CZEŚĆ MARYI

 

O POBUDKACH I ŚRODKACH NABOŻEŃSTWA

DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

 

KS. JAKUB GÓRKA

 

CZĘŚĆ IV.

 

NAUKI NA ŚWIĘTA MATKI NAJŚWIĘTSZEJ

 

VII. Na ofiarowanie Pana Jezusa w kościele

 

Wesele z oddania się zupełnego Bogu

 

"Poświęć Mi każde pierworodne otwarzające żywot między syny Izraelowymi,

tak z ludzi jako i z bydląt: wszystko bowiem jest Moje". Wyjśc. XIII, 2.

 

W dzisiejszą uroczystość Msza św. zaczyna się od słów Psalmu: "Przyjęliśmy, Boże, miłosierdzie Twoje wpośród kościoła Twego" (1). Dziękuje Kościół Bogu tymi słowy, że dnia tego posłał Jednorodzonego Syna do świątyni. Dziś Jezus Chrystus, Pan świątyni, stanął w kościele, niesiony na rękach innej prawdziwej świątyni, tj. swej dziewiczej Matki Maryi.

 

1. Uroczystość ta ma potrójny charakter: oczyszczenia, ofiarowania i gromnic. Ofiarowanie jest najważniejszym znamieniem dzisiejszego święta. Gdy Faraon nie chciał wypuścić ludu z niewoli egipskiej pomimo dziewięciu plag, wówczas Bóg skarał śmiercią jednej nocy wszystkich pierworodnych synów Egipcjan, począwszy od syna królewskiego aż do syna pierworodnego najnędzniejszego poddanego. Tylko z żydowskich dzieci żadne nie umarło. Tą klęską złamany król, wypuścił lud na pustynię, a na pamiątkę tego rozkazał Bóg Izraelitom ofiarować wszelkie pierworodne rzeczy: "Mocną ręką wywiódł nas Pan z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Bo gdy był zatwardzon Faraon, a nie chciał nas puścić, zabił Pan wszelkie pierworodne w ziemi egipskiej, od pierworodnego człowieczego aż do pierworodnego bydlęcego" (2). Z tego powodu pierworodni z pokolenia Lewi należeli na zawsze do Pana Boga. A innych wykupowano według Prawa 5 syklami srebra, jagnięciem albo w razie ubóstwa parą gołębic albo synogarlic. I to było ofiarowanie, bo ofiarą wykupowano pierworodnych synów.

 

Drugie znamię tej uroczystości, to oczyszczenie. Według prawa zakonnego każda niewiasta była nieczystą po wydaniu na świat syna przez 40 dni, a po wydaniu córki przez dni 80. Nie wolno jej było przez ten czas bywać w świątyni, a po upływie powyższego czasu musiała dla zgładzenia grzechów zmysłowości i niecierpliwości, popełnionych z powodu poczęcia i porodzenia dziecięcia, złożyć Bogu w ofierze jagnię, a w razie ubóstwa parę gołąbiąt albo synogarlic.

 

Maryja temu prawu nie podlegała, bo wydała na świat Jezusa za sprawą Ducha Świętego. Chciała jednak dla przykładu spełnić je i dać nam piękny wzór posłuszeństwa.

 

Trzecie znamię dzisiejszego święta to światło czyli gromnice. W tym dniu bowiem przybył do świątyni jerozolimskiej w duchu proroczym sprawiedliwy i bogobojny staruszek Symeon, oczekujący pociechy izraelskiej, wyglądający z utęsknieniem Zbawiciela świata, przybył do świątyni z natchnienia Bożego, poznał w małej Dziecinie, spoczywającej na rękach Maryi prawdziwego Mesjasza, wziął na ręce swe i w błogim szczęściu już chciał umrzeć, bo oczy jego zobaczyły zbawienie świata, światło pogan i chwałę ludu izraelskiego (3). W tym celu też święci się gromnice, które przypominają wiarę w Jezusa Chrystusa.

 

Starzec Symeon bał się Boga czyli był bogobojnym i dlatego Ewangelista nazywa go świętym czyli sprawiedliwym. Mówi przeto Eklezjastyk: "Bojaźń Boża wypędza grzech. Bo kto bez bojaźni jest, nie będzie mógł być usprawiedliwiony" (4). Był to mąż sprawiedliwy, bo nie dbał o swe osobiste sprawy, lecz z wielką tęsknotą oczekiwał ogólnego dobra, szczęścia i pociechy dla całego narodu: "oczekiwający pociechy izraelskiej" (5).

 

Za tę bojaźń Bożą wynagrodził mu Bóg licznymi łaskami, bo się doczekał Zbawcy świata i mógł Go piastować na rękach swych. Zaprawdę, tego szczęścia dostępują kapłani codziennie we Mszy św., a wierni w Komunii św.! Pan wchodzi do serca ich, a oni się Nim radują! Chrześcijanin, który tego szczęścia dostępuje, powinien o tym pamiętać i wołać z oblubienicą w Pieśni nad pieśniami: "Dusza moja roztapia się (od miłości), gdy mówił oblubieniec" (6). Grzech też nie powinien być ani znany tym, którzy Pana Jezusa piastują na swych rękach lub przyjmują Go do serca pod przymiotami chleba i wina. Zapał, świeżość cnoty, młodość duchowa, odrodzenie jako orłowe niech zdobią duszę tego, kto dostąpił szczęścia Symeona. Ten powinien mówić jako Józef patriarcha: "Pan oddał wszystko w ręce moje i jakże mógłbym go zasmucać? I nie masz żadnej rzeczy, która by nie była w mocy mojej... Jakoż tedy mogę tę złość uczynić i zgrzeszyć przeciw Bogu memu?" (7). Staruszek Symeon już po tym szczęściu niczego nie pożąda na ziemi, ale chce w pokoju umierać: "Teraz puszczasz, Panie, sługę swego w pokoju".

 

2. Ale ponieważ dzień dzisiejszy jest dniem ofiarowania, w którym Maryja Panna złożyła najdroższą rzecz Bogu, bo ta zorza poranna, mająca słońce sprawiedliwości w swych rękach i pokornie stojąca w świątyni, oddała Syna swego na okup za grzechy całego świata, więc i nam trzeba złożyć na uczczenie Boga w dniu dzisiejszym ofiarę. "Poświęć Mi każde pierworodne, tak z ludzi, jako i bydląt" (8).

 

Co w nas jest pierworodnym? Serce i rozum. Złóżmy przeto ten rozum i to serce czyli wolę Panu w ofierze. "Poświęć Mi każde pierworodne".

 

Pierwsza miłość w człowieku, to miłość siebie samego. Dla tej miłości siebie on na wszystko gotowy. Ona pędzi w dalekie światy ludzi za zyskiem, każe się narażać na trudy i niebezpieczeństwa na lądzie i morzu.

 

3. Dlaczego mamy złożyć tę ofiarę z miłości własnej? Tego domaga się nasze szczęście osobiste. Za tę ofiarę trudną Bóg nam wynagrodzi weselem i zadowoleniem wewnętrznym. "Przynieśli dzieciątko do Jeruzalem" (9). Jeruzalem znaczy tyle, co miejsce pokoju. Kto zatem przyniesie Stwórcy, co posiada najdroższego, znajdzie skarb największy, bo pokój i zadowolenie. Opłaci się więc ponieść trudy i niebezpieczeństwa, bez których tego aktu dokonać nie można.

 

Po wtóre Bóg ma prawo do naszego serca i miłości, bo On Pan najwyższy. Jeżeli garncarz może uczynić z naczyniem, które ulepił, co mu się podoba, tym więcej my jesteśmy własnością Boga, który może uczynić z nami według woli swej. Gdyby nam i życie odebrał, gdyby nas poddał najstraszniejszym cierpieniom, nic nie moglibyśmy rzec, bo Panu najwyższemu to wolno. Posiada ktoś bydlę, może je zabić, może z nim uczynić dowoli.

 

Ten Bóg zresztą, Pan i władca nasz, jest samą dobrocią, pięknością i miłością. Jemu się służyć opłaci. To rzecz wielce zaszczytna należeć i wyłącznie zależeć od tak wielkiego, potężnego, dobrego, pięknego i bogatego Pana. A dalej Jezus Chrystus ma prawo do nas na mocy odkupienia. Gdy Bóg domagał się służby od Żydów w Starym Zakonie, gdy żądał od nich spełnienia wszystkich przykazań, odzywał się do nich: "Jam jest Pan Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli".

 

A gdy Pan Jezus domaga się od nas ofiary, choćby najtrudniejszej, może słusznie mówić: "Mocną ręką wywiodłem cię z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Bo gdy był zatwardzon Faraon, a nie chciał nas puścić, zabił Pan wszelkie pierworodne w ziemi egipskiej" (10). Potęgą swą i miłością bezgraniczną zwojował Pan Jezus szatana, uczynił go nieszkodliwym dla nas, chyba że ktoś dobrowolnie chciałby się oddać na jego służbę. Potęgą wielką wyrwał nas Zbawiciel z haniebnej, ciężkiej niewoli, gorszej od egipskiej, ocalił nas od piekła, na które przez grzechy zasłużyliśmy.

 

4. Tym więcej musimy się oddać Panu Jezusowi, gdy zważymy, w jaki sposób zabił księcia ciemności, wyzwolił nas z jego mocy i zaprowadził do upragnionej wolności. Uczynił to przez mękę i śmierć swoją sromotną. Z tego powodu znosił głód i pragnienie, cierpiał prześladowanie, w tym celu krwawym potem się pocił, nosił koronę z cierni na głowie, cierpiał straszne biczowanie, uginał się w pochodzie na Kalwarię pod ciężarem krzyża i konał na nim jak największy zbrodniarz.

 

I czyż nie zawołamy z Psalmistą, zastanawiając się nad tym: "Cóż oddam Panu za wszystko, co mi dobrze uczynił" (11). Choćbym własne oddał Mu życie, a nawet życie wszystkich ludzi i wszystkich Aniołów w niebie, czymże by to było w porównaniu do życia mego Zbawiciela, które tak chętnie oddał na katusze najstraszniejsze z miłości ku mnie, dla wybawienia mnie z niewoli czartowskiej, stokroć gorszej od niewoli egipskiej? A zatem Pan Jezus słuszniej może odezwać się do nas, niż do Żydów mówił przez Mojżesza: "Poświęć Mi każde pierworodne tak z ludzi, jako i z bydląt: wszystko bowiem jest Moje" (12).

 

5. Czegóż przede wszystkim żąda od nas Pan w ofierze za tak nieskończoną miłość? Żąda od nas serca: "Daj Mi, synu Mój, serce twoje" (13).

 

W rozumie i sercu tkwi głównie istota człowieka. Byśmy rozumem objąć mogli Pana, a sercem Go miłować, musimy ujarzmić swe żądze zmysłowe, te niższe pożądliwości i instynkta zwierzęce. I dlatego mówi Bóg: "Poświęć mi każde pierworodne tak z ludzi, jako i ze zwierząt". Albowiem w zastosowaniu moralnym te pierworodne zwierzęta, które musimy Bogu w ofierze złożyć, są nasze cielesne, niskie, poniekąd zwierzęce namiętności, a więc gniew, zemsta, nieczystość, pijaństwo itd. Jeżeli tych namiętności zwalczać nie będziemy dla Pana Boga, one jako dzikie bestie szarpać nas będą nieustannie i zgubią nas wiecznie. Dlatego upomina Apostoł narodów: "A którzy są w ciele, Bogu się podobać nie mogą" (14). "Jeśli według ciała żyć będziecie, pomrzecie; ale jeśli duchem sprawy ciała umartwicie, żyć będziecie" (15). A Pan Jezus mówi wyraźnie: "Jeśli nie odpuścicie ludziom, ani Ojciec wasz nie odpuści wam grzechów waszych" (16).

 

A zatem widzimy, że te namiętności, jak lubieżna zmysłowość, gniew, zazdrość są strasznymi potworami, które nas i docześnie i wiecznie zgubić mogą, jeżeli ich mężnie nie złożymy Bogu w ofierze przez zaparcie i umartwienie zmysłów.

 

6. Dlaczego jeszcze musimy złożyć tę ofiarę z samolubstwa i zgubnej miłości własnej? Dlaczego wojnę wydać trzeba ciału?

 

Człowiek szuka w tych rzeczach swego szczęścia i zadowolenia. Ale uczy doświadczenie, że go na tej drodze nigdy nie znajdzie. Kto chce znaleźć szczęście prawdziwie, niech z miłości ku Bogu wszystko chętnie odda i poświęci. A wtedy te dobra i szczęście zachowa i odnajdzie w Bogu. Zapewnia nas o tym drogi Zbawiciel, a Jemu wierzyć i zaufać musimy: "Kto by utracił duszę swą dla Mnie, znajdzie ją" (17). "Kto miłuje duszę swą, traci ją. A kto nienawidzi duszy swojej na tym świecie, ku wiecznemu żywotowi strzeże jej" (18). Jeżeli Chrystusowi oddamy duszę, wygody ciała, majątek, sławę, życie, to wszystko jak najlepiej przechowamy. Oto, jak woła wielki miłośnik Jezusa, Apostoł narodów: "Wiem, komum uwierzył i pewienem, iż mocen jest zwierzonej rzeczy mojej strzec do onego dnia" (19). Depozyt u Boga jest najbezpieczniejszy. Po sądzie ostatecznym Bóg i ciała nasze uwielbi wraz z duszą w niebie – i ciało dozna szczęścia i zmysły umartwione dla Boga upoją się czystymi rozkoszami. Dla św. Pawła więzienie, łańcuchy, ubóstwo, śmierć były słodkimi z miłości ku Jezusowi. Zróbmy przeto dobremu Bogu ofiarę całopalną z siebie, a On milej na nią spojrzy, niż na ofiarę Abla.

 

7. Ale powiemy, że to rzecz trudna wyrzec się przyjemności i panować nad sobą: ujarzmiać złe skłonności, czuwać nad poruszeniami serca, odrzucać gniew, przebaczać, odmawiać sobie zmysłowych rozkoszy, podbijać ciało pod panowanie rozumu. Przyznajemy, że tak. Ale patrzmy na naszą Matkę niebieską, jak Ona w świątyni jerozolimskiej ochoczo składa najdroższą istotę Bogu w ofierze. Oddaje jedynego Syna, który był dla Niej droższy nad własne życie, a oddaje Go chętnie na wszystkie męki i śmierć dla okupu naszego. Ona wie, co czeka Jezusa Chrystusa i jak przy Wcieleniu rzekła pokornie: "Niech mi się stanie", tak to samo fiat, "niech mi się stanie" powtarza, kiedy do Niej zwraca się Symeon staruszek, przepowiadając prześladowanie i okrutną śmierć Zbawiciela: "I duszę Twą własną przeniknie miecz" (20). Utkwił ten miecz od onej chwili w sercu błogosławionej Dziewicy, a Ona mężnie, bez skargi i jęków nosiła go w sercu. Niechże i nam uprosi swą przyczyną u Boga, abyśmy się nie lękali trudów i ofiar na drodze życia. Jak Prorok zjadł księgę z rozkazu Bożego, która początkowo wydawała się mu gorzką, ale potem odczuł wielką w sercu słodycz, tak i my tego doznamy, jak dobry i słodki jest Pan dla tych, którzy Go miłują, ponoszą trudy i cierpienia z miłości ku Niemu i dla zachowania Jego przykazań. Pamiętajmy dobrze na słowa św. Bernarda, że życie bez Chrystusa jest piekłem. Z Nim zaś i piekło przemieniłoby się od razu w słodki i błogi raj.

 

–––––––––––

 

 

Ks. Dr. J. Górka (PROFESOR SEMINARIUM BISKUPIEGO W TARNOWIE), Cześć Maryi. O pobudkach i środkach nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny. Nakładem Autora. Główny skład w Księgarni Zygmunta Jelenia w Tarnowie. 1907, ss. 365-372.

 

Przypisy:

(1) Ps. XLVII, 10.

 

(2) Wyjśc. XIII, 15.

 

(3) Łk. II, 25-32.

 

(4) Ekli. I, 28.

 

(5) Łk. II, 25.

 

(6) Pieśń V, 6.

 

(7) Rodz. XXXIX, 9.

 

(8) Wyjśc. XIII, 2.

 

(9) Łk. II, 22.

 

(10) Wyjśc. XIII, 15.

 

(11) Ps. CXV, 3.

 

(12) Wyjśc. XIII, 2.

 

(13) Przyp. XXIII, 26.

 

(14) Rzym. VIII, 8.

 

(15) Rzym. VIII, 13.

 

(16) Mt. VI, 15.

 

(17) Mt. X, 39.

 

(18) Jan XII, 25.

 

(19) II Tym. I, 12.

 

(20) Łk. II, 35.

 

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

Kraków 2020

Powrót do spisu treści
Cześć Maryi

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ: