rzymska, to jest znowu taka jak za górami, ultramontańska; język we Mszy świętej także zagórski, łaciński, rzymski. Mszał rzymski, brewiarz rzymski, wszystko rzymskie, zagórskie, ultramontańskie.

 

Bylibyśmy więc za tym nazwiskiem, gdyby nie obawa z góry przez nas wypowiedzianą, że wyrazów różnica ciągnie za sobą często rozdwojenie w życiu, i druga jeszcze, że w takim razie zostałaby nazwa katolików oświeconych dla tych, którzy z Kościołem nic wspólnego nie mają; ani naszej wiary, ani naszej nadziei, ani naszej miłości.

 

A i tradycja narodowa nie jest wcale za tym wyrazem cudzoziemskim.

 

Pierwsi apostołowie nasi przyszli zza gór, a nie dano im nazwy ultramontanów.

 

Pierwsi biskupi nasi przychodzili zza gór, a nikt ich nie nazwał ultramontanami.

 

Duchowieństwo nasze słuchało wyroków Stolicy Apostolskiej i nie apelowało od niej do żadnej innej instancji, a ojcom naszym nie przyszło na myśl nazywać ich ultramontańskim duchowieństwem.

 

Postanowienia papieskie miały swą siłę u nas bez żadnej innej obcej sankcji, a nie uważano tego nigdy za znak ultramontanizmu.

 

Dla Stolicy Piotrowej dawali ojcowie nasi grosz świętopietrza, a nikt nie powiedział, że to ultramontanizm.

 

Na głos Ojca Świętego stawały orężne hufce pod Warną, pod Wiedniem, a hufce te nazywały się wiarą nie ultramontanami.

 

Więc zostawmy ultramontanizm bezbożnym dziennikom francuskim, a sami trzymajmy się bacznie starej katolickiej nazwy naszej, która jedności naszej odwiecznym była wyrazem.

 

–––––––––––

 

 

Artykuł z czasopisma "Przegląd Katolicki". 1863 r., Warszawa, 9 lipca, nr 27, ss. 417-418. (1)

 

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

 

Przypisy:

(1) Por. 1) Ks. Umberto Benigni, Ultramontanizm.

 

2) "Przegląd Lwowski", Charakterystyka i historia niektórych wyrazów. Ultramontanin, ultramontanizm (ultra montes).

 

3) Ks. Zygmunt Golian, Moderantyzm a ultramontanizm. (Polemika ze "stańczykiem" Józefem Szujskim).

 

4) Ks. Antoni Tauer, Gallikanizm. (Gallikańskie swobody).

 

5) "Cahiers Romains", Dla katolików rzymskich integralnych.

 

6) "Przegląd Katolicki", a) Co to jest szatan? b) Jakie jest według św. Tomasza stanowisko w społeczności, należne przeciwnikom wiary chrześcijańskiej?

 

(Przyp. red. Ultra montes).

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

Cracovia MMXIV, Kraków 2014

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: